W poniedziałek przypada dzień otwarty Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. W tym roku jest poświęcony rejestrom publicznym i odbywa się pod hasłem "Co państwo wie o obywatelach?".
W rozmowie z dziennikarzami Wiewiórowski podkreślił, że dostęp do danych obywateli nie jest - wbrew obiegowym opiniom - zagadnieniem dotyczącym tylko służb specjalnych i organów ścigania. "Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że te +kabelki dostępu+ do poszczególnych rejestrów publicznych zbiegają się nie tylko w rękach tych, którzy zajmują się ochroną bezpieczeństwa publicznego, ale również w rękach wójta czy wojewody. Te organy również mają bardzo szeroki dostęp do rejestrów" - powiedział GIODO.
Jak zaznaczył, administracja może zestawiać nasze dane zarówno do realizacji własnych zadań, jak i uzyskania "bardzo szerokiego wglądu w informacje o obywatelu". "Tak naprawdę często trudno jest powiedzieć, jakie są granice tego, co administracja z danymi może robić" - ocenił.
Zwrócił też uwagę, że stawiany publicznym bazom wymóg interoperacyjności często rodzi paradoksy. "Z jednej strony chcielibyśmy, żeby informacja raz przekazana administracji publicznej nie musiała być przekazywana po raz drugi. Z drugiej - chcielibyśmy sami decydować o tym, kto tak naprawdę może tę informację przetwarzać" - mówił GIODO.
Zdaniem Wiewiórowskiego pytania dotyczące ochrony prywatności rodzą też uchwalone w ub.r. zasady ponownego wykorzystania informacji sektora publicznego, czyli przekazywania zasobów publicznych do wykorzystania przez inne podmioty. "Trzeba pamiętać, żeby w ten sposób nie oddawać do ponownego przetwarzania informacji, które naruszałyby znacząco prywatność" - mówił GIODO.
Przypomniał, że w ub. tygodniu Komisja Europejska ogłosiła projekt zmian w ramach prawnych ochrony danych osobowych całej UE. Obecną dyrektywę, implementowaną do polskiego prawa w 1997 r., ma zastąpić unijne rozporządzenie oraz oddzielna dyrektywa dot. przetwarzania informacji o obywatelach przez policję i wymiar sprawiedliwości.
W opinii GIODO projekt KE doprowadzi do rewolucji i wzmocni ochronę danych. "Moim zdaniem jest to zmiana idąca w bardzo dobrym kierunku" - ocenił Wiewiórowski.
Rozporządzenie, jeśli wejdzie w życie, ujednolici przepisy wszystkich państw UE - zastąpi ustawy krajowe, państwom zostawi jedynie określenie prawa formalnego. Projektowane regulacje przewidują likwidację rejestracji zbiorów danych osobowych i wprowadzenie (obecnie nieistniejących w polskiej ustawie) kar administracyjnych za sprzecznie z prawem przetwarzanie danych osobowych.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»










