REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA

Ekolodzy chcą ograniczenia limitów połowowych na Bałtyku

  • Autor: portalspozywczy.pl
  • Data: 20-10-2015, 14:06
Ekolodzy chcą ograniczenia limitów połowowych na Bałtyku
Fot. Shutterstock

Nadmierne połowy doprowadziły do zubożenia zasobów morskich Unii Europejskiej – ostrzegają ekolodzy. Już 22-23 października w Luksemburgu odbędzie się Rada Ministrów ds. Rolnictwa i Rybołówstwa, podczas której ministrowie podejmą ostateczną decyzję odnośnie limitów połowowych obowiązujących na Bałtyku na rok 2016.

REKLAMA

Reforma Wspólnej Polityki Rybołówstwa – m.in. dzięki ogromnemu poparciu ze strony opinii publicznej – wprowadziła zapisy, których przestrzeganie daje szansę na zakończenie przełowienia w Europie. Pomimo ograniczenia limitów połowowych państwa członkowskie UE powinny jeszcze bardziej zmniejszyć połowy.

- Problem przełowienia jest nadal aktualny. Obserwujemy go od setek lat, a w sposób najbardziej intensywny w ostatnich dziesięcioleciach. Początkowo wszystko miało związek z rewolucją przemysłową, kiedy wymyślono silnik parowy i znacznie zwiększyła się moc połowowa floty rybackiej w Europie. Kutry mogły przebywać dłużej na morzu i wypływać dalej. Kolejny duży skok nastąpił po II wojnie światowej w związku z rewolucją naukowo-techniczną. Ławice ryb nie miały szans wobec nowoczesnego sprzętu połowowego – tłumaczy Justyna Zajchowska, doradca ds. rybołówstwa dla The Pew Charitable Trusts.

Zajchowska dodaje, że Komisja Europejska uznaje nadmierną moc połowową floty europejskiej jako jedną z przyczyn przełowienia. Istotne są także nielegalne połowy prowadzone przez rybaków nie przestrzegających prawa. Są one określane jako połowy NNN, czyli nieraportowane, nieuregulowane oraz nielegalne. Główny problem leży jednak gdzie indziej.

- Jest jeszcze jedna bardzo poważna przyczyna obserwowanych nadmiernych połowów ryb w Europie. Co roku, kiedy są ustalane limity połowowe, ministrowe odpowiedzialni za politykę rybołówstwa – w Polsce Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Pan Marek Sawicki - ustalają zbyt wysokie limity. Z tego powodu niektóre stada ryb są w coraz gorszej formie – mówi Zajchowska.

Z tego właśnie powodu organizacje pozarządowe walczą o zmianę sytuacji. Chcą wprowadzenia rozwiązań, które przyczynią się do ograniczenia przeławiania ryb.

- Po pierwsze uważamy, że limity połowowe powinny być wyznaczane na podstawie doradztwa naukowego ze strony Międzynarodowej Rady Badań Morza. Jest ono uznawane przez Unię Europejską, ale często ignorowane w procesie decyzyjnym. Ministrowie notorycznie ustalają kwoty wyższe niż wynikające z rekomendacji naukowców. Po drugie naszym zdaniem decyzje ministrów powinny być spójne z celami Wspólnej Polityki Rybołówstwa, która zakłada ograniczenie śmiertelności połowowej – wyjaśnia Zajchowska, w przekonaniu której ustalanie limitów połowowych w oderwaniu od doradztwa naukowego powtarza się każdego roku.

- W ubiegłym roku na grudniowej Radzie Ministrów dotyczącej stad atlantyckich dla 63 proc. limitów połowowych doradztwo zostało przekroczone. Każdego roku dzieje się to samo. Politycy nie są w tej sprawie ekspertami. Powinni polegać na najlepszym dostępnym doradztwie, nie kierować się krótkoterminowymi interesami, lecz spoglądać długofalowo oraz zabiegać o to, aby ryby były dostępne dla przyszłych pokoleń – dodaje Zajchowska.

Podobnego zdania jest Andrzej Białaś z organizacji Oceana, działającej na rzecz ochrony światowych zasobów morskich i oceanicznych.

- Wspólna Polityka Rybołówstwa stanowi, że ryby mogą być poławiane w taki sposób, aby stado utrzymywało swoją maksymalną produktywność. Chodzi o to, aby każdego roku łowić tyle, by z czasem liczebność stada wzrastała. Dzięki temu ryb będzie coraz więcej, aż w końcu osiągniemy maksymalną produktywność dzięki czemu wzrosną zarówno wyładunki jak i dochody sektora rybackiego.. Ustalanie limitów w oparciu o dane naukowe jest bardzo dobre dla środowiska, zapewnia bowiem zrównoważoną eksploatację jego zasobów. . Jest to także korzystne z ekonomicznego punktu widzenia. Gdy stado osiągnie maksymalną produktywność połowy będą bardziej efektywne a ryby lepszej jakości. Praktyka pokazuje, że ministrowie ustalają zwykle zbyt wysokie limity. Politycy obawiają się konsekwencji w postaci niezadowolenia rybaków, którzy jak dotychczas skutecznie zabiegają o swoje interesy – zauważa w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl.

Przedstawiciele organizacji ekologicznych podkreślają, że ich celem nie jest uderzenie w branżę rybną. Chcą jedynie, aby zasoby morskie były dostępne także dla przyszłych pokoleń, czemu ma służyć ograniczenie kwot połowowych.

- Nie chodzi nam o to, żeby zaszkodzić rybakom. Mamy w Unii Europejskiej Wspólną Politykę Rybołówstwa, która jest transponowana do prawa krajowego w każdym państwie członkowskim. Jasno stwierdza jak powinny wyglądać połowy. Zasoby ryb morskich są wyczerpywalne. Zbyt intensywne połowy stanowią zagrożenie dla stabilności populacji ryb. Stąd cała idea kwot, zgodnie z którą można wyłowić tylko określoną liczbę ryb. Dzięki temu każdego kolejnego roku mamy w ogóle co łowić – mówi Białaś.

2 września 2015r. Komisja Europejska ogłosiła proponowane limity połowowe, tzw. całkowite dopuszczalne połowy dla ryb poławianych w Bałtyku dla 9-ciu spośród 10-ciu możliwych Total Allowable Catches (TACs). Osiem z nich jest zgodna z doradztwem naukowców, m.in. limity dla śledzia, szprota, łososia i gładzicy. Dla wschodniego stada dorsza Komisja Europejska zaproponowała limit wynoszący 41,143 tys. ton, podczas gdy Międzynarodowa Rada Badań Morza Rekomendowała 29,220 tys. ton.

Jak wskazują organizacje pozarządowe, KE zrezygnowała rezygnuje z podania propozycji całkowitego dopuszczalnego połowu dla zachodniego stada dorsza pomimo dostępności pełnego doradztwa naukowego z czytelnym wskazaniem o nadmiernych połowach ryb z tego stada.

Ostateczne decyzje w sprawie limitów połowowych na Bałtyku na przyszły rok zapadną w dniach 22-23 października w Luksemburgu podczas posiedzenia Rady Ministrów ds. Rolnictwa
i Rybołówstwa.

 

 

 

 

 

KOMENTARZE: (1)

Wypowiedz się! Twoja opinia jest ważna!

  • Techn. Przetw. Rybnego 20-10-2015, 14:38:
Oczywiscie , brawo.
Artykul w sposob dosc jasny i precyzyjny mowi o zagrozeniu jakie moze wyniknyc ale co ja tu, WYNIKA z nadmiernego przelowienia akwenow morskich.
Morz to nie stety, a moze stety, zadna akwakultura.
Tutaj radykalne interwencje jak w hodowli nie moga miec znaczenia.
Praktycznie pozostajemy bezsilni. Przyroda musi poradzic sobie prawie sama.
Sila przyrody jest tak ogromna, ze potrafi ona poradzic sobie, ale tu nie nalezy tez i przesadzac.
Jedynym sposobem pomocy dla niej, to wlasnie ograniczenie polowow.
Przyslowia sa dobre i sa one madroscia narodu.
Jedno z nich mowi o tym, ze „co, za duzo to nie zdrowo” i uwazam duzo a wlasciwie bardzo duzo w tym racji.
Politycy .... ?
Politycy nie maja zielonego pojecia o biologii morza, ekologii, ochronach zasobow itd.
Od tego sa fachowcy tu ichtiolodzy ktorzy temat ten dokladnie analizuja.
Ale co z tego, ze sa, analizuja, wysuwaja konkretne wnioski, proponuja itd., itp.
Za tym potrzebne jest jeszcze konkretne dzialanie, realizacja w posdtaci konsekwentnego przestrzegania naukowych badan. I to jest wlasnie rola polityka.
Ale polityka swiadomego, takiego ktory zdecydowanym dzialaniem (a nie dlugofalowymi „decyzjami” ) doprowadzi w koncu do czegos – ja mowie tu: musztarda po obiedzie nikomu juz nie jest potrzebna.
Pisalem juz tu kiedys, „ludzie opanujcie sie, pomyslcie takze o tych co po nas i dajcie przyrodzie szanse !!!

Zobacz wszystkie komentarze (1)

REKLAMA
REKLAMA
PARTNERZY SERWISU
REKLAMA

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


REKLAMA

POLECAMY W SERWISACH