REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA

Kryzys śledzia nam nie grozi

  • Autor: portalspozywczy.pl
  • Data: 25-09-2015, 15:09
Kryzys śledzia nam nie grozi
Fot. Shutterstock

Jeszcze kilkanaście lat temu przeciętny Polak zjadał 3 kg śledzia w ciągu roku. Dzisiaj spożycie tej ryby jest znacznie mniejsze. Zdaniem ekspertów nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia z kryzysem śledzia, choć konsumenci znacznie częściej sięgają po inne ryby. Paradoksalnie spadek spożycia śledzi w znacznym stopniu wynika z dynamicznego rozwoju polskiego rynku.

REKLAMA

Spożycie ryb w Polsce nadal znacznie odbiega od poziomów notowanych w innych krajach europejskich. Niezmiennie dużą popularnością wśród polskich konsumentów cieszy się śledź, choć na przestrzeni kilkunastu lat jego konsumpcja znacząco spadła.

Do roku 2000 statystyczny Polak jadł około 3 kg śledzi w ciągu roku. Na koniec roku 2013 wartość ta okazała się znacznie niższa i wyniosła 1,94 kg/osobę. Ubiegły rok przyniósł niewielką poprawę. Konsumpcja śledzia wzrosła o 8,2 proc., by na koniec roku nieznacznie przekroczyć 2 kg/osobę.

Powodów spadku popularności śledzia jest wiele. Niewątpliwie w ciągu ostatnich lat polska branża przetwórcza dynamicznie się rozwijała. Paradoksalnie to właśnie ten rozwój przyczynił się do widocznego spadku konsumpcji śledzi.

- Rzeczywiście obserwujemy lekki spadek zainteresowania śledziem. Konserwy śledziowe przestały być tak popularne, gdyż produkty śledziowe o krótkich terminach, w tym sałatki śledziowe, zastąpiły tradycyjną konserwę – wyjaśnia w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl Bożena Serzycka, prezes giełdowej spółki Wilbo.

Zauważa jednak, że kryzysu śledzia nie ma. - Nie możemy mówić o kryzysie śledzia, który był tak popularny w Polsce. Nowa odsłona podania, przyrządzania, innowacje smakowe oraz przywołanie babcinych przepisów , spowoduje wzrost popularności tego gatunku, a firma Wilbo z pewnością będzie w tym uczestniczyła – przyznaje Serzycka.

Podobnego zdania jest Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb (PSPR) oraz właściciel słupskiej firmy Stanpol. Jak przyznaje, firmy szukają nowych sposobów na uatrakcyjnienie śledzia.

- Z śledzia wytwarzanych jest kilkadziesiąt, a być może nawet ponad 100 produktów. Występuje pod wieloma postaciami. Popularne są wędzone płaty, czy różne sałatki – podkreśla Safader.

W przekonaniu prezesa PSPR mniejsze zainteresowanie ofertą ze śledzia wiąże się z dużą konkurencją ze strony innych ryb. Półka z produktami rybnymi w znaczny sposób się poszerzyła, co bezpośrednio przekłada się na wybory dokonywane przez konsumentów.

- W dobrych sklepach jest szeroka oferta owoców morza z całego świata. Z miesiąca na miesiąc branża przetwórcza wytwarza coraz więcej produktów z różnych ryb. Klient ma duży wybór – mówi Safader.
Właśnie z tego powodu konsumenci mniej chętnie sięgają po ryby, które dotychczas cieszyły się największą popularnością.

- Coraz więcej ryb jest pakowanych w atmosferze modyfikowanej. Chodzi o tak zwane MAPy. Są to filety ze świeżych ryb, na przykład łososia lub dorsza. To robi konkurencję śledziowi. Wcześniej konsumenci mieli do wyboru głownie śledzia, niewiele więcej poza nim – tłumaczy prezes PSPR.

Jak przypomina Safader przed laty oferta produktów rybnych była dużo bardziej uboga. Niewiele gatunków ryb trafiało na polski rynek. Śledź był opcją oczywistą.

- 15 lat do Polski sprowadzaliśmy 4 tys. ton łososia norweskiego w celach przetwórczych. Generalnie jesteśmy nastawieni na reeksport, gdyż przetwarzamy ryby i wysyłamy dalej. W tej chwili importujemy 150 tys. ton łososia. Wzrost jest niemal czterdziestokrotny – wyjaśnia.

Inwestycje poczynione przez branżę przetwórstwa ryb przyczyniły się z jednej strony do skoku technologicznego, z drugiej zaś skutkowały znacznym rozszerzeniem oferty asortymentowej.

- Duże firmy mają swoje laboratoria oraz specjalistów, którzy opracowują nowe produkty. Nowości asortymentowe stale pojawiają się na rynku. Jest to proces nieprzerwany – mówi Safader.

Jak dodaje, dzięki dynamicznemu rozwojowi technologicznemu znacznie wydłużyła się przydatność ryb do spożycia. Tradycyjny śledź przegrywa konkurencję z innymi gatunkami.

- W tej chwili przy nowoczesnej technologii możemy robić rybę świeżą w tak zwanej atmosferze modyfikowanej. Przydatność ryb do spożycia jest znacznie dłuższa, wynosi 10, 12 a nawet 15 dni. Śledź nie jest już tak atrakcyjny. Konsumenci raz kupują świeżego dorsza, innym razem łososia czy śledzia. Nie oznacza to oczywiście, że śledź jest gorszą rybą – zaznacza Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.

Wciąż najchętniej spożywaną rybą w Polsce pozostaje mintaj. W świetle danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w ubiegłym roku na statystycznego Polaka przypadło 2,85 kg tej ryby. W porównaniu do roku 2013 jest to wzrost o 6 proc.

Nie ulega jednak wątpliwości, że gusta polskich konsumentów znacząco się zmieniają. W samym tylko 2014 roku spożycie łososia wzrosło o 90 proc. do 1,32 kg/osobę. Konsumpcja dorsza wzrosła o 46 proc. i wyniosła 1,24 kg/osobę. W latach 2009 – 13 spożycie tej ryby wzrosło dwukrotnie – z 0,41 do 0,84 kg/osobę.

Niemniej kryzys śledzia nam nie grozi. Pomimo spadku spożycia, który był notowany na przestrzeni ostatnich lat, śledź pozostaje jedną z najbardziej popularnych ryb na polskim rynku. Nowe formy podania, czy innowacyjne produktowe mogą spowodować, że śledź znowu częściej będzie gościł na naszych stołach.

KOMENTARZE

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


REKLAMA

POLECAMY W SERWISACH