REKLAMA

Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

REKLAMA

Polscy przetwórcy ryb nie boją się rosyjskich kontroli

  • Autor: portalspozywczy.pl,RW
  • Data: 30-09-2015, 13:24
Polscy przetwórcy ryb nie boją się rosyjskich kontroli
Zdaniem Jerzego Safadera decyzja o rozszerzeniu przez Rosję embarga na polskie produkty rybne jest podyktowane czynnikami politycznymi.Fot. Shutterstock

Zdaniem Jerzego Safader, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb i właściciela słupskiej firmy Stanpol wprowadzenie przez Rosję embarga na polskie produkty rybne, w tym konserwy, ma podłoże polityczne a nie merytoryczne. Jerzy Safader potwierdził w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl, że polscy przetwórcy ryb nie wyrazili zgody na rosyjskie kontrole. Jak podkreślił, było to jednak podyktowane nie strachem, lecz przede wszystkim czynnikami ekonomicznymi.

REKLAMA

- Rosjanie postanowili przyjechać na kontrolę żeby sprawdzić jak wyglądają nasze zakłady. Długa zastanawialiśmy się co zrobić z tą kontrolą. Również moja firma miała pozwolenie na wysyłanie swoich produktów do Rosji. Całe środowisko oraz Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb miało dylemat jaką decyzję podjąć - przyznaje Jerzy Safader.

Jak dodaje, polskie firmy dysponowały materiałami z rosyjskich kontroli przeprowadzonych na Łotwie oraz Litwie. Wynikało z nich, że rosyjskie służby nie są zainteresowane w eksporcie produktów rybnych na tamtejszy rynek.

- Zadaliśmy pytanie, jaki jest cel kontroli inspektorów z Rosji. Jeżeli byłoby nim przywrócenie eksportu, to naturalnie wydalibyśmy zgodę na ich przeprowadzenie. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi. W związku z tym zdecydowaliśmy się, że nie zgodzimy się na kontrole jednak. Nie dlatego, że się ich boimy. Polskie przetwórstwo ryb stoi na wysokim światowym poziomie. Nie mam się czego wstydzić. Wszystkie nasze zakłady spełniają najwyższe standardy - mówi prezes PSPR. 

W opinii Jerzego Safader cały problem polega w gruncie rzeczy na tym, że rosyjskie służby chcą kontrolować nawet te zakłady, które nie wysyłają swoich produktów do Rosji. Badania, które muszą prowadzić polskie firmy wiążą się z dużymi kosztami.

- Zgodnie z zaleceniami inspektorów Federacji Rosyjskiej badać produkty, które wysyłaliśmy lub które w przyszłości zamierzamy wysyłać. Musimy sprawdzać je pod kątem zawartości metali ciężkich, bakterii itp. Nas to kosztuje w zależności od tego ile firma wysyłała produktów na rosyjski rynek od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów w ciągu roku. Za przeprowadzenie badań w laboratorium trzeba zapłacić -tłumaczy Safader.

Dodaje przy tym, że właśnie te było powodem podjęcia decyzji o odmowie zgody na przeprowadzenie przez Rosjan kontroli.

- Nie mając perspektywy na otwarcie rynku podjęliśmy decyzję o rezygnacji, ponieważ nie widzimy sensu w tym, aby rokrocznie ponosić duże nakłady, przygotowywać tony dokumentów i zaświadczeń czekając na to, że za 5 – 6 lat przyjadą do nas inspektorzy z Rosji żeby skontrolować materiały z całego tego okresu. Było to podyktowane względami ekonomicznymi - mówi.

I dodaje, że gdy tylko Rosja zdecyduje się na zniesienie embarga na polskie produkty rybne, to polscy przetwórcy natychmiast zaproszą tamtejszych inspektorów do Polski.

- Pokażemy im nasze zakłady, zaprezentujemy technologie oraz dokumentacje. Jeżeli służby uznają, że dana firma ma pozwolenie na eksport do Rosji to będzie sprzedawała tam swoje produkty. Jeżeli nie uzyska odpowiedniego pozwolenia to oczywiście jej produkty nie trafią na rosyjski rynek - wyjaśnia właściciel Stanpolu.

Podkreśla przy tym, że polska branża rybna nie ma powodów do tego, aby obawiać się rosyjskich kontroli. Nasze zakłady spełniają wysokie międzynarodowe standardy, a produkty rybne są cenione na całym świecie.

- Nie boimy się inspektorów z Rosji. Są to specjaliści konkretni, merytoryczni, którzy wykonują swoją pracę. Nie mamy do nich żadnych pretensji. Wszystkie polskie firmy, które kilka lat temu poddały się rosyjskiej kontroli otrzymały niezbędne certyfikaty. Nie było z tym żadnego problemu. Utrzymywanie pozwolenia eksportowego na Rosję ciągle nas kosztuje. Nie mamy informacji kiedy embargo zostanie cofnięte. Teoretycznie jeżeli miałoby to nastąpić za 5 lat, to firma musiałaby zapłacić za badania w celu zachowania rosyjskiego certyfikatu od 50 do 100 tys. dolarów. Czy to ma sens ? - zastanawia się Safader.

Prezes PSPR podkreśla, że Rosjanie kupowali dotychczas produkty o wysokiej jakości, ale o mniejszej wartości ekonomicznej. Były to przykładowo głowy z łososia, czy kręgosłupy rybne.

- Nie wyrzucamy tych produktów. Wysyłamy je o na rynek wietnamski. Otwiera się przed nami rynek chiński. Jest to studnia bez dna jeżeli chodzi o tańsze produkty rybne. Część trafia na Ukrainę. W ekonomii nie ma próżni – podkreśla Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.

 

KOMENTARZE

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!

REKLAMA
REKLAMA
PARTNERZY SERWISU
REKLAMA

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


REKLAMA

POLECAMY W SERWISACH