Każda firma prowadząca sprzedaż z odroczonym terminem płatności powinna brać pod uwagę opóźnienia w regulowaniu swoich faktur. Niemożność otrzymania należności w terminie, nadmierna zwłoka w wypełnianiu zobowiązań przez kontrahentów czy nawet ich bankructwo to zjawiska powszechne i nieodłącznie związane z gospodarką wolnorynkową i to nie tylko w kryzysie. Sztuką jest obecnie nie tyle sprzedać, co odzyskać swoje pieniądze. Płynność finansową zachowują firmy posiadające żywą gotówkę, dbające o jak najszybszy jej spływ od klientów. Warto w związku z tym wdrożyć procedury dokładniejszej kontroli opóźnień należności.
Skala problemu
Ogólnoświatowy kryzys gospodarczy skutkował nie tylko wzrostem liczby upadających przedsiębiorstw, ale objawił się także w postaci zatorów płatniczych, co przełożyło się na opóźnienia w płatnościach naliczonych w 2009 r. Z uwagi na fakt, iż w innych krajach europejskich dekoniunktura gospodarcza była dużo głębsza niż w Polsce, przedsiębiorstwa eksportujące odczuły kryzys wyjątkowo dotkliwie. Należności, z którymi przedsiębiorcy nie mogą sobie poradzić drogą samodzielnych negocjacji, są kierowane do firm windykacyjnych.
- Nie spodziewamy się zmniejszenia udziału trudnych należności w 2010 roku - mówi Joanna Syzdół, dyrektor biura windykacji Coface Poland. Brak terminowości w zapłacie stał się istotnym problemem, z jakim muszą poradzić sobie przedsiębiorcy, chcąc utrzymać płynność finansową. To stało się obecnie dla firm priorytetem, ponieważ kłopoty z płynnością są najczęstszą przyczyną bankructw w ostatnich miesiącach. W styczniu i lutym br. sądy ogłosiły upadłość 107 polskich firm. W porównaniu z tym samym okresem w przedkryzysowym 2008 roku (64 bankructwa) oraz pierwszymi dwoma miesiącami w trudnym już 2009 roku (83 bankructwa), widać wyraźny wzrost.
- Wyniki są zgodne z prognozami, które mówiły o dalszym wzroście liczby upadłości. W 2010 r. będą się kończyły postępowania upadłościowe rozpoczęte w roku ubiegłym. Do sądów trafią też wnioski firm, które nie poradziły sobie ze wzrostem wymagalnych zobowiązań z czasów kryzysu. Ten balast zobowiązań narosłych w ciągu 2009 roku może obciążać wiele firm, które nie będą w stanie szybko odbudować swojej pozycji rynkowej, a przede wszystkim swej reputacji wśród wierzycieli - uważa Joanna Syzdół.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






