-
Stanisław Żurawski
dyrektor operacyjny firmy PAGO -
Bogna Błasiak-Niciejewska
dyrektor marketingu Grupy Raben
Kluczem jest optymalizacja obsługi łańcucha dostaw i szukanie oszczędności dzięki logistyce, a nie na niej -W przemyśle spożywczym, a zwłaszcza w segmencie towarów szybko psujących się, koszty logistyczne mają często decydujący udział w cenie produktów na półce sklepowej - zauważa Stanisław Żurawski, dyrektor operacyjny firmy PAGO. - Zarządy łatwo się więc poddają pokusie szukania rezerw właśnie w tej sferze działalności.
Nie ciąć na oślep
Dyrektor Żurawski przestrzega jednak przed próbami radykalnego ograniczania kosztów obsługi łańcucha dostaw, bowiem bardzo często taka operacja może się w pewnym momencie skończyć gwałtownym obniżeniem parametrów logistycznych. - To natomiast przynosi skutki odwrotne do zamierzonych, czyli następuje zmniejszenie sprzedaży i udziału w rynku, utrata wizerunku i, paradoksalnie, gwałtowny wzrost kosztów ogólnych oraz obsługi reklamacji - mówi Stanisław Żurawski.
Jak wskazuje nasz rozmówca, pamiętać należy , że optymalizacja kosztów to nie to samo, co ich ograniczanie. W czasie kryzysu należy więc koncentrować działania racjonalizujące na maksymalnie efektywnym wykorzystaniu zasobów. A ten efekt uzyskuje się poprzez dokładne zdefiniowanie i wykonywanie procedur obsługi łańcucha dostaw oraz odchudzenie tych procedur ze zbędnych czynności. - Przede wszystkim zaś poprzez niedopuszczenie do popełniania błędów na którymkolwiek etapie przepływu towarów i informacji - przestrzega przedstawiciel PAGO.
Przedsiębiorstwa sektora spożywczego powinny więc przede wszystkim ponownie przeprowadzić uważną analizę wszystkich procesów logistycznych oraz odważniej wykorzystywać narzędzia informatyczne, które pomagają w planowaniu obrotu, zarządzaniu zaopatrzeniem, magazynowaniem, kompletacją i transportem. - To jest klucz do optymalizacji kosztów logistyki - uważa dyrektor Żurawski.
W ten sposób uzyskuje się pełniejszą kontrolę, lepsze wykorzystanie sprzętu, szybszy i efektywniejszy obrót towarowy, nawet przy mniejszej liczebnie załodze. - Owocuje to wzrostem efektywności i spadkiem poziomu reklamacji, co radykalnie odciąża zasoby firmy od zajmowania się naprawianiem błędów - mówi Stanisław Żurawski.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






