Początki przedsiębiorstwa nie były jednak łatwe. W zasadzie wszystko wskazywało, że wcześniej czy później firma przestanie istnieć. Zakład uratował nowatorski, jak na początek lat 90., pomysł zarządu na wyspecjalizowanie się w przetwórstwie indyka.
Amerykańska technologia w socjalizmie
Początki Indykpolu to rok 1951 i powstanie Ekspozytury Centrali Jajczarsko-Dro-biarskiej w Olsztynie. Trzynaście lat później zakład został oddzielony od centrali i tak powstało przedsiębiorstwo państwowe - Olsztyńskie Zakłady Drobiarskie. W kolejnych latach firma wybudowała pierwszy w Polsce zakład produkujący pisklęta indycze - Zakład Produkcji Hodowlanej we wsi Frednowy.
Należący do Olsztyńskich Zakładów Drobiarskich zakład ubiojowy w Olsztynie miał małe moce produkcyjne, dlatego postanowiono wybudować drugi - nowoczesny i duży zakład w tym mieście. Inwestycja miała być wizytówką komunistycznych władz, dlatego ich decyzją podjęto współpracę z Amerykanami, wiodącymi producentami drobiu na świecie, którzy zaprojektowali zakład i mieli udostępnić technologię oraz sprzęt do produkcji i uboju drobiu. Budowa rozpoczęła się w 1976 roku. Zgodnie z planem zakład miał rozpocząć działalność na przełomie 1981 i 1982 roku. Jednak wprowadzenie stanu wojennego w Polsce nie tylko uniemożliwiło uruchomienie zakładu, ale przekreśliło możliwość uzyskania technologii do produkcji drobiu. Był to skutek sankcji, które Stany Zjednoczone nałożyły na Polską Rzeczpospolitą Ludową za stan wojenny.
- Efekt był taki, że powstał wielki zakład zaprojektowany pod technologię, która okazała się niedostępna; bez sprzętu, który był niezbędny do produkcji i dodatkowo obciążony dużym długiem, ponieważ budowany był na kredyt. Ostatecznie produkcję udało się rozpocząć dopiero w 1985 roku - mówi Piotr Kulikowski, prezes zarządu Indykpolu.
W 1990 roku Olsztyńskie Zakłady Drobiarskie zostały podzielone. Z jego struktur wyodrębnione zostały: Zakład Drobiarski w Iławie oraz Zakład Produkcji Hodowlanej we Frednowych. Oba te przedsiębiorstwa zostały przejęte przez firmę Animex. Natomiast wielkiego zakładu w Olsztynie, obciążonego dużym długiem, nikt nie chciał.
Strategia na indyka
- Rok 1990 był przełomowy, ponieważ kondycja przedsiębiorstwa nie była dobra. Trzeba było szybko zdecydować się na rozwiązanie, które pozwoliłoby dalej nam funkcjonować. Ówcześni menedżerowie wymyślili, że ratunkiem dla zakładu może być produkcja przetworów z indyka, ponieważ spodziewali się, że na nich będzie można osiągnąć największą marżę - mówi Piotr Kulikowski. - Zdecydowali się na rozwiązanie, k które do tej pory nie było stosowane przez żaden zakład drobiarski w Polsce. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, bowiem zakład nie tylko zaczął zarabiać, ale też wyznaczył nową ścieżkę rozwoju dla firmy.
Zobacz także:
- Rzecznik Indykpolu: Posiadanie własnej bazy surowcowej zapewnia firmie elastyczność (23-05-2012, 14:27)
- Polskie zakłady mięsne zatwierdzone na eksport do Chin (04-05-2012, 13:10)
- Niższa rentowność, mniejsze inwestycje (27-04-2012, 11:21)
- Indykpol wypłaci dywidendę za 2011 rok (19-04-2012, 11:36)
- Indykpol miał 8,63 mln zł zysku netto w 2011 r. (21-03-2012, 08:31)
- Indykpol wyróżniony tytułem "Superbrands" (12-03-2012, 12:15)
- Afera solna: Wędliny Kresowiaczek dołączyły do listy bezpiecznych produktów (02-03-2012, 09:35)
- Indykpol: Stosujemy tylko sól spożywczą (01-03-2012, 11:59)


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







