Znaczenie polskiego rynku dla przemysłu mleczarskiego podkreślał Grzegorz Gańko, prezes OSM Sierpc. - Dla polskiego mleczarstwa najważniejsze znaczenie ma rynek krajowy.
Wkrótce zabraknie jednak miejsca dla niewielkich zakładów produkujących średnie produkty. O przetrwaniu w branży będzie decydowała dostępność surowca i możliwość rozwoju tej bazy. Bez tego każdy, nawet najlepszy, zakład będzie skazany na porażkę - mówił Grzegorz Gańko.
Rację przyznał mu Edward Bajko, prezes Spomleku. - Przyszłość mają te zakłady, które będą w stanie walczyć skalą albo znajdą niszę - czy to w postaci unikalnych produktów, czy też lokalnego rynku - mówił prezes Bajko. - Polskie mleczarnie poświęcają zbyt dużo uwagi sprawom produkcji i modernizacji linii, a zbyt mało inwestycjom w systemy IT, które wspomagają zarządzanie i marketing - podkreślał Edward Bajko.
Tę samą kwestię poruszył Władysław Łukasik, prezes Agencji Rynku Rolnego.
- Nasze mleczarstwo jest za mało nastawione prorynkowo, a zbyt wiele uwagi poświęca się sprawom techniki i produkcji.
Często inwestycje nie przekładają się na wielkość produkcji i wzrost wydajności.
Działania marketingowe cechuje chaos, a kadrę zarządzającą brak skłonności do współpracy - mówił szef ARR-u.
Zgodził się z tym Andrzej Szczepański, dyrektor ZUH Robico. - Jesteśmy świetni w konkurowaniu ze sobą, natomiast gdy trzeba zawalczyć o wspólną sprawę, wygląda to dużo gorzej - stwierdził.
Podczas panelu mleczarskiego przedstawiciele branży dyskutowali m.in. o markach wspólnych. Byli zdecydowanie podzieleni w tej kwestii. Część twierdziła, że można stworzyć marki wspólne dla kilku firm i wybranych produktów, co może być alternatywą dla marek własnych sieci handlowych. - Wiadomo, że właściciele silnych brandów, jak Mlekovita czy Mlekpol, nie zrezygnują z nich, ale dla mniejszych producentów może to być ciekawa droga rozwoju - mówił Andrzej Szczepański.
Pozytywnie o markach wspólnych wypowiadał się także Władysław Łukasik, który podał przykład trzech spółdzielni z województwa świętokrzyskiego, które wprowadziły wspólną markę. - To pokazuje, że jest to realny pomysł, możliwy do zrealizowania - mówił szef ARR-u.
Przeciwnego zdania był natomiast Grzegorz Gańko, prezes OSM Sierpc.
- Zdecydowałbym się działać w ramach dużego holdingu mleczarskiego, ale nie w ramach marek wspólnych. Marka jest wartością i trzeba nią zarządzać.
Doświadczenie uczy, że jeśli coś jest wspólne, jest niczyje - powiedział prezes Gańko. Dodał, że marki wspólne to ogromne, bardzo złożone i kosztowne przedsięwzięcie.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»





