-
Wojciech Rutkowski
prezes zarządu Krajowej Izby Gospodarczej "Przemysł Rozlewniczy" -
Jerzy Nowotarski
naczelny dyrektor handlowy, Ustronianka sp. z o.o.
Oceniam, że na rynku napojów jest miejsce dla 4-6 dużych firm. Rok 2008 nie był dobry dla wszystkich.
Część firm może mieć kłopoty finansowe i w związku z tym szukać kogoś, kto by je kupił - ocenia Wojciech Rutkowski, prezes zarządu Krajowej Izby Gospodarczej "Przemysł
Rozlewniczy".
Maspex Wadowice uważnie śledzi rynek bez względu na kryzys. - Nasze poszukiwania są zawsze tak samo intensywne, bez względu na sytuację rynkową od dziesięciu lat. Przyglądamy się wszystkim
pojawiającym się ofertom, które potencjalnie są dla nas interesujące - mówi Dorota Liszka, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej, Grupa Maspex Wadowice. - Skuteczność takich
działań jest jednak niewielka. Tylko niewielki ułamek analizowanych ofert kończy się transakcją. Nie można także zaplanować, kiedy uda się ją sfinalizować.
Przetasowania w czołówce
Największym wydarzeniem w 2008 roku, zarówno pod względem wielkości, jak i wartości łączonych firm, była fuzja firmy Hoop z czeską Kofolą. - Zmieniła się struktura własności, jesteśmy częścią
dużej, międzynarodowej grupy w branży napojowej - mówi Vassilen Tzanov, prezes zarządu firmy Hoop Polska sp. z o.o.
- W listopadzie ub. roku pozyskaliśmy też kolejnego inwestora, Enterprise Investors, w wyniku rekordowego przetargu na Giełdzie Warszawskiej, kiedy to fundusz kupił 42 proc. akcji firmy. Sądzę, że
nasza pozycja w tej chwili bardzo się umocniła, dzięki fuzji otworzyły się przed nami nowe możliwości.
Do 2010 r. spółka Kofola-Hoop planuje objąć pozycję lidera wśród producentów na rynku napojów bezalkoholowych w krajach Grupy Wyszehradzkiej (V4).
Na początku grudnia 2008 roku pojawiły się pogłoski, że Kofola-Hoop może przejąć Zbyszka, czwartego co do wielkości producenta napojów na naszym rynku.
Wprawdzie Hoop Polska stanowczo temu zaprzeczyła, ale...
- Celem naszej firmy jest, aby w każdym z krajów co najmniej dwie marki zajęły pierwsze lub drugie miejsce w swoim segmencie - powiedział Vassilen Tzanov, który poproszony o komentarz na temat tej
ewentualnej fuzji powiedział, że nie komentuje pogłosek i domysłów. - O naszych planach informujemy na bieżąco, kiedy wchodzą w fazę realizacji i stają się faktem - dodał Tzanov. Kilka dni po
dementi Hoop Polska o przejęciu Zbyszka pojawiła się potwierdzona informacja, że firma Zbyszko została wystawiona na sprzedaż. Jeśli pakiet większościowy zostałby kupiony przez fundusz Enterprise
Investors, który już posiada 42 proc. akcji Kofola-Hoop, to można przyjąć, że w przyszłości obie firmy zostaną połączone przez potężnego udziałowca.
Obecnie Kofola-Hoop zajmuje trzecie miejsce, po Coca-Cola Company i PepsiCo.
Połączenie sił ze Zbyszkiem dałoby firmie drugą pozycję, co można uznać za realizację celu prezesa Tzanova.
Bariery
Konsolidacja branży nie jest zadaniem łatwym. Największe trudności są ze znalezieniem odpowiedniej synergii podczas połączenia firm. - Nam się to udało. Fuzja Hoop i Kofoli miała bardzo korzystny
wpływ na budowanie porfolio marek, na przykład syropy Paola, napoje Jupi i Jupik - mówi prezes Hoop Polska.
Do konsolidacji zachęca na pewno chęć uzyskania efektu skali i obniżenia kosztów działalności, zdobycie nowych rynków i umocnienie pozycji firmy. Zniechęca - potencjalna utrata niezależności przez
właścicieli. - Największe trudności w konsolidacji branży to obawa przed utratą niezależności i różne poglądy na sposób prowadzenia firmy - uważa Jerzy Nowotarski, naczelny
dyrektor handlowy, w Ustronianka sp. z o.o. Wojciech Rutkowski dodaje, że konsolidacja to również duże koszty. - Nowe marki w portfolio to więcej pieniędzy na marketing, reklamę czy promocję. Nie
każdy może to udźwignąć - zaznacza prezes Rutkowski.
90 proc. dla największych
- Uważam, że w kraju wielkości Polski 3-4 producentów będzie skupiać do 90 proc.rynku. Pozostałe 10 proc. będzie bardzo rozdrobnione, bez większego wpływu na rynek - ocenia Vassilen Tzanov. Trudno
jest dzisiaj przewidzieć, jakie fuzje i przejęcia nastąpią w tej branży. - Konsolidacja na pewno będzie się rozwijała. Należy jednak pamiętać, że w obecnej chwili 70 proc. rynku należy do kilku
czołowych producentów - dodaje Tzanov. Podobnie uważa Dorota Liszka. - Nigdy nie jest tak, że karty są do końca rozdane, choć rynek soków, nektarów i napojów w Polsce jest mocno skonsolidowany.
Obecnie trzy pierwsze firmy na tym rynku mają 50 proc. udziału. Jeśli dodamy udziały private label, to mamy już prawie 80 proc. rynku - mówi Liszka.
- Na pewno motorem przystąpienia do fuzji jest chęć systematycznego rozwoju firmy, wejścia na nowe rynki, rozwój strategicznych brandów i budowanie nowych, silnych marek. Jeśli chodzi o
zniechęcające czynniki, to są to na pewno trudności, które pojawiają się przy wszelkich różnicach, zetknięciach dwóch różnych mentalności, kultur, sposobów zarządzania. Jeśli jakiekolwiek trudności
się pojawiają, przezwyciężamy je. Konsolidacja firm przynosi wiele korzyści - uważa Vassilen Tzanov.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







