-
Andrzej Janaczek
prezes ZT Bielmar sp. z o.o.
W Meksyku wzrost produkcji bioetanolu z ziarna kukurydzy spowodował gwałtowną podwyżkę cen tortilli. Co zakończyło się wyjściem ludzi na ulicę i protestami. We Włoszech okazało się, że pszenica durum równie dobrze jak na makaron nadaje się do produkcji biopaliw. W związku z tym mieszkańców Półwyspu Apenińskiego czeka wkrótce podwyżka ceny paczki makaronu o 20 proc. Te problemy dotyczą nie tylko Włoch czy Meksyku, ale wielu innych krajów, w tym Polski.
W ciągu ostatnich tygodni ceny niektórych gatunków zbóż skoczyły niemal o 40 proc. Można się więc spodziewać, że wkrótce tak jak Włosi doczekamy się podwyżek cen makaronów, a także słodyczy, mięsa, mleka i pieczywa. Wraz z rosnącą produkcją biopaliw idą do góry także ceny rzepaku, które pociągną za sobą ceny olejów jadalnych i margaryn. Być może już niedługo będziemy musieli wybierać między usmażeniem na oleju kotleta a zatankowaniem biodiesla do baku. Czy tak się stanie? Zdania przedstawicieli branży spożywczej, paliwowej, producentów rzepaku oraz analityków są tu podzielone.
Warzyć biopaliwa na zamiary
Poziom 10-proc. udziału biokomponentów w ogólnej sprzedaży paliw, który UE chce osiągnąć do 2020 r., bardzo niepokoi przedstawicieli przemysłu spożywczego. Według nich taki skok produkcji biopaliw będzie mieć negatywny wpływ na przemysł rolno-spożywczy i sytuację ekonomiczną konsumentów. - Jeżeli ktoś nie dostrzega związku między rosnącymi cenami zboża a zakładanym 10-proc. udziałem biopaliw w ogólnych paliwach, to tak naprawdę nie rozumie, na czym polega bilans surowcowy w UE i na czym polega zaopatrzenie przemysłu - denerwuje się Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ). - Skutkiem tych działań może być znaczący wzrost cen żywności - dodaje.
A to dlatego, że podstawowe surowce do produkcji biopaliw, czyli oleje roślinne, cukier, zboże i rośliny bogate w skrobię, są także wykorzystywane do produkcji większości artykułów żywnościowych. - Rynek spożywczy to naczynia połączone - jeżeli coś złego wydarzy się w jednej branży, bardzo często odbija się to na całym sektorze produkcji żywności - wyjaśnia Andrzej Gantner.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






