- Jaka jest wiosna 2010 roku dla branży mleczarskiej?
- W ciągu ostatnich miesięcy sytuacja nie zmieniła się na lepsze, a czas płynie. Jest wiosna, a to znaczy, że w ostrołęckim, największym mlecznym zagłębiu w kraju będzie coraz więcej mleka. Naszą specyfiką jest duża sezonowość. A jak przybywa mleka u rolników, to my produkujemy więcej mleka w proszku i masła. A w lecie spożycie tłuszczów jest mniejsze i tworzą się zapasy.
Z mojej kilkudziesięcioletniej praktyki wynika, że mleko w proszku jest dobrym wskaźnikiem koniunktury w branży, od niego zaczynają się wszystkie hossy i bessy. I ja pierwszy czuję, co będzie za miesiąc czy trzy, bo Ostrołęka ma dużą proszkownię, możemy robić po 1000 ton proszku miesięcznie.
- Powiedział Pan, że Ostrołęka jest papierkiem lakmusowym branży, bo jesteście mocno nastawieni na produkcję mleka w proszku...
- ...byliśmy.
- A oparcie się na jednym produkcie, zwłaszcza tanim, niemarkowym, nie jest najlepszą strategią.
- Doskonale o tym wiem i od dziesięciu lat robię wszystko, żeby sytuację mleczarni zmienić.
Spożycie mleka w Polsce nie rośnie i 30 proc. produkcji trzeba wyeksportować. Mamy proszkownię, spadek po epoce towarzysza Gierka. Zostaliśmy z nią ożenieni bez możliwości rozwodu. Powinniśmy wybudować drugą serownię, która by przerabiała w sezonie 500 tys. litrów mleka, ale to jest kosztowna inwestycja, na którą nas teraz nie stać.
Nasza strategia jest wymuszona sytuacją, w której jesteśmy. Późno weszliśmy na rynek galanterii, Ostrołęka przespała swój czas i teraz gonimy innych. Postawiliśmy na produkty probiotyczne, takie jak mleko ESL, sery i masło z kwasami omega 3 i 6 oraz na własną markę - Milandia.
Spółdzielczość mleczarska na wielu polach przegrywa z zachodnim kapitałem.
- Nadal jednak w czołówce największych firm mleczarskich w Polsce są Mlekpol, Mlekovita, Piątnica, więc sama forma własności nie przesądza o sukcesie czy porażce.
- To są trzy spółdzielnie na 120. A było 400. Mam pretensje do polityków, że nie było odważnego, który by 20 lat temu powiedział, jaka jest strategia dla polskiego mleczarstwa. Sieci handlowe, z którymi teraz musimy współpracować, w całości należą do obcego kapitału.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






