-
Dawid Mazur
analyst retailer services w firmie badawczej Nielsen
Handlowcy wyrzucają z półek to, co się słabiej sprzedaje, zastępując towarami szybciej rotującymi, często tańszymi. Przedsiębiorcy szukają więc możliwości zagospodarowania wolnych mocy produkcyjnych, wielu broni się przed kryzysem, próbując wejść w produkcję marki własnej.
Czy spowolnienie gospodarcze radykalnie podzieli rynek na producentów wyrobów sieciowych i produktów markowych? A także czy doraźna współpraca z sieciami handlowymi ma sens biznesowy i jest w stanie uratować firmę?
Kryzys to nie nasz ból głowy
Producenci, którzy przed kilkoma laty zdecydowali się wejść w produkcję marki własnej na dużą skalę, nie narzekają i wydaje się, że kryzys obejdzie się z nimi dużo delikatniej niż z producentami wyrobów markowych.
- Od strony rynkowej dla producentów marek własnych ból głowy spowodowany kryzysem jest znacznie mniejszy i bardziej ograniczony niż dla producentów markowych. W ciężkich czasach kryzysowych popyt może się przesuwać w kierunku produktów tańszych. Takie w zdecydowanej większości są produkty marek własnych - mówi Jacek Migrała, do niedawna wiceprezes spółki Refresco Polska, produkującej napoje i soki na zlecenie sieci handlowych.
Według Bernarda Węgierka, prezesa ZPC Otmuchów (firmy specjalizującej się w prze-kąskach i płatkach śniadaniowych), na szybkim rozwoju rynku marki własnej w Polsce zaważy nie tylko obecny kryzys, ale przede wszystkim konsolidacja branży dystrybucyjnej. - Rynek marki własnej w naszym kraju jest kształtowany przez strukturę handlu detalicznego i hurtowego. Obecnie ok. 50 proc. rynku to handel tradycyjny, który nie ma w asortymencie marki własnej. To przekłada się na rynek producentów, którzy nie mogą się zająć jedynie markami sieciowymi, a muszą wytwarzać jednocześnie produkty własne i sieciowe.
Niezwykle istotnym czynnikiem rozwoju rynku private label w Polsce będzie także wzrost zleceń z polskich sieci detalicznych i hurtowych, które dotychczas w produkty własne nie inwestowały. Gwałtowny wzrost zainteresowania z ich strony na-stąpił pod koniec 2008 r. - Jeszcze 2-3 lata temu było to nie do pomyślenia. Teraz nie tylko międzynarodowe sieci handlowe, ale też najwięksi polscy detaliści i hurtownicy o zasięgu ogólnopolskim decydują się na markę własną. To nie są już tylko plany, ale fakty - tłumaczy Jacek Migrała. - Uważam, że jeżeli ta tendencja będzie postępowała tak jak do tej pory, to sądzę, że w ciągu trzech lat udział marki własnej będzie oscylował w granicach 25 proc. rynku.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»







