- Od lat mówi się, że prawdziwa konsolidacja niedługo się zacznie, że wreszcie przyśpieszy. Światowy kryzys i trudności, jakie w związku z nim przeżywały w ciągu ostatnich dwóch lat polskie firmy, miały ten proces zintensyfikować. Czy rzeczywiście tak się stało?
Jacek Woźniak: - Rok 2009 nie obfitował w transakcje. Był on rokiem spowolnienia gospodarczego. Ewentualni kupujący widzieli gorsze niż oczekiwali wyniki finansowe firm, które mogliby kupić. Sprzedający widzieli bardzo wysokie wyceny spółek spożywczych na giełdzie, które ugruntowywały ich w przekonaniu o wysokiej wartości ich spółek. To była przyczyna, dla której doszło do niewielu transakcji.
Paweł Jagiełło: - Branża spożywcza nie działa w próżni, w całej gospodarce mało było fuzji i przejęć. Nie ma powodu, dla którego tutaj miałoby być inaczej. Do kwestii wycen, o której mówił Jacek Woźniak, doszły problemy z finansowaniem transakcji. Większość firm z branży nie ma olbrzymich nadwyżek gotówki na akwizycje, a banki początkowo całkowicie zablokowały możliwość finansowania ich kredytami, a potem wprowadziły znacznie bardziej rygorystyczne warunki udzielania kredytów. Musimy też pamiętać, że wiele branż spożywczych jest już poukładanych własnościowo. Wiemy, kto jest w nich liderami i to, co będzie się działo w przyszłości, zależy od takich firm jak Maspex, od ich strategii. One muszą powiedzieć, czy stawiają na przejęcia, czy na wzrost organiczny.
Dariusz Winek: - Można by powiedzieć, że kryzys trwał za krótko, żeby wymusić więcej zmian własnościowych. Na pewno wzrost niepewności, który w takiej sytuacji jest zawsze, odnosi się także do fuzji i przejęć. Zgoda, że jednym z głównych problemów był brak kapitału, ale nie można liczyć na to, że w najbliższym czasie banki będą głównym źródłem finansowania zmian własnościowych. Firmy będą musiały zdobywać finansowanie między innymi poprzez emisje akcji i obligacji. Te, które mają mocną pozycję na rynku i zaufanie inwestorów, nie powinny mieć z tym trudności.
Ponadto łatwiej dziś o tych, którzy mogą i chcą być obiektem przejęcia niż o chętnych do przejmowania. To nie moce produkcyjne są teraz powodem, dla którego ktoś chce firmę przejąć, ale raczej dystrybucja i mocne marki, czyli to, co jest rzeczywistą wartością dodaną.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






