Myliłby się ktoś, kto oczekiwałby nad Toczną, koło stawów rybnych, drewnianego młyna z kołem wodnym. Takich zabytków szukać należy w skansenach. Ten młyn jest murowany, z żelazną turbiną ustawioną pionowo w jazie. Jest jednak wyjątkowy z kilku powodów. Po pierwsze - od paru pokoleń w jednej rodzinie. Po drugie - jest to młyn wodny nie tylko z nazwy: turbina nadal obraca mlewniki, jak niemal sto lat temu. I po trzecie - mąka z niego jest tak zdrowa, jak dawniej: z ziarna, które nie znało nawozów sztucznych, bez polepszaczy, utrwalaczy i innej chemii. Choć mlewniki są nowoczesne, co gwarantuje wysoką jakość mąki.
Powrót do korzeni
Mąka od pokoleń to hasło reklamowe spółki EKO-MEGA, Podlaskie Młyny Wodne z Taborów koło Kroczewa, należącej do rodziny Kluczyńskich. Huk wałów, przekazujących obroty kręcącej się cały czas turbiny, słychać w każdym zakątku młyna. Koło mlewników musimy niemal krzyczeć, żeby się z Krzysztofem Kluczyńskim nawzajem słyszeć. Młyn wykorzystuje też energię elektryczną, np. do poruszania ponad stu sit różnej gęstości przesiewających mąkę. Ale główna praca - mielenie, jest jak dawniej wykonywana siłą rzeczki Tocznej. Krzysztof Kluczyński podkreśla, że chodzi nie tylko o tradycję i chwyt reklamowy (ile jest w końcu w Polsce czynnych młynów wodnych?), ale także o wykorzystywanie czystej, odnawialnej energii. Współgra to z całą filozofią produkcji zdrowej, ekologicznej żywności. No i obniża rachunki za prąd. Stawy, poza hodowlą ryb, są też rezerwuarem wody dla młyna, bo Toczna to rzeczka niewielka i nie zawsze niesie dosyć wody.
- W rodzinie było dawniej 6 czy 7 młynów na Tocznej - wspomina prezes Kluczyński. - Ten młyn został zamknięty w latach pięćdziesiątych. Udało się ocalić gospodarstwo rolne - 15 ha, w tym 7 ha stawów rybnych i budynek młyna. Teraz mamy na tej rzeczce jeszcze jeden młyn, w Drażniewie - w przyszłości, po odbudowie, ma pełnić funkcję obiektu turystycznego.
Przedwojenna żeliwna turbina szczęśliwie ocalała, choć jaz został wysadzony. Młyn pan Kluczyński uruchomił po długiej przerwie wspólnie z rodzicami w roku 1989. Dwa lata temu całkowicie przestawił się na produkcję ze zbóż ekologicznych.
Przyszłość to eko
Kiedy do gry wejdzie Ukraina ze swoimi warunkami naturalnymi, Polska (i nie tylko ona) w towarowej produkcji zbóż nie będzie miała w Europie szans. Polskie rolnictwo nie będzie miało więc innego wyjścia, jak pójść w uprawy ekologiczne - uważa Krzysztof Kluczyński.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






