-
Agnieszka Górnicka
prezes firmy badawczej Inquiry sp. z o.o.
Większość polskich mleczarni "specjalizuje się" w produkcji wszystkiego, od mleka przez śmietanę, sery żółte, twarogi, serki, kefiry, maślanki, po galanterię mleczną, czyli jogurty i deserki. W swoim portfolio mają kilkanaście różnych produktów.
To z jednej strony daje właścicielom mleczarni złudne wrażenie, że skoro produkują wszystko, to więcej sprzedają, bo zaspokajają dużą część potrzeb konsumentów. Z drugiej strony, ma "zabezpieczyć" firmę w przypadku dekoniunktury. Gdy jeden produkt przestaje się sprzedawać, zawsze można zarobić na drugim lub trzecim. O ile w przypadku dużych holdingów mleczarskich, takich jak Mlekpol czy Mlekovita, ta strategia wydaje się dość racjonalna, w przypadku małych mleczarni, o dużych kosztach produkcji, wydaje się o wiele mniej opłacalna.
Według specjalistów, obecna sytuacja na rynku, gdzie wszyscy produkują wszystko, nie może trwać wiecznie. - Mleczarnie będą się coraz bardziej specjalizowały chociażby po to, aby skupić się na jednym produkcie i maksymalnie podnieść jego jakość. To warunek konieczny, aby znaleźć na niego odbiorcę - mówi Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Druga kwestia to obniżenie jednostkowych kosztów produkcji. W zakładach, w których produkuje się różne kategorie produktów, bałagan jest ogromny, poza tym procesy są o wiele bardziej skomplikowane, a przez to kosztowne.
Specjalizacja mleczarni, tak jak konsolidacja rynku mleczarskiego, ciągle się spóźnia, jednak wcześniej czy później nastąpi. Oczywiście, w inny sposób do specjalizacji będą podchodzić duże firmy, a inaczej będzie wyglądał ten proces w przypadku małych, regionalnych zakładów. W obu przypadkach różne będzie także ryzyko podejmowanych decyzji. - W moim przekonaniu, specjalizacja ma największy sens przy koncentracji, czyli w systemie wielozakładowym - mówi Waldemar Broś. Dobrym przykładem jest Mlekovita, w skład której wchodzi 10 mleczarni.
Firma może sobie pozwolić na specjalizację kolejnych zakładów - jedna mleczarnia skupia się np. na produkcji masła, inna jogurtów, a trzecia serów. Skuteczność tego typu specjalizacji w ramach grupy potwierdzają działania największych polskich mleczarni, które w momencie rozpoczęcia światowej koniunktury na mleko maksymalizowały pracę swoich proszkowni, zmniejszając jednocześnie produkcję innych, mniej opłacalnych działów produkcji.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






