-
Zbigniew Kalinowski
prezes zarządu Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Piątnicy -
Waldemar Broś
wiceprezes zarządu Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich -
Andrzej Syrwid
prezes Polmlek sp. z o.o.
Spacerując pomiędzy uginającymi się pod ciężarem najrozmaitszych produktów mleczarskich regałami w hipermarkecie, zazwyczaj nie pamiętamy, że jeszcze kilkanaście lat temu asortyment takich przetworów można było policzyć na palcach obu rąk, a ich jakość, nie wspominając o opakowaniach, pozostawiała bardzo wiele do życzenia.
Dlatego, gdy po otwarciu naszego rynku napłynęły z Zachodu atrakcyjnie opakowane produkty mleczarskie, kuszące całą gamą smaków, niespotykanych wcześniej na polskim rynku - wydawało się, że dni krajowych mleczarni są już policzone. Jednak dzięki tej terapii szokowej oraz funduszom pomocowym z Unii Europejskiej znaczna część sektora mleczarskiego dostosowała się do nowej rzeczywistości szybciej niż inne gałęzie przemysłu spożywczego, które nie zostały poddane takiej presji. Osiągnięcie standardów jakościowych i technologicznych, znanych już od dawna na Zachodzie, pociągnęło za sobą liczne ofiary - wśród których znaleźli się zarówno producenci surowego mleka, nie spełniającego podwyższonych norm, jak i wiele mleczarni, które nie potrafiły odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Zmiany w polskim mleczarstwie zostały w znacznej mierze wymuszone przez zapisy traktatu akcesyjnego, które zobowiązały ten sektor, by dostosował się do norm sanitarnych i technicznych obowiązujących w Unii Europejskiej.
Alternatywą było bowiem zaprzestanie działalności przez mleczarnie nie spełniające odpowiednich norm unijnych po wejściu Polski do Wspólnoty. Świadomość tego zagrożenia spowodowała gwałtowny wzrost nakładów inwestycyjnych w naszym mleczarstwie w okresie przedakcesyjnym. Tylko w latach 2002-04 w polskie przetwórstwo mleka wpompowano ponad 2 mld zł, przy czym na ten ostatni rok przypadł szczyt inwestycyjnej fali: 925 mln zł. Dzięki temu wysiłkowi wszystkie działające obecnie mleczarnie spełniają rygorystyczne normy unijne, choć oczywiście występuje znaczne zróżnicowanie pod względem stosowanych technologii i urządzeń. Czołówka branży mleczarskiej nie odstaje od liczących się firm z rozwiniętych krajów Unii, jednak w wielu mniejszych zakładach jest jeszcze wiele do zrobienia.
W 2005 roku fala inwestycji w branży mleczarskiej zaczęła opadać, co miało związek z kończącym się etapem dostosowań tego sektora do norm UE (kilkadziesiąt mleczarni korzystało jeszcze z okresów przejściowych). Ponadto zakłady, które poniosły bardzo duże nakłady na inwestycje dostosowawcze, musiały odreagować i "złapać oddech".


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»








