- Panie pośle, w głosowaniu z 13 grudnia ub.r. Parlament Europejski przyjął, zdecydowaną większością głosów, Pana sprawozdanie z raportu, w którym proponuje Pan zwiększenie środków budżetowych UE na kampanie promocyjne i informacyjne dotyczące żywności na rynku unijnym i w krajach trzecich...
- To głosowanie to oczywiście wypadkowa wcześniejszej, wielomiesięcznej pracy w Parlamencie. Bazą raportu było uproszczenie prawa proponowanego przez Komisję Europejską, czyli scalenie dwóch obecnie obowiązujących rozporządzeń. Jednak poza harmonizacją i uproszczeniem prawa, raport prezentuje bardziej strategiczne podejście do promocji, zawiera wiele nowych elementów istotnych z punktu widzenia całego biznesu żywnościowego, ważnych dla firm i organizacji branżowych. Nie ukrywam, że promocja produktów rolno-spożywczych kuleje nie tylko w Unii, ale także na rynkach trzecich. Środki, które UE przeznacza na promocję, są znikome w porównaniu z tymi, jakie wydatkują np. Stany Zjednoczone.
W 2007 roku budżet unijny na cele promocyjne wyniósł tylko 45 mln euro, przy czym co roku był zmniejszany. Tendencja ta jest tym bardziej zaskakująca, gdy uwzględnimy zarówno zwiększenie liczby krajów Unii Europejskiej, jak i zdecydowany wzrost ogólnego zainteresowania omawianymi działaniami. Taka polityka nie może efektywnie wzmocnić pozycji Wspólnoty i rozpoznawalności europejskich standardów jakości żywności, w szczególności na rynkach krajów trzecich.
- Do jakiego poziomu postuluje Pan wzrost tych środków?
- One powinny wzrosnąć przynajmniej do kwoty 500 mln euro...
- Czy to jest realne?
- W tej perspektywie finansowej nie jest realne. Możliwe są natomiast przesunięcia w ramach corocznych korekt niewykorzystanych środków w budżecie Unii. Jeśli uświadomimy sobie, jakie będą redukcje wsparcia unijnego związane ze skutkami negocjacji na forum WTO - i jak duże będą, w związku z tym, cięcia budżetowe w ramach tych środków - i to nie w dalekiej perspektywie, ale do 2010 roku, kiedy to m.in. planuje się 50-procentową redukcję środków wspierających eksport żywności - to czy nie moglibyśmy chociażby 10 procent z tych właśnie miliardów euro przeznaczyć na promocję europejskiej żywności...?


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






