- Zacznijmy od kryzysu. W Polsce go nie ma - jest tylko spowolnienie gospodarki, ale w kilku krajach, w których Maspex ma swoje interesy, kryzys daje się we znaki. Jak bardzo odbija się to na działalności spółki?
- Nasza branża jest w nieco uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ zakup żywności nie jest przez konsumentów finansowany z kredytów, a poziom wydatków na nią w budżetach domowych jest dosyć stabilny. Zauważamy oczywiście pewne fluktuacje, ale na pewno branży spożywczej nie dotyczy to, co dzieje się np. w sektorze budowlanym czy motoryzacyjnym. Mamy bardziej do czynienia ze zmianami "kosmetycznymi", a nie z zahamowaniem sprzedaży. Rynek żywności jest defensywny - nie znamy smaku hossy, ale też nie doświadczamy goryczy bessy.
- Jeśli jest sinusoidalna krzywa spadku i wzrostu sprzedaży, to jej przebieg jest znacznie łagodniejszy niż w innych branżach?
- Zdecydowanie tak. Cały czas liczymy, i to nie bez podstaw, na mocny kilkuprocentowy wzrost naszego biznesu także w tym roku.
- To jest wynik liczony w skali całej firmy. A czy są różnice wynikające z odmiennej sytuacji w poszczególnych krajach?
- Na takich rynkach, jak np. Polska, Słowacja, Czechy, Węgry, Rumunia, Bułgaria - sytuacja jest porównywalna i odnotowujemy wzrosty sprzedaży. In minus wyróżnia się jedynie Ukraina. Wydaje się, że tam zakres kryzysu jest nieporównywalny z tym, co widzimy w Europie Środkowej. Tamta gospodarka przechodzi naprawdę ciężkie załamanie, zupełnie inne jakościowo. Jeżeli hrywna osłabiła się trzykrotnie w krótkim czasie, a my, eksportując na Ukrainę, liczymy koszty w złotówkach, to wiadomo, jak to wpływa na opłacalność handlu. Ponadto jest presja na podnoszenie cen, co w czasie dużego osłabienia gospodarki i spadku siły nabywczej konsumentów nie jest najlepsze.
- Czy to stawia pod znakiem zapytania celowość działania na Ukrainie?
- To zawsze był trudny rynek. Teraz ryzyko z nim związane znacznie wzrosło, ale każda firma musi sama rozważyć, czy na nim zostać, czy się wycofać. Dla nas Ukraina to takie niespełnione marzenie. Wiele lat pracowaliśmy, aby tam trwale zaistnieć z produkcją, a nie tylko z dystrybucją. Do dziś niestety nie udało nam się tego zrealizować.
- Dlaczego zrezygnowaliście z kupna Sesy?
- Wpływ na to miało wiele czynników, m.in. sytuacja tej firmy, jak i czynniki zewnętrzne. O konkretach nie mogę jednak mówić, ponieważ są objęte klauzulą poufności.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






