-
Waldemar Broś
Zastępca prezesa Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich -
Witold Boguta
Ekspert w zakresie spółdzielczości rolniczej
W Polsce przez okres transformacji ustrojowej zwycięsko przeszła jedynie spółdzielczość mleczarska, inne gałęzie, mimo tradycji i znacznego nawet majątku, rozsypały się jak domki z kart. Czy obecna, przychylna spółdzielczości atmosfera i deklarowana pomoc, zarówno krajowa jak i unijna, wskrzesi rolniczą i przetwórczą spółdzielczość? Historią spółdzielczości rolniczej przed II wojną światową szczycą się do dziś chłopscy działacze.
Spółdzielcza działalność pozwalała uniezależnić się od pośredników, którzy zgarniali dużą część dochodu z produkcji płodów rolnych, zorganizować ich sprawną dystrybucję, przechowywanie i przetwórstwo. W PRL-u spółdzielczość odrodziła się, szybko jednak stała się dla władz narzędziem kolektywizacji. Spółdzielnie otrzymały swe partyjne "czapy" i centralną administrację w postaci zrzeszeń i związków, a własność i decyzyjność członków stała się iluzoryczna.
Przeszło 40 lat komunistycznej spółdzielczości, zarządzanej z Warszawy, wystarczyło, by wyzuć rolniczych spółdzielców z poczucia własności i odpowiedzialności za "swoją" spółdzielnię.
Znowelizowana w 1990 r. ustawa zdejmowała ze spółdzielczości centralną, państwową administrację. Miało być demokratycznie, samodzielnie, aktywnie. Paradoksalnie likwidacja centralnych "czap", zamiast zwrócić spółdzielcom samodzielność, stała się gwoździem do trumny rolniczej spółdzielczości. Spółdzielnie z dnia na dzień zostały pozbawione ośrodków decyzyjnych. - Zarządy nie miały umiejętności ani doświadczenia w zarządzaniu spółdzielczymi przedsiębiorstwami w nowych, rynkowych warunkach i... zaczęły uwłaszczać się na majątku spółdzielczym - ocenia dr Bolesław Iwan, zajmujący się problemami spółdzielczości w warszawskiej SGGW.
Spółdzielnie upadały jedna po drugiej. Mimo iż polskim rolnikom i przetwórcom nieobce były wzory branżowych spółdzielni w krajach unijnej "piętnastki", które doskonale spisywały się w rynkowej rzeczywistości, u nas spółdzielnia rolnicza nieodmiennie kojarzyła się z "kołchozem" i czasami PRL-u.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»








