Jeśli chcemy naprawdę uczynić żywność polską specjalnością oraz wizytówką i to w okresie zaostrzającej się konkurencji na międzynarodowym rynku, na handel zagraniczny żywnością trzeba znaleźć sposób.
Na ten właśnie temat ścierały się poglądy i koncepcje podczas konferencji "Konkurencyjność polskiej żywności na świecie", którą 7 kwietnia br. w Warszawie zorganizowała redakcja "Rynku Spożywczego" oraz portalu spożywczego.pl.
Od kilku lat podkreśla się, że żywność może stać się naszą narodową specjalnością.
Pierwsze sukcesy, jakie polskie produkty odniosły na unijnym rynku, zdawały się to potwierdzać i sprawiły, że ambicje naszych producentów żywności sięgają poza Europę. Tymczasem coraz wyraźniej widać, że początkowe sukcesy trudno przełożyć na stałą, znaczącą ilościowo i wartościowo obecność polskiej żywności na rynkach zagranicznych.
Nieskoordynowana promocja
Co stanie się z pozycją polskiej żywności na unijnym rynku po 2013 r., gdy znikną mechanizmy ochronne i wspieranie eksportu produktów Wspólnoty? Czy mamy strategię i politykę rozwoju gospodarki żywnościowej oraz perspektyw zwiększania eksportu jej produktów? Kto powinien koordynować strategię promowania polskiej żywności na świecie i wreszcie - jakie skutki może wywołać brak takiej strategii? - zapytaliśmy gości konferencji reprezentujących administrację rządową, organizacje gospodarcze oraz firmy wytwarzające i eksportujące żywność.
Tworząc programy i strategie, musimy brać pod uwagę, że kierunek obrad WTO zmierza nieuchronnie do zniesienia barier handlowych i ochrony rynku UE. Jeśli w takich warunkach unijna i polska żywność chcą zachować swą pozycję na światowym rynku, muszą stać się konkurencyjne - powiedział Dariusz Goszczyński, zastępca dyrektora Departamentu Prognoz i Analiz MRiRW. Unia nie wystawia jednak swego żywnościowego rynku na bezwzględną konkurencyjną walkę - przekonywał. Każdemu ustępstwu Wspólnoty na WTO towarzyszy wprowadzanie mechanizmów podnoszenia konkurencyjności unijnej żywności, a szczególną wagę nadaje się tu promocji. Działania resortu rolnictwa nakierowane są na to, by te możliwości i środki dobrze wykorzystać dla promocji polskiej żywności.
Tyle że na razie idzie nam to niesporo, co zresztą przyznał dyr. Goszczyński. Inne kraje UE, starając się umacniać pozycję swojej żywności na międzynarodowych rynkach, pełnymi garściami czerpią z unijnych programów i środków przeznaczonych na promocję. U nas wiele działań rozbija się o...


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»








