- Czy w branży mięsnej jest kryzys, a jeśli tak, to jak on się objawia? Animex jest firmą regionalną, śledzicie rynki europejskie, monitorujecie konkurencję. Mówmy zatem nie tylko o polskim rynku.
- Każdy kryzys zaostrza konkurencję i wyostrza sygnały dochodzące do firm. Kryzysy mają więc także dobre strony. Oczywiście mamy kryzys, ale w Polsce ma on zupełnie inną głębię niż w wielu krajach Europy, gdyż u nas branża mięsna jest ciągle w trakcie formowania się - zmienia się sposób zarządzania, sposoby działania firm. Do tego dokłada się ekonomiczna niepewność. Sytuacja pewnie się jeszcze trochę pogorszy, co wzmocni siły działające na przemysł mięsny i uporządkuje rynek.
- Czego zatem możemy się spodziewać - fuzji, przejęć, bankructw?
- To wszystko będzie się działo, tak jak w każdym gwałtownie rozwijającym się systemie ekonomicznym. Bankructwa już mamy, przejęć będzie prawdopodobnie niewiele, bo do nich trzeba sprzedającego, kupującego i pieniędzy. Banki nie będą chętnie pożyczały, a z własnymi funduszami wiele firm może mieć problemy.
- Na giełdę też nie bardzo można liczyć. W branży spożywczej już w zeszłym roku rezygnowano z przygotowanych przejęć i fuzji, gdyż zmieniła się sytuacja gospodarcza.
- Sądzę, że w najbliższym roku bankructw będzie więcej niż przejęć. Będzie wiele firm, które będą chciały znaleźć anioła stróża, który by je przeprowadził przez ciężki czas, ale znacznie mniej jest chętnych do roli tego anioła, do wzięcia na siebie długów potencjalnych bankrutów.
- Docelowo w branży zostanie pewnie kilku dużych graczy i trochę małych niszowych, regionalnych firm. Jak długo okres dochodzenia polskiego rynku mięsnego do takiej postaci będzie trwał?
- Ja patrzę nie na Polskę, ale na Europę. Polska jest dla nas tylko częścią rynku europejskiego, choć jest to ważna część. W skali Unii będzie pewnie właśnie tak - kilku dużych graczy i sporo firm regionalnych. Polska jest dla nas bazą, bo ma bardzo dobre warunki do rozwoju przemysłu mięsnego i chciałbym, żeby wśród tych kilku firm, które będą się liczyły w Europie, była także firma polska.
To jest bardzo duży rynek - 500 mln ludzi, bardzo zróżnicowany i rozwijający się z różnymi prędkościami. Powinno więc być zapotrzebowanie na różne rodzaje mięsa i wędlin, a więc na produkty firm z wielu krajów.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






