- Rok 2009 zaczął się dla mleczarstwa źle. Jak ocenia Pan sytuację po pół roku?
- To zależy od mleczarni. Generalnie zmieniło się niewiele. Firmy są w różnej kondycji finansowej i tam, gdzie jest mało mleka i produkują tylko na potrzeby lokalnego rynku, ich kondycja jest niezła. Dla tych zakładów półrocze zamknie się dosyć dobrze, aczkolwiek o wynikach z 2007 roku nie można nawet marzyć, bo jest to nieosiągalne. Jednak, według prognoz unijnych, sytuacja prawdopodobnie pogorszy się w drugiej połowie roku, gdyż zakłada się olbrzymią nadwyżkę produkcji mleczarskiej. Spada zapotrzebowanie na produkty masowe - mleko w proszku, masło, ser. Jeśli Unia Europejska nie zdecyduje się na przeznaczenie mleka na pasze - będziemy mieli duże kłopoty.
Druga sprawa - nie bardzo w Polsce wypaliła sprawa interwencyjnego skupu mleka w proszku. Pośliznęliśmy się głównie nie na logistyce, choć do niej też można mieć zastrzeżenia, ale na opłatach za składowanie - 60 euro za tonę - i terminach płatności. Nikogo w Polsce nie stać na to, żeby 140 czy 160 dni czekać na pieniądze, gdy rolnikom trzeba płacić za mleko miesiąc w miesiąc.
Dowodem złej sytuacji mleczarstwa nie tylko u nas są strajki we Francji, w Niemczech, Belgii, Holandii. W USA, mimo wysokich dopłat do mleka i dumpingowych cen mleka w proszku, nie ma na nie zbytu, planowane jest więc wybicie 2 mln krów. Zachwieje to rynkiem czerwonego mięsa, ale prawdopodobnie jest to jedyne wyjście.
- Jak w tej sytuacji poradzi sobie polskie mleczarstwo?
- Nie możemy stracić zaufania rolników, musimy płakać i płacić im. Konsumenci nie czują tego problemu, ich interesują ceny produktów w sklepach, nie odzwierciedlające tego, co dzieje się w skupie mleka. Ceny w skupie spadają, a w sklepach nawet rosną. Marże handlowe są niesamowicie wysokie. Zajmuje się nimi 2 prezydent i premier po wywołaniu tematu | przez ministra rolnictwa. Na razie tylko | się o nich mówi, nic jeszcze nie robi, ale | problem jest poważny.
Konsumpcja mleka spada. Mamy jeden z najniższych w Europie wskaźników spożycia mleka i wyrobów z niego. Do tej pory o ratowaliśmy się tzw. mlekiem szkolnym, 6 którego spożycie wynosiło 200-250 tys. litrów dziennie.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






