Polska jest jednym z największych producentów mrożonych owoców i warzyw na świecie.
Od lat znajdujemy się w czołówce światowej w produkcji truskawek, malin, wiśni, czarnych i czerwonych porzeczek, aronii. Sezon zbioru truskawek mamy już za sobą, ale w kolejce czekają pozostałe owoce.
Według dr Bożeny Noseckiej z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w produkcji malin, porzeczek i wiśni zajmujemy pierwsze miejsce w Unii, a w produkcji truskawek drugie miejsce po Hiszpanii. Udział Polski w zbiorach unijnych w latach 2004-06 wynosił średnio odpowiednio: 40, 43 i 55 proc. Polska produkcja mrożonek i zagęszczonych soków z owoców miękkich stanowi 50 proc. unijnej produkcji.
Owoce miękkie, zarówno do przetwórstwa, jak i deserowe, niegdyś uprawiano na dużą skalę także w innych krajach.
Dziś, głównie ze względu na duże koszty ręcznego zbioru, większość krajów Europy Zachodniej zrezygnowała z uprawy, jeśli nie dało się wprowadzić zbioru maszynowego.
Pod dyktando przetwórcy
Dzisiaj rynek tych owoców dzieli się wyraźnie na dwie części: produkcja dla przetwórstwa i do bezpośredniego spożycia.
Polscy plantatorzy w przeważającej części dostarczają owoce do zakładów przetwórczych, choć coraz więcej z nich przestawia się na bardziej dochodową uprawę owoców deserowych. Polską specjalnością są truskawki odmiany Senga Sengana, czarne porzeczki i maliny. Dla zobrazowania naszej skali produkcji warto wiedzieć, że uprawiamy czarnej porzeczki więcej niż cała UE razem wzięta. Z malinami i wiśniami jest podobnie.
Rynek krajowy jeszcze w latach 80. był całkowicie zdominowany przez państwo.
W latach 90. nastąpiły bardzo duże zmiany - na rynek weszły firmy zachodnie.
Zaczęły też powstawać krajowe prywatne zakłady przetwórcze. Do przetwórstwa kierowane jest ponad 70 proc. owoców miękkich, porzeczek i wiśni nawet ponad 80 proc. Plantatorzy nie mają jednak żadnego wpływu na politykę prowadzoną przez zakłady przetwarzające - to nasza polska specyfi ka.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»








