Największą część polskiego słodkiego tortu podzieliły między siebie polskie filie międzynarodowych koncernów - Cadbury Wedel, Nestle Polska, Mars Polska, Kraft Foods.
Dobrą pozycję, mierzoną udziałami w rynku, mają także firmy rdzennie polskie - Kaliszanka, Jutrzenka, Goplana, Solidarność, Wawel, Mieszko. Mniejsi polscy producenci od lat tracą pozycję.
Próbują zagospodarować rynki lokalne lub znaleźć dla siebie nisze rynkowe.
Wielu może się to udać, gdyż jesteśmy jednocześnie otwarci na nowości i przywiązani do tradycyjnych wyrobów.
A jest o co walczyć, gdyż słodyczy jemy coraz więcej, praktycznie każdego rodzaju.
Rynek ten rośnie rocznie o średnio 15 proc. (w ujęciu wartościowym). W 2008 roku zjemy po około 5 kg słodyczy, ale rezerwy są jeszcze duże, skoro unijni rekordziści zjadają trzy razy tyle. Oczywiście, wzrost jest różny w poszczególnych segmentach rynku - np. wolniej od średniej rośnie sprzedaż cukierków, a tradycyjnych landrynek i innych twardych cukierków nawet spada. Tradycyjnie od lat największym powodzeniem cieszą się czekolada w tabliczkach, szczególnie gorzka, oraz praliny, batony i wafle. Pod względem wartościowym dwa największe segmenty rynku słodyczy to czekolada w tabliczkach (18 proc.) i praliny (17 proc. wartości).
W Polsce produkuje się około 400 tys.
ton słodyczy, a w 2007 roku ich wartość osiągnęła 7 mld zł. W ubiegłym roku eksport miał wartość 2 mld zł. Eksperci przewidują, że będziemy jeść coraz więcej słodyczy. Trzeba jednak pamiętać, że 70 proc. klientów w Polsce nie planuje zakupu słodyczy, lecz nabywa je pod wpływem impulsu. A ten impuls będzie zależeć także od ogólnej sytuacji gospodarczej.
Prognozy nie są najgorsze, gdyż kryzys dotknie branżę spożywczą w stosunkowo niewielkim stopniu. Producenci słodyczy cieszą się ze spadku cen surowców, wywindowanych w 2007 roku na niespotykaną wysokość, głównie z powodu działalności funduszy hedingowych.
Ziarno kakaowe np. podrożało w ciągu roku z 600-700 do 1500 funtów za tonę bez żadnego związku ze wzrostem zapotrzebowania na nie. Od kilku miesięcy ceny surowców są ustabilizowane, mleko i mąka potaniały, producenci liczą na spadek cen ziarna kakaowego i tłuszczów.
Od tej strony nie widać większych zagrożeń. Spowolnienie wzrostu gospodarczego może jednak zahamować rosnącą popularność najdroższych słodyczy.
Czy będzie to szansa dla marek własnych, które okres szybkiego wzrostu popularności mają już za sobą, czy słabsza koniunktura spowoduje, że część klientów odwróci się od droższych produktów markowych? W ostatnich latach branża najwięcej straciła na silnym kursie złotówki, ponieważ polskie przedsiębiorstwa nie dość, że nie były konkurencyjne na rynkach zachodnich, to w kraju często ich produkty wypierane były ze sklepowych półek przez tureckie czy chińskie, a na polskich stołach zagościły tanie ciasteczka z Włoch i Niemiec. Czy teraz, po spadku kursu złotego, odzyskają teren? Pytań jest sporo, na wiele z nich nie sposób znaleźć dziś odpowiedzi. Generalnie w branży przeważa jednak optymizm.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






