-
Mirosław Steć
prezes Hochland Polska -
Jan Dąbrowski
prezes OSM Łowicz -
Henryk Spychalski
prezes Mazowieckiej Spółdzielni Mleczarskiej Ostrowia
Po trwającej już od roku ogólnoświatowej koniunkturze na rynku mleka można być pewnym, że polskie mleczarstwo oraz krajowy rynek mleka nie będą takie same, jak wcześniej. Gwałtownie wzrosły ceny surowca, a wraz z nimi oczekiwania płacowe producentów mleka. Niespodziewana koniunktura wpłynęła także na kondycję finansową mleczarni, część z nich skorzystała na rosnącym eksporcie mleka w proszku, serwatki oraz masła. Inne musiały walczyć z problemami, które wywołały wysokie ceny surowca. Wzrost cen dotknął także przeciętnego Kowalskiego, który musi dzisiaj zapłacić dużo więcej za ser czy masło niż pięć miesięcy temu. Obecna sytuacja nie pozostała też bez wpływu na konsolidację mleczarni w Polsce.
Część zakładów może się cieszyć, bo korzysta na eksporcie mleka, serwatki czy masła, ale wielu prezesów spółdzielni klnie pod nosem na spowodowany koniunkturą wzrost cen surowca. Wiele krajowych mleczarni, produkujących np. sery, cierpi z powodu wysokich cen lub niedoboru mleka wykupywanego przez eksporterów. - Rosnący eksport napędza wzrost cen surowca, co może wpędzić w problemy te zakłady, które bezpośrednio nie korzystają z obecnej sytuacji, czyli nie wytwarzają mleka w proszku, masła czy mleka - mówi Elżbieta Nitecka, dyrektor Biura Zarządu Związku Prywatnych Przetwórców Mleka.
- Aby produkować, muszą one odkupywać coraz droższy surowiec od innych zakładów. Dotyczy to szczególnie tych firm, które mają słabo rozwiniętą bazę skupową, ponieważ gwałtownego wzrostu cen surowca nie są w stanie zrekompensować podwyżki cen produktów gotowych.
Może to małe pocieszenie, ale obecna sytuacja ma też swoje dobre strony dla zakładów, które nie korzystają na hossie. - W przypadku dekoniunktury producenci wyrobów bardziej przetworzonych po prostu nie odczują wahań na rynku - mówi Jan Dąbrowski, prezes OSM Łowicz.
Na wysokie ceny surowca narzekają nie tylko zakłady, które nie mogą skorzystać na obecnej mlecznej hossie, ale także mleczarnie eksportujące spore ilości przetworów mleczarskich. - To, co zarabiamy na rynkach zewnętrznych korzystając z przy- rostu cen, wkładamy z powrotem w nasz rodzimy rynek - skarży się Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich (KZSM). - Gdybyśmy takie same ceny zaproponowali na rynku wewnętrznym, natychmiast stracilibyśmy konsumenta.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






