W debacie zorganizowanej przez miesięcznik Rynek Spożywczy wzięli udział posłowie:
Krzysztof Jurgiel (PiS) - b. minister rolnictwa, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, trzech wiceprzewodniczących tej komisji -
Andrzej Fedorowicz (LPR),
Kazimierz Plocke (PO) i
Marek Sawicki (PSL), a także
Szczepan Skomra (SLD), członek tej samej sejmowej komisji, a zarazem prezes Spółdzielni Mleczarskiej Spomlek. Z powodu bardzo gorącego poselskiego kalendarza nie udało się nam spotkać ze wszystkimi zaproszonymi do dyskusji równocześnie. Rozmawialiśmy więc z posłami Markiem Sawickim, Andrzejem Fedorowiczem i Kazimierzem Plocke. Osobno o odpowiedzi na pytania poprosiliśmy posłów Szczepana Skomrę i Krzysztofa Jurgiela.
Trzy lata od wejścia Polski do Unii to trzy lata funkcjonowania rolnictwa i przemysłu spożywczego w nowych warunkach. Co najważniejszego wydarzyło się w tym czasie między polem a talerzem, ze szczególnym uwzględnieniem przetwórstwa i produkcji żywności? Jak panowie oceniają dorobek polskiego rynku żywnościowego w ostatnich trzech lat? Na ile wejście do Unii, standardy i pieniądze unijne były impulsem, który pozwolił na rozwój tego rynku i konkurowanie z firmami z Zachodu?
Andrzej Fedorowicz: Chciałbym, aby debatę rozpoczął pan Marek Sawicki, bo jest on współwinowajcą tego, na jakich warunkach wchodziliśmy do UE.
Marek Sawicki: Oczywiście, warunki, które zostały wynegocjowane, nie były warunkami równoprawnymi, ale takimi, jakie były w tym momencie możliwe do wynegocjowania. Trzy lata czonkostwa Polski w UE z punktu widzenia wykorzystania środków unijnych oceniam dobrze. Natomiast jeśli chodzi o dalsze perspektywy rozwoju Polski w ramach jednolitego rynku, to ocena wypada bardzo słabo, wręcz niedostatecznie. 14 lat polskich przemian przed wstąpieniem do UE sprawiło, że polski rolnik został wyłączony z dwóch segmentów działalności, z przetwarzania i sprzedaży.
Nie wykorzystano także możliwości rozwoju grup producenckich jako mikroprzedsiębiorczości ani szans na znalezienie większej liczby rynków zbytu dla naszych produktów. W najbliższych latach czeka nas próba zbudowania związków rolnictwa z przetwarzaniem i sprzedażą w warunkach spółdzielczych, bo właśnie taki typ dominuje w UE. Jeśli się to uda, wtedy polski rolnik stanie się realnym gospodarzem swojego produktu - jeżeli nie, to pozostanie on na marginesie unijnego rynku, a w starciu z nowymi państwami Wspólnoty, czyli Rumunią, Bułgarią, a w przyszłości Ukrainą - konkurencję przegra.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






