Sporo transakcji było już mocno zaawansowanych, były uzgodnienia władz zainteresowanych firm, pozytywne opinie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.
A warto dodać, że spojrzenie UOKiK jest dosyć specyfi czne. Urząd nie patrzy np. na rynek mleczarski jako na całość, ale w przypadku skupu mleka rozpatruje rynki regionalne, poza tym patrzy na
udział w rynku poszczególnych produktów - mleka UHT, serów żółtych, twarogu itp. UOKiK wydaje zakaz, gdy dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji.
Jest domniemanie, że pozycję dominującą ma przedsiębiortswo, jeżeli jego udział w rynku dochodzi do 40 proc., ale jest to tylko domniemanie. To zależy od sytuacji - czy są inne silne firmy, czy też
reszta rynku jest rozproszona. Urząd nie zwraca uwagi na pozycję polskich firm na rynku europejskim i światowym, wydając decyzje, nie bierze pod uwagę możliwości konkurowania za granicą. Nie da
zgody na połączenie zagrażające konkurencji na krajowym rynku, tylko dlatego, że wzmocni to pozycję jakieś firmy na rynku międzynarodowym.
Ale była np. zgoda na przejęcie przez Kompanię Piwowarską Browaru Belgia z Kielc, choć branża piwna jest bardzo mocno skoncentrowana, gdyż przejmowany browar był nieduży i jego wchłonięcie przez
Kompanię nie zmieniło w istotny sposób sytuacji na rynku.
Warto też przypomnieć, że na przejęcie przez JMD (właściciela Biedronki) sieci Plus była zgoda UOKiK pod warunkiem, że JMD pozbędzie się 40 sklepów. Skutki koncentracji były oceniane zarówno na
poziomie krajowym, jak w poszczególnych miejscowościach.
Urząd uznał, że tylko na niektórych rynkach lokalnych doszłoby do istotnego ograniczenia konkurencji.
Jednak to nie UOKiK jest hamulcowym konsolidacji. Wszyscy podkreślają, że przyhamowanie w drugiej połowie zeszłego roku związane było z sytuacją gospodarczą na świecie, z widmem kryzysu.
Jest kilka branż spożywczych mocno skonsolidowanych, m.in. browarnictwo i młynarstwo. Ale w większości nadal za potentata uważa się firmę mającą kilkunastoprocentowy udział w rynku. I mówi się, że
tak dalej być nie może, że polskie małe i średnie firmy przegrywają w konkurencji ze światowymi potentatami.
Podkreśla się też, że rozdrobnienie jest przyczyną słabości ekonomicznej, że rok 2009 może boleśnie zweryfi kować sytuację w mleczarstwie, w branży mięsnej.
Czy spowolnienie gospodarcze będzie przyczyną ożywienia na polu fuzji i przejęć, czy jedynie spowoduje wypadanie z rynku nasłabszych? I czy kryzys w zachodniej Europie może być szansą dla polskich
firm? Są sygnały, np. z Wielkiej Brytanii, że nasi producenci żywności mogą zająć miejsce droższych firm z Zachodu. Mogą, jeśli będą tańsi.
Opinie na temat przebiegu konsolidacji w bieżącym roku są podzielone. Wiele wskazuje na to, że duzi urosną jeszcze bardziej, że tylko bardzo mocne firmy, z solidnym zapleczem kapiałowym, będą w
stanie skorzystać z szansy, jaką stwarza gorszy rok czy dwa. Ale czy ich udziały w rynku wzrosną, bo przejmą mniejszych, czy tylko zagospodarują kawałek rynku po wypadnięciu z niego najsłabszych?
Jedno jest pewne - za dwa lata sytuacja będzie w wielu branżach zupełnie inna niż dziś. Spadnie liczba liczących się firm, wzrosną udziały rynkowe największych.
Średni i mali przetrwają na rynkach regionalnych, w niszach produktowych.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






