Historia Zakładów Mięsnych Dobrosławów zaczyna się w lutym 1992 r., kiedy to Henryk Amanowicz zarejestrował działalność gospodarczą pod nazwą: PHU Ubojnia. W jej ramach skupował żywiec od innych hodowców i prowadził jego ubój. Była to jednak działalność na małą skalę. Wcześniej wraz z żoną prowadził czternastohektarowe gospodarstwo rolne nastawione na produkcję i sprzedaż owoców miękkich oraz hodowlę trzody. Płody rolne i mięso z własnej hodowli sprzedawał na targowisku.
W 1993 r. Henryk Amanowicz zdecydował, że zbuduje ubojnię trzody chlewnej i bydła. Według założeń, miał to być niewielki zakład, ubijający maksymalnie do 100 szt. dziennie. W okolicy Dobrosławowa brakowało takiego zakładu.
- Praktycznie już po dwóch miesiącach wiedziałem, że to była trafna decyzja, mająca swoje odzwierciedlenie we wzroście sprzedaży i coraz lepszych wynikach finansowych. Firma zaczęła się prężnie rozwijać - wspomina Henryk Amanowicz.
Kolejnym ważnym momentem w historii przedsiębiorstwa była budowa chłodni w 1998 r. Pozwoliła ona na zwiększenie uboju do 200 sztuk dziennie. Zakłady Mięsne Dobrosławów pozyskiwały coraz więcej odbiorców. - Cały czas rósł nasz potencjał sprzedażowy - podkreśla prezes firmy.
Po zbudowaniu chłodni zdaliśmy sobie sprawę, że zakład ubojowy ma zbyt małe moce produkcyjne. - Nie było sensu dłużej się z nim męczyć. W 1998 r. rozebrano starą ubojnię, a w jej miejsce zbudowano nową, której wydajność wynosiła do 80 szt. trzody na godzinę. Wtedy powstał też kompleks obejmujący pomieszczenia do rozbioru, chłodnie mięsa i administrację - tłumaczy Henryk Amanowicz. Firma pracowała pełną parą, co pociągnęło za sobą sukcesywny wzrost liczby pracowników. Na początku, oprócz właściciela i jego żony, w ZM Dobrosławów zatrudnionych było siedem osób. Pod koniec 1998 r. w firmie było już ponad 120 pracowników. Obecnie w ZM Dobrosławów pracuje około 300 osób. W 2002 r. rozbudowano chłodnie półtusz, zapewniając zdolność przechowalniczą na poziomie 1000 szt. Z kolei w 2003 r. powiększono infrastrukturę o zaplecze techniczne i myjnię do obsługi środków transportu. Szybko powiększająca się flota pojazdów wymagała zapewnienia sprawnej obsługi, której już nie były w stanie zapewnić firmy zewnętrzne.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






