Ceny zboża dochodzą do 900 zł za tonę. Według części ekspertów to jeszcze nie koniec. Jest oczywiście grupa osób zadowolonych z takiej sytuacji, to producenci zboża, którzy robią interes życia.
- Sytuacja na rynku zbóż w Polsce kształtuje się pod wpływem zmian na rynku europejskim i światowym. Obecne ceny są najwyższe od kilkunastu lat, co jest spowodowane zwiększonym zapotrzebowaniem na ziarno oraz spadkiem poziomu zapasów - mówi Wojciech Mojzesowicz, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Według szacunków Międzynarodowej Rady Zbożowej (IGC), światowe zbiory zbóż w roku gospodarczym 2007/2008 osiągną poziom 1 653 mln ton, natomiast światowe zapotrzebowanie na zboża to 1 670 mln ton. Przewiduje się, że zapasy na koniec bieżącego roku gospodarczego spadną do dramatycznego poziomu 242 mln ton.
Z szacunków IGC wynika, że tegoroczne zbiory zbóż we Wspólnocie będą na poziomie 258,7 mln ton, tj. mniejszym o 7,6 mln ton niż w roku ubiegłym. Oznacza to, że produkcja zbóż w UE (258,7 mln ton) nie pokryje poziomu ich konsumpcji (262,4 mln ton), a pod koniec roku poziom zapasów zmniejszy się do 20 mln ton. Obecnie ceny zbóż w Polsce są jednymi z najniższych w UE, co można tłumaczyć stosunkowo dobrymi zbiorami i lepszą jakością ziarna niż w innych krajach członkowskich. Według danych Komisji Europejskiej cena pszenicy konsumpcyjnej we wszystkich krajach Wspólnoty na południu i zachodzie Europy już dawno przekroczyła poziom 200 euro/t. W Polsce cena ta obecnie utrzymuje się na poziomie ok. 190 euro/t.
- W Polsce dodatkowym problemem jest to, że rolnicy mimo wysokiej ceny ciągle trzymają zboże w magazynach. Moim zdaniem, cena jest korzystna, więc powinni już je sprzedawać - wyjaśnia Wojciech Mojzesowicz. - Uważam, że w związku z przetrzymywaniem zboża może dojść do przegrzania koniunktury, bo w październiku i listopadzie rolnicy będą masowo sprzedawać ziarno, ponieważ będą potrzebowali pieniędzy na nawozy, paliwo, środki ochrony roślin i nasiona. A wtedy nastąpi znaczny spadek cen. Należy więc powoli sprzedawać korzystając z dobrej koniunktury.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






