- Jakie mamy w Polsce możliwości wykorzystania surowców rolnych na cele energetyczne?
- Polska dysponuje bardzo dużym potencjałem produkcji biomasy. Na jednego mieszkańca przypada 0,42 ha ziemi - w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej to bardzo dużo. Duży jest areał ziemi o gorszej klasie bonitacyjnej - czwartej i piątej, który może być przeznaczony na produkcję inną niż spożywczą, np. na cele energetyczne. Udokumentowano, że na produkcję surowców do wytwarzania biomasy i innych form energetycznych (np. biopaliw) moglibyśmy przeznaczyć ok. 1 mln ha.
Niestety, nie wykorzystujemy tego potencjału. Produkujemy biomasę zaledwie na 10 tys. ha plantacji wieloletnich roślin energetycznych, takich jak wierzba, miskantus, ślazowiec czy innych wieloletnich traw, oraz roślin drzewiastych, takich jak topola czy akacja. To bardzo mało. A potrzeby są ogromne. Żeby zapewnić paliwo dla elektrowni i elektrociepłowni, takich plantacji powinniśmy mieć ponad 500 tys. ha.
Mimo że mamy możliwości, mamy potrzeby, rynek się nie rozwija. Od 5 lat ten poziom praktycznie się nie zmienił.
- Z czego to wynika?
- Przede wszystkim brakuje jasnej polityki określającej produkcję na cele energetyczne. W 2009 r. w całej Unii zniesiono obowiązujące dopłaty do upraw roślin energetycznych. W unijnym budżecie na ten cel było przeznaczone 90 mln euro, przewidziany areał to 2 mln ha. Od 2010 r. taka forma zachęty już nie obowiązuje.
Także z budżetu Ministerstwa Rolnictwa, a konkretnie Agencji Rynku Rolnego, były dotacje do zakładania wieloletnich plantacji roślin energetycznych. W poprzednich latach rolnicy mogli uzyskać zwrot prawie 50 proc. kosztów. Nie wiadomo, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Ta k niestabilna i trudno przewidywalna polityka powoduje niechęć rolników do zakładania plantacji.
Ważnym czynnikiem utrudniającym rozwój rynku roślin energetycznych jest brak synergii między producentami a odbiorcami. Moim zdaniem, energetyka cały czas traktuje producentów biomasy jak kopalnie. Biomasa zaś jest paliwem objętościowym, mniej kalorycznym, bardziej różnorodnym od węgla. Poza tym powinno się ją stosować tylko lokalnie.
Energetycy boją się nowości. Ale mają obowiązek wykorzystywania OZE, muszą szukać nowych rozwiązań. Muszą też stosować biomasę pochodzenia rolniczego. Od 2015 r. duże jednostki wytwórcze (powyżej 5 MW) chcąc produkować zieloną energię poprzez system spalania i współ-spalania, będą musiały korzystać wyłącznie z biomasy pochodzenia rolniczego. Dlatego już dzisiaj powinny powstawać plantacje przeznaczone dla konkretnych odbiorców.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






