Pierwszy etap tej historii jest krótki, trwa do 1950 roku. Wtedy władza ludowa odbiera panu Siteniowi "Złoty Róg" i przekazuje Spółdzielni Spożywców Społem. Typowa dla tamtego okresu sprawa - w ramach bitwy o handel i upaństwowienia wszystkiego, co się da, zabierano wszak także małe zakłady rzemieślnicze. Nietypowe jest może tylko to, że byłemu właścicielowi piekarni pozwolono w niej nadal pracować. I nadal mieszkał na górze, nad piekarnią.
Dwaj inni właściciele piekarni w Dobrym Mieście, którym także zabrano ich własność, wzięli odszkodowania. Błażej Siteń nie wziął. I na tym się typowa sytuacja kończy, bo w 1956 roku udało mu się piekarnię odzyskać. Gdyby wziął te mizerne grosze odszkodowania, pewnie nie byłoby to możliwe. Na tym kończy się etap drugi i zaczyna trzeci, który trwa do dziś.
- Teść prowadził piekarnię do 1969 roku - mówi Alicja Siteń, prowadząca teraz wraz z mężem Franciszkiem rodzinny biznes. - Po jego śmierci, do 1972 roku kierowała piekarnią teściowa, a potem mój mąż Franciszek. Teść miał jednego, czasem dwóch pracowników, ale bywało i tak, że piekł chleb sam, a teściowa sprzedawała.
Można było wtedy sprzedać niemal każdą ilość chleba, ale wypiec tylko tyle, na ile dostało się przydział mąki. - Teść siedział nawet kilka miesięcy w więzieniu, gdyż przyłapano go na kupowaniu mąki na lewo - wspomina Alicja Siteń. - Chleba zawsze było za mało, gdy o 5 rano otwierano sklep, to już czekało kilka osób.
W latach czterdziestych i pięćdziesiątych piekło się po prostu chleb pszenno-żytni w kilowych i dwukilowych bochenkach. Wielkość bochenka nie jest bez znaczenia, Alicja Siteń uważa, że chleb pieczony w dużych bochenkach lepiej smakuje, gdyż to samo ciasto w większych porcjach nieco inaczej fermentuje i inaczej się piecze. Dlatego cieszy się, że wraca moda na duże bochenki, krojone i sprzedawane na wagę.
W "Złotym Rogu" od początku do dziś piecze się chleb na naturalnym zakwasie, bez spulchniaczy, ulepszaczy i stabilizatorów. Ta technologia jest trudniejsza niż stosowane w przemysłowych piekarniach, wymaga od piekarza większej wiedzy i doświadczenia. Nieraz o 5 minut dłuższa fermentacja decyduje, czy chleb wyjdzie taki jak trzeba.


Prześlij»
Drukuj»
Komentuj»






