Portalspozywczy.pl - portal branży spożywczej i handlu

Prezydent IZP na EKG2011: Nasze przewagi konkurencyjne w produkcji żywności kończą się

  • Autor: Paulina Bełżecka, www.portalspozywczy.pl
  • Data: 18-05-2011, 14:55
Prezydent IZP na EKG2011: Nasze przewagi konkurencyjne w produkcji żywności kończą się
Adam Tański, prezydent Izby Zbożowo-Paszowej

Z powodu wzrostu cen surowców rolnych kończą się nasze przewagi konkurencyjne w produkcji żywności. Ponadto, Polska nie wykorzystuje ogromnego potencjału produkcji rolnej, ze względu na nieefektywną strukturę agrarną. - Ustalenie dopłat bezpośrednich do jednego hektara było błędem, bo w efekcie zamarł w Polsce przepływ ziemi - mówił Adam Tański, prezydent Izby Zbożowo-Paszowej, w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2011.

Zdaniem Adama Tańskiego, potencjał produkcji zbóż w Polsce jest bardzo duży. Przypomniał on, że w krajach Unii mamy jeden z największych wskaźników powierzchni użytków na mieszkańca.

- Mamy jednak ziemię uwięzioną w nieefektywnych strukturach agrarnych. Nasza struktura agrarna jest taka, jak rolnictwo francuskie czy niemieckie 40 lat temu. Nie wykorzystujemy tej przewagi - mówił Adam Tański.

- Było wielkim błędem ustalenie dopłat do hektara do każdego gospodarstwa w Polsce - w efekcie zamarł przepływ ziemi, a więc procesy przemiany struktury agrarnej zostały zatrzymane przez dopłaty przypisane do ziemi. Jest to wielki błąd, za który przyjdzie nam zapłacić - dodał.

Prezydent Izby Zbożowo-Paszowej ocenia, że dla większości polskich gospodarstw rolnych, które nie produkują na rynek wcale albo bardzo niewiele, a większość produkcji wykorzystują na własne potrzeby, dopłaty bezpośrednie powinny zostać zamienione na inne formy wsparcia.

Prezydent Izby Zbożowo-Paszowej zwrócił uwagę, że regulacja rynku, jeśli występuje, powinna być zamknięta, a więc powinna obejmować zarówno cenę minimalną, jak i maksymalną. Tymczasem w Unii funkcjonuje jedynie cena minimalna.

- Przy stosowaniu regulacji, mechanizm gwarantujący cenę minimalną, ale nie ograniczający ceny maksymalnej surowców jest w chory. Regulacja powinna być zamknięta - mówił Adam Tański. I dodał, że wzrost cen surowców, który nastąpił z powodu niepełnej regulacji, uderzył w koszty produkcji zwierzęcej i w eksport.

- Kończą się nasze przewagi konkurencyjne i jest to poważny problem - ocenia prezydent Izby Zbożowo-Paszowej.

Dodatkowo, problem związany z wysokimi cenami żywności pogłębia fakt, że uderza on w potrzeby pierwszego rzędu. To rodzi konsekwencje społeczne.

- W budżetach rodzinnych wydatki na żywność są niemal dwukrotnie wyższe niż w przeciętnie w rozwiniętych krajach unijnych. Uderzenie w żywność to uderzenie w dobra pierwszego rzędu. Powoduje albo ograniczenie wydatków na inne cele albo presję na wzrost płac, co jest pierwszym krokiem w kierunku spirali inflacyjnej - mówił.

Adam Tański poruszył także problem współpracy rolników z przetwórcami. Jego zdaniem, sytuacja gwałtownych wahań cen wymusi niespotykaną do tej pory na polskim rynku współprace między tymi dwoma grupami producentów żywności.

KOMENTARZE: (5)

Wypowiedz się! Twoja opinia jest ważna!

  • Anna Szmelcer 20-05-2011, 19:37:

Statystyka, ta bezduszna matematyczna sztuka, ma jednak moc pobudzania wyobraźni i poruszania sumień. Jedną z najbardziej dramatycznych informacji mijającego tygodnia przyniósł opublikowany w internecie raport Centrum na rzecz Praw Człowieka i Globalnej Sprawiedliwości New York University o indyjskich rolnikach. "Co 30 minut jeden z nich popełnia samobójstwo" - piszą autorzy raportu. Oceniają, że w ciągu ostatnich 16 lat kres swojemu życiu położyło aż 250 tys. rolników. To prawdopodobnie największa fala samobójstw w historii świata.

Tylko w 2009 - bo z tego roku rząd indyjski ma ostatnie pełne dane - zabiło się ponad 17,5 tys. osób. I może to być liczba zaniżona, bo nie obejmuje tych rolników, którzy nie posiadali tytułu do ziemi. Dla porównania: w 38-milionowej Polsce w tym samym roku samobójstwo popełniło 6474 mieszkańców.
"To kryzys humanitarny na niewiarygodną skalę" - mówi w niezależnym amerykańskim programie telewizyjnym "Democracy Now" Smita Narula z NYU, współautorka raportu.
Obrońcy praw człowieka i przeciwnicy genetycznie modyfikowanej żywności oskarżają przede wszystkim Monsanto, ogromną ponadnarodową korporację produkującą modyfikowane genetycznie nasiona. Monsanto namówiło tysiące indyjskich rolników do zakupu nasion bawełny Bollgard, znanej pod skrótem Bt. Cztery razy droższych niż tradycyjne ziarna. Zawierają one w sobie toksynę, która zabija żerujące na bawełnie insekty. Interes miał być więc znakomity, bo odpadłyby koszty środków insektobójczych.

Tyle że biedni rolnicy uprawiający małe poletka musieli się zadłużyć, żeby kupić Bt. A pieniądze na lichwiarski procent pożyczali im dilerzy Monsanto, bo na indyjskiej prowincji o tanim kredycie nie było co marzyć. "Mój mąż musiał sadzić Bt trzy razy, za każdym razem zasiew niszczył deszcz. Zadłużył się chyba na 60 tys. rupii. Dokładnie nie wiem, bo w ostatnich tygodniach przed śmiercią przestał ze mną rozmawiać. Myślał tylko o długu" - opowiada reżyserce Marie-Monique Robin, która w zeszłym roku napisała o tym artykuł do internetowego magazynu "Guernica" jedna z wdów z południowego stanu Maharashtra.

Szybko okazało się, że insekty uodparniają się na Bt, rolnicy musieli więc dokupywać środki owadobójcze. Do tego Bt bardzo nie lubi indyjskich monsunów. Uprawa genetycznie modyfikowanej bawełny w praktyce okazała się w Indiach wielekroć mniej opłacalna niż tradycyjnej (Monsanto oczywiście twierdzi, że jest wręcz przeciwnie). Problem polega na tym, że innej bawełny rolnicy nie mogą dostać, bo cały rynek nasion w Indiach jest praktycznie kontrolowany przez Monsanto.

Ten globalny koncern to jednak tylko współwinny, katalizator i symbol zmian, które niszczą tradycyjne indyjskie rolnictwo. Procesy globalizacyjne powodują, że gospodarujący na niewielkich poletkach indyjscy biedacy, których podstawowe narzędzie pracy stanowią zwierzęta pociągowe, nie są w stanie utrzymać się z roli. I mimo gospodarczego rozwoju Indii nie wszystkich absorbują i tak już pełne biedoty miasta.

W historii Europy było wiele takich fal. Proces grodzenia pastwisk w XVIII-wiecznej Anglii wygnał ze wsi najuboższych, ale przyjęły ich - choć to również wiązało się z negatywnymi procesami jak powstawanie slumsów, włóczęgostwo - potrzebujące żołnierzy rewolucji przemysłowej miasta. Na ziemiach polskich mieliśmy saksy, emigrację do Nowego Świata. Dzisiaj Zachód stara się łagodzić gwałtowność tych procesów - mamy unijne dopłaty do rolnictwa, które też są poduszką bezpieczeństwa dla rolników.

Druga strona medalu jest jednak taka, że te dopłaty tak samo jak amerykańskie subsydia dla farmerów również przyczyniają się do tragicznej sytuacji rolników w krajach Trzeciego Świata, obniżając ceny poniżej granicy opłacalności.

W wyniku dramatycznego braku perspektyw w Indiach wytworzyła się swoista (jak to strasznie brzmi) „kultura samobójstwa”. Choć wciąż jest ono uważane za czyn wstydliwy, kolejni rolnicy biorą przykład z poprzedników w nieszczęściu, bo innych wzorców nie znają, nikt ich im nie pokazał. Indyjskie władze podejmują różne działania, zmusiły np. Monsanto do obniżenia cen nasion, ale nie pomagają w wystarczający sposób zadłużonym.

Tragiczna ironia: wieśniacy często zabijają się, wypijając środek insektobójczy, czyli właśnie to, czego mieli dzięki genetycznie modyfikowanej kukurydzy uniknąć. Wielu z nich pisze listy samobójcze adresowane do indyjskiego premiera, wierząc, że tylko rząd może położyć kres ich cierpieniom.

Globalizacja i żywność to oczywiście temat rzeka, ostatnio często obecny w mediach z powodu wzrostu cen żywności. O tym pisze się więcej niż o samobójstwach rolników w Indiach, bo problem dotyka nas bezpośrednio.

„Foreign Policy” otwiera swój najnowszy numer tekstem „Geopolityka żywności”. „Dla Amerykanów, którzy na jedzenie wydają mniej niż jedną dziesiątą swego dochodu, rosnące ceny żywności są kłopotem, ale nie tragedią. Ale dla dwóch miliardów najbiedniejszych na naszej planecie, którzy na jedzenie wydają od 50 do 70 proc. dochodu, może to oznaczać dwa posiłki dziennie zamiast trzech ” - pisze Lester R. Brown.

Przypomina przyczyny tego zjawiska: wzrost ilości klimatycznych perturbacji wywołanych ociepleniem klimatu i generalnie ingerencją człowieka w ekosystem; bogacenie się Indii i Chin (Indie w tym kontekście w związku z tym, co napisałam powyżej, wydają się brzmieć ironicznie, ale tak jest - w miastach klasa średnia się bogaci), które chcą spożywać coraz więcej; windowanie cen przez biopaliwa. A przecież - i tu znowu statystyka, która zapada w pamięć - każdej nocy pojawia się na naszym globie 219 tys. nowych „gąb” do wyżywienia, a każdego roku trzeba nakarmić dodatkowe 80 mln ludzi. A zdaje się, że już wycisnęliśmy z pomocą nauki z ziemi wszystko, co się dało. W Japonii wydajność plonów ryżu nie rośnie od 16 lat.

"FP" przypomina, że kiedyś Stany Zjednoczone miały takie nadwyżki żywności, że prezydent Lyndon B. Johnson mógł w 1965 r. wysłać jedną piątą zbiorów zboża do Indii, ratując je przed głodem. Dziś już nadwyżek nie mają.

Bogate kraje azjatyckie i międzynarodowe koncerny wykupują ziemię w krajach afrykańskich, by tam uprawiać na własne potrzeby. Grozi to konfliktami, bo często ta ziemia jest zabierana miejscowym farmerom. Oto nowe "grodzenie", którego ofiary będą uciekać na północ, w kierunku Europy. Już teraz drżącej na myśl o fali arabskich uchodźców z krajów ogarniętych powstaniami, których źródłem było również niezadowolenie ze wzrostu cen żywności.

Grozi nam nowy "żywnościowy nacjonalizm" - przewiduje Lester R. Brown. Im mniej będzie jedzenia, tym gwałtowniej każdy kraj będzie bronił swych zasobów. I wzywa do podjęcia globalnych kroków - świat musi od koncentrowania się na skutkach przejść do stawiania czoła przyczynom - przede wszystkim zahamować zmiany klimatyczne i rozbroić demograficzną bombę w krajach Trzeciego Świata.

Łatwo powiedzieć.

A co ty możesz zrobić, żebyśmy uniknęli katastrofy? Łatwo wyśmiewać się ze snobistycznych pięknoduchów, miłośników tradycyjnej żywności spod znaku Slow Food i nawiedzonych ekologów, wegan i wyznawców diet paleolitycznych (jemy jak nasi przodkowie jaskiniowcy: mało mięsa, zero nabiału, wszystko świeże i naturalne). Ale ich argument, że jedząc świadomie, przynajmniej w skali jednostki nie przyczyniamy się do nakręcania tej groźnej spirali, wcale nie jest taki niemądry, jak się zastanowić. Przynajmniej koi sumienia. Choć tu zabrakło mi statystyki, która zobrazowałaby, jaką kroplą w morzu są te indywidualne wysiłki rosnącej, lecz wciąż skromnej rzeszy Europejczyków i Amerykanów.

Wiem, że to może nie zadziałać, więc spróbuję cię, czytelniku, podejść argumentem egoistycznym - skromny wysiłek polegający na ograniczeniu spożycia mięsa (bo to wzrost hodowli zwierząt powoduje gwałtowny wzrost popytu na pasze windujący ceny zbóż), przetworzonych produktów, zwłaszcza słodyczy, tylko wyjdzie ci na dobre, do czego zresztą od lat próbują nas przekonać rzesze lekarzy i dietetyków. I w ogóle na jedzeniu mniej, bo to przecież nadwaga jest jednym z głównych problemów bogatych społeczeństw. A jaka to będzie oszczędność dla państwa, które nie będzie musiało leczyć tych wszystkich chorób...

Uff. Po napisaniu tego tekstu nie mogę zjeść na obiad nic innego jak tylko kuskus z warzywami.
Źródło: Gazeta Wyborcza

  • max 20-05-2011, 01:16:
ktoś tu chyba żyje jeszcze w prl-u ! młyny nigdy nie traktowały rolników poważnie i nie będzie współpracy
  • janek 19-05-2011, 09:46:
Szukanie skomplikowanych rozwiązań z ceną minimalną i maksymalną za płody rolne jest nierealne do wprowadzenia.
Nadszedł czas aby każdy rolnik został opadatkowany jak każdy inny zawód. Małe gospodarstwa jak rzemieśnicy, duże jak przedsiębiorstwa. Płacenie składek ZUS na zasadach małe gospodarstwa jak rzemieśnicy, duże jal przedsiębiorstwa.
Likwidacja KRUS, wpływy do ZUS zmniejszające dotację do rent i emerytur. Emerytury wypłacane na ogólnych zasadach ile zgromadzono środków na koncie taka emerytura, Straty w danym roku do odliczenia od zysku w latach następnych itd.

Zobacz wszystkie komentarze (5)

SUBSKRYBUJ PORTALSPOZYWCZY.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu portalspozywczy.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku


Portal Spożywczy: dołącz do nas na Google+


Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


Oferty pracy (22 724) + DODAJ OFERTĘ



Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • hrk.pl
  • monsterpolska.pl
  • jobs4sales.pl
  • przedstawiciele.pl
  • jobexplorer.pl
  • jobexpress.pl
  • infopraca.pl
  • praca.pl
  • praca.pl
Oferty przetargów (2 782 331)


Polecane oferty


Oferty nieruchomości


Polecane oferty


Nasi partnerzy

  • www.industrial.pl
  • www.nportal.pl
  • tabelaofert.pl
Oferty komunikatów (397 663)


Polecane oferty

Nasz partner

  • www.komunikaty.pl
Obiekty konferencyjne

» Wyszukiwanie zaawansowane

POLECAMY W SERWISACH