Za nami pierwsze półrocze 2022 roku na rynku spożywczym. Jakie to było półrocze dla Grupy JNT?

Jakub Nowak, prezes zarządu w Grupie JNT: Myślę, że bardzo udane. Właśnie zakończyliśmy swój rok finansowy, który kończy się na koniec czerwca, tak że mamy podsumowanie półrocza i całego roku. Nasze obie spółki zanotowały duże wzrosty sprzedaży. Główna spółka, czyli JNT Group, zanotowała blisko 22-procentowy wzrost sprzedaży, co w kontekście spadającego rynku w związku z wojną w Ukrainie jest bardzo dobrym wynikiem.

Druga nasza spółka Platinum Wines zanotowała prawie 43-procentowy wzrost sprzedaży, tak że obie nasze spółki są znacznie powyżej rynku, co oznacza, że nasza strategia jest skuteczna i zdobywamy kolejne udziały rynkowe.

Jakie są plany biznesowe JNT na czwarty kwartał 2022 roku?

Jesteśmy znani z tego, że jesteśmy bardzo aktywni marketingowo, tak że będziemy dalej realizować naszą strategię. Podsumowując jeszcze poprzednie półrocze, nasze największe marki jak: Monte Santi czy Grzaniec Galicyjski notowały bardzo duże wzrosty sprzedaży. Mimo dużej skali i dużego nasycenia marka Monte Santi urosła prawie o 50 proc., a Grzaniec Galicyjski prawie o 55 proc., dlatego będziemy kontynuować naszą strategię.

W tej chwili płynnie przechodzimy do sezonu jesienno-zimowego, czyli zaczynamy znowu bardzo mocno pracować z Grzańcem Galicyjskim i z całą kategorią win grzanych. Jest to kategoria, w której czujemy się gospodarzem, bo mamy prawie 90-procentowy udział w rynku i nasz produkt Grzaniec Galicyjski jest absolutnym liderem w tej kategorii.

Druga nasza marka Monte Santi będzie bardzo mocno wspierana z naciskiem na wina musujące. Wiemy, że koniec roku jest to duży sezon na wina musujące. I oczywiście takie nasze duże projekty jak Wino Chefa z Michelem Moran będzie nadal wspierane. Jest to bardzo udany projekt, który rozwija się bardzo szybko, również i rynek, dzięki czemu pozyskujemy nowych konsumentów do kategorii win.

Rynek wina w Polsce

Jak ocenia Pan rynek wina w Polsce?

Jest to nadal najbardziej perspektywiczny rynek w Polsce. Jak popatrzymy sobie na konsumpcję, która jest troszeczkę poniżej 5 litrów na mieszkańca ws. taka średnia europejska, to tutaj w ciągu 10-15 lat jest perspektywa podwojenia czy potrojenia konsumpcji, tak że jest to perspektywiczny rynek.

Bardzo cieszy nas rozwój takich kategorii jak wina aromatyzowane i wina musujące, dlatego że one napędzają nowych konsumentów do kategorii wina, szczególnie jeśli chodzi o wina aromatyzowane. Jak popatrzymy na nowe pokolenie, które wchodzi na rynek, czyli młodzież, która jest wychowana na kolorowych napojach jak Fanta czy Sprite. Oni wchodzą do tej kategorii przez wina aromatyzowane, ponieważ po prostu jeszcze daleko im do win gronowych. Najpierw zaczynają pić wina z sokiem, a później sięgają do win gronowych, co uważam za słuszne dla całej kategorii.

Wyzwania producentów wina

Wspomniał Pan o wojnie w Ukrainie, w Polsce mamy ogromne zamieszanie gospodarcze. Patrząc na te czynniki, co jest obecnie największym wyzwaniem dla producentów win w Polsce?

Myślę, że nie tylko dla producentów wina, wyzwanie jest ogromne dla każdego producenta, dla każdej firmy. Żyjemy w czasach, gdzie załamał się totalnie łańcuch dystrybucji, gdzie mamy skokowe wzrosty cen surowców i materiałów. Myślę, że każdy prezes każdej firmy ma dzisiaj zupełnie inne obowiązki niż miał jeszcze rok temu.

W zasadzie to takim pierwszym podstawowym wyzwaniem jest zapewnienie ciągłości produkcji. Wiemy, że jest notoryczny brak butelek, czyli szkła na rynku. Dzisiaj bardziej wyglądamy jak huta szkła. Wszędzie postawione są butelki, czyli gromadzimy zapasy na sezon, bo wiemy, że tych butelek nie będzie lub będą ich braki.

Kolejne wyzwanie to skokowe wzrosty ceny surowców. Każdy prezes i każda firma mają wyzwanie, żeby pokryć koszty produkcji, w porównaniu z inflacją i mniejszą zasobnością portfela konsumentów to nie jest tak, że możemy sobie dowolnie te ceny podnosi.

Trzecim wyzwaniem, które teraz bardzo mocno przybiera na sile, jeśli chodzi o przyszłości, to prognozowane braki w dostawach gazu. Każdy producent, który używa tego typu paliwa, musi znaleźć alternatywę i przygotować się na chwilowe wyłączenia, czy mniejsze ilości gazu, czyli musi znaleźć alternatywne źródła zasilania. My do tego również przygotowaliśmy się, choć nie jest to łatwe, bo dzisiaj każda firma próbuje to robić i te wszystkie terminy dostaw alternatywnych paliw, typu olej opalowy, czy nawet przezbrojenie pieca, powodują, że jest to dla każdego duże wyzwanie.

Jaka jest strategia działania Grupy JNT na przyszły rok?

Zawszy słynęliśmy z tego, że jako firma z tego, że bardzo uważnie śledzimy trendy konsumenckie. Już dzisiaj widzimy, że nie zmienia się sprzedaż ilościowa wina, ale zmienia się profil wina. Widzimy, że konsument, który więcej zapłacił za paliwo i za energię, mierzy się z inflacją i często szuka tańszej alternatywy, czyli kupuje wino, ale jeśli jest w stanie znaleźć dobre wino w odpowiednio niższej cenie, po prostu wybiera tańsze produkty. Należy też zwrócić uwagę na to, że największe sieci handlowe jak Biedronka i Lidl znacznie obniżyły poziom cenowy win, czyli kładą większy nacisk na wina o trochę niższym profilu cenowym, chcąc też sprostać wymaganiom konsumenta.

JNT planuje inwestycje zagraniczne

Jaka jest dalsze plany biznesowe JNT?

Plany są bardzo ambitne. Chcemy nadal utrzymać status firmy najbardziej aktywnej marketingowo i sprzedażowo, czyli chcemy rosnąć dużo szybciej niż rynek. Jak wiemy, w ostatnim czasie udało nam się jako pojedyncza firma wyjść na pozycję lidera. Jesteśmy największą firmą w branży, co zobowiązuje oczywiście do podtrzymywania tego typu działań. Oprócz dalszego rozwoju naszej marki Monte Santi, będzie kilka niespodzianek w ramach tej marki, będą premiery, a najbliższa będzie już w październiku, po to, żeby w przyszłym roku mocno pracować z tym wariantami.

Drugą nogą, którą mocno budujemy, jest ekspansja międzynarodowa. W przyszłym roku będziemy na innych rynkach niż polski. Będziemy budować takie same struktury sprzedażowe jak na rynku polskim. Będziemy działać wewnątrz rynku. Jesteśmy przekonani, że za kilka lat będziemy mogli powiedzieć, że firma JNT jest firmą o międzynarodowym zasięgu i robi ten sam model biznesowy nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach europejskich.

Którymi krajami Grupa JNT jest obecnie najbardziej zainteresowana?

Pierwszym takim krajem, w którym będziemy robić biznes, jest Rumunia. Gdyby nie wojna, już bylibyśmy dużo bardzo zaawansowani. Te procesy jednak trochę zwolniły przez niepewność rynkową. Ale tak jak powiedziałem, będziemy realizować tam taki sam model biznesowy jak na rynku polskim. Otworzyliśmy tam spółkę i tej chwili mamy już zatrudnionych ludzi. Podpisujemy kontrakty z sieciami, tak że myślę, że będziemy mogli co chwilę chwalić się dobrymi wynikami również na rynku rumuńskim, który jest bardzo podobny do rynku polskiego. Jest to rynek rozwijający się z bardzo aspirującym konsumentem, tak że wiemy, jak na takich rynkach działać. Rynek polski bardzo dużo nas nauczył i jestem przekonany, że z dużym sukcesem będziemy mogli za kilka miesięcy, a już na pewno lat, mówić, że jest to nasz bardzo poważny rynek.

Dziękuję za rozmowę.

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl