– Dobrze, że przeciwstawiono się ograniczeniom legalnej sprzedaży alkoholu, bo każde takie ograniczenia są ukłonem w stronę szarej strefy. Jeżeli będą prowadzone dalsze prace nad tego typu projektem, mamy nadzieję na uczestniczenie w konsultacjach społecznych. Nie powinno się wprowadzać prohibicji, raczej pracować nad poprawą mechanizmów egzekwowania już istniejącego prawa. To nie alkohol na półkach sklepowych jest zagrożeniem dla porządku publicznego i samopoczucia mieszkańców. Problemem jest grupa nieodpowiedzialnych ludzi, którzy dziś wbrew przepisom spożywają alkohol w miejscach publicznych i naruszają spokój osiedli mieszkaniowych. Żeby ograniczyć te zjawiska nie ma potrzeby zmieniać przepisów i wprowadzać nocnej prohibicji. Wystarczy odpowiednia współpraca sprzedawców z organami ochrony porządku publicznego oraz działania edukacyjne, prowadzone np. w szkołach. Przepisy, które można stosować w przypadku sklepu, która narusza prawo i zakłóca porządek, już istnieją – proponuje Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.

PIH przypomina, że przepisy już dziś dają podstawy prawne do ochrony porządku publicznego, jeśli są odpowiednio stosowane przez władze gminy i podległych jej funkcjonariusze straży gminnych, a także policjantów.

Funkcjonowanie sklepów z alkoholem podlega ograniczeniom zawartym ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Konkretne warunki oraz kontrola ich przestrzegania w dużej mierze zależy od gminy: 

Art. 12. 1. Rada gminy ustala, w drodze uchwały, dla terenu gminy (miasta)liczbę punktów sprzedaży napojów zawierających powyżej 4,5 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa), przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży jak i w miejscu sprzedaży.

Art. 14. 2a. Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.

Art. 18. 10. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 1, organ zezwalający cofa w przypadku:

pkt 3) powtarzającego się co najmniej dwukrotnie w okresie 6 miesięcy, w miejscu sprzedaży lub najbliższej okolicy, zakłócania porządku publicznego w związku ze sprzedażą napojów alkoholowych przez dany punkt sprzedaży, gdy prowadzący ten punkt nie powiadamia organów powołanych do ochrony porządku publicznego;

 - Nowelizacja tych przepisów ogranicza prawa przedsiębiorców i będzie miała wpływ na konkurencyjność gospodarki. Te podmioty, które stracą prawo do sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych, z natury rzeczy będą mniej konkurencyjne niż sklepy prowadzące sprzedaż. Nieograniczona kompetencja gminy do ustalania miejsc objętych zakazem sprzedaży alkoholu bez nawet ramowych przesłanek określających, kiedy gmina mogłaby takie instrumenty stosować, wiąże się z ryzykiem arbitralnego wprowadzania ograniczeń. Nie tylko będzie miało to wpływ na konkurencyjność między sklepami, lecz także może spowodować wzrost korupcji w samorządzie gminnym. Należy zauważyć, że ze sprzedaży napojów alkoholowych małe i średnie sklepy wypracowują nawet do 40 proc. zysku. Ograniczenia w tym zakresie mogą przełożyć się w sposób znaczący na pogorszenie się konkurencyjności małych polskich sklepów względem dyskontów i hipermarketów – komentuje Waldemar Nowakowski.

Przypomnijmy, że w dniu wczorajszym sejmowa komisja samorządowa na wniosek posłów Prawa i Sprawiedliwości zarekomendowała odrzucenie w pierwszym czytaniu złożonego przez Platformę Obywatelską projektu ustawy, w świetle którego to rady gmin ustalałyby liczbę sklepów sprzedających napoje zawierające powyżej 4,5 proc. alkoholu pomiędzy godziną 22 a 6 rano. Mogłyby także decydować o godzinach oraz wskazywać miejsca w obrębie gminy, gdzie będzie obowiązywać zakaz sprzedaży alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem sprzedaży. Zgodnie z projektem sprzedaż alkoholu bez odpowiedniego zezwolenia nie byłaby przestępstwem, lecz jedynie wykroczeniem, co w zamyśle wnioskodawców miałby się przyczynić do szybszego karania sprawców. 

 

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl