Partnerzy portalu
  • partner portalu
  • partner portalu

Ten alkohol nie ma definicji w polskim prawie. Dla producentów to poważny problem

  • Autor: AK
  • Data: 23-04-2022, 13:32
Okowity, wódki, destylaty zbożowe i owocowe doczekały się swojego prawnego opisu. Nawet destylat z topinamburu ma swoje prawne zakotwiczenie. Jednak zupełnie inaczej jest z nalewkami.
Ten alkohol nie ma definicji w polskim prawie. Dla producentów to poważny problem
Karol Majewski, założyciel i właściciel firmy rodzinnej „Nalewki Staropolskie” opowiedział nam o swoich zmaganiach o prawne uregulowanie definicji nalewki. fot. fb/Nalewki Staropolskie Karola Majewskiego

Czym jest nalewka?

Na proces powstawania nalewki składają się maceracja i maturacja. Czyli wyciąganie spirytusem smaków, aromatów i właściwości owoców i roślin, a potem dojrzewanie tego smaku.

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl

- Kiedy produkujemy nalewki, wiemy, skąd pochodzi produkt i jak go najlepiej wykorzystać. Np. malina jest zbierana o godzinie 16, o 22 jest już u nas i w nocy już ląduje w gąsiorach – mówi Karol Majewski, założyciel i właściciel firmy rodzinnej „Nalewki Staropolskie”. Jako pierwszy w Polsce, po trzech latach starań, zdobył zezwolenie na ręczny wyrób nalewek. Jest autorem ponad 300 rodzajów nalewek.

Jak wspomina – proces powstawania nalewek pozwala wykorzystać owoce do maksimum. Nawet sok, który wycieka z owoców da się wykorzystać do trunku, a wręcz go uszlachetnia.

W poszukiwaniu definicji nalewki

- Definicja nalewki umocowana jest w ustawie winiarskiej. Nalewka zakwalifikowana jest jako „alkohol nigdzie nie sklasyfikowany”. Więc wpadła do kłopotliwego worka. Cydr, który pojawił się później, ma swoja definicję. Większość alkoholi ma swoją definicję. A nalewki – nie – ubolewa Karol Majewski.

Z brakiem definicji wiążą się także problemy z jakością, identyfikacja tej kategorii. Pojawia się problem, z którym mierzą się producenci nalewek. Jak wskazują, popularne na rynku nalewki wcale nie są nalewkami a np. aromatyzowanymi alkoholami lub wzmacnianym i aromatyzowanym winem.

Co na pewno nie jest nalewką?

– Na pewno nie można nazywać produktu, który jest winem aromatyzowanym, lub jest sztucznie i chemicznie dobarwiany, dosmaczany, nalewką. Nazwa nie jest chroniona i do dnia dzisiejszego odbywa się w ministerstwie rolnictwa debata, jak tę definicję, nazwę zrobić, żeby zadowolić wszystkich – mówi Karol Majewski.

Nalewki w sklepie mogą być wszystkim

Jak wskazuje producent Nalewek Staropolskich, większość produktów sprzedawanych jako nalewki, nie ma z nimi nic wspólnego. Oprócz odpowiedniego produktu, nalewka potrzebuje także dojrzeć, wyszlachetnieć, „ułożyć się”. – To minimum  3 lata dojrzewania w odpowiednich warunkach. A to i tak krótki czas. Dla odmiany najstarsze moje nalewki mają już 18 lat.

- Na początku stycznia byłem w jednym Polmosie, odebrać tam spirytus. Nagle dowiedziałem się, że robiona jest właśnie wiśniówka. W styczniu. Zapytałem, jak to możliwe. Mrożona wiśnia, cukier , podgrzewanie wszystkiego razem, spirytus, a po 6 godzinach nalewka. U mnie 3-4 tygodnie się maceruje nalewka – mówi Karol Majewski. Jak wspomina, przekazano mu, że dana firma jest spółką akcyjną i „rozerwaliby ludzi na strzępy” gdyby nie wyrobili wyniku.

Skala biznesu nie jest duża, ale i nie jest mała. Ministerstwo nie widząc tego, co się dzieje, spycha wielu twórców nalewek do podziemia. Niestety nikt nie chce się do tego przyłożyć i uporządkować sprawę. - Ja robię ok. 5-10 tys. litrów rocznie. Ludzie w ministerstwach mówią: proszę pana, jedna cysterna to 20 tys.  litrów – tłumaczy Majewski.

Producent nalewek apeluje do władz

Jedyne, czego potrzeba sprzedawcom i twórcom nalewek to prawne uregulowanie ich biznesu. Tym bardziej, że surowce, szkło i dystrybucja coraz bardziej drożeją. Jednak prawdziwe nalewki są alkoholami premium i wysokich cen się nie boją.

- Sam złożyłem kilka projektów definicji nalewki ale nikt nie chce rozwiązać tego problemu – ubolewa Majewski i dodaje, że na półce sklepowej pod tą nazwą kupić można wszystko. A kiepskie produkty psują renomę trunku.

- Jakoś tak się składa, że w pałacu prezydenckim nasze nalewki są. Są kupowane na prezenty, stoją na stołach. Ale brakuje takiej mocy sprawczej, żeby te towary gdzieś pokazywać, szczycić się nimi, wspierać. A szkoda – podsumowuje Karol Majewski.

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
  • pietrek 2022-04-21 10:43:44

    300 nalewek, fiu, fiu. Czy na grochu też można uzyskać pijaną nalewkę. Okowitę można. Kiedyś denaturat był nazywany nalewką na kościach. Ciekawe czy młodzież wie dlaczego? W odpowiedzi proszę podać pierwsze dwie cyfry nr pesel ;)

    Odpowiedz
    • Ommm 2022-04-22 01:51:00

      Z czym masz ból (...)? Bo to ciekawe...

      Odpowiedz
  • Halo 2022-04-22 06:40:04

    Ale prymitywny komentarz. Czasami lepiej się nie odzywać. I PESEL tu nie uratuje sytuacji

    Odpowiedz
  • WF 2022-04-22 10:25:52

    Panie Karolu - chylę czoła . Robi Pan topowe NALEWKI w naszym kraju. Większość konkurencyjnych nalewko-pochodnych płynów nie powinno używać tej nazwy bo to wstyd .Regulacja rządowa tutaj jest konieczna .Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Kajman 2022-04-22 14:17:44

    Panie Karolu , robi Pan konkretny produkt , wierze że w końcu uda się Panu wszystkie formalności dopiąć . proszę nie odpuszczać . Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

Powiązane tematy:

Bądź na bieżąco!Subskrybuj nasz newsletter
Obserwuj nas

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!