Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Jest porozumienie hodowcy bizonów z Kurozwęk z resortem środowiska

Kontynuowanie hodowli bizonów w Kurozwękach (Świętokrzyskie) przez 15 lat i zastąpienie jej hodowlą żubrów - to efekt porozumienia, jakie z resortem środowiska zawarli właściciele stada.

Komunikat o porozumieniu opublikowała w piątek na swojej stronie internetowej Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ), która podlega ministerstwu.

W myśl wcześniejszych decyzji administracyjnych zwierzęta, które są jedną z atrakcji turystycznych woj. świętokrzyskiego, mogły być przetrzymywane do 2019 r. Stado miało być wygaszone do tego czasu, ponieważ bizony zagrażają chronionym żubrom.

Jak napisano w komunikacie, resort środowiska "ostatecznie porozumiał się" z właścicielem hodowli bizonów w Kurozwękach. Strony zaakceptowały zmianę dotychczasowych warunków tymczasowej hodowli bizonów i przyszłe zastąpienie ich hodowlą żubrów. Właściciel hodowli przez 15 lat będzie mógł stopniowo przygotowywać się na zmianę profilu działalności.

"To kompromis satysfakcjonujący obie strony. Właściciele hodowli mają więcej czasu na przygotowanie się do zamiany hodowli bizonów na żubry, my zaś pewność, że za kilkanaście lat nasze polskie, zagrożone wyginięciem żubry zyskają nowe miejsce do życia. Porozumienie cieszy tym bardziej, że dla zmniejszenia ryzyka wymarcia tego gatunku, konieczne jest tworzenie nowych stad żubrów" - skomentował porozumienie Główny Konserwator Przyrody, Piotr Otawski.

W piątek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie miał rozpatrywać skargę właściciela hodowli Jana Marcina Popiela, na styczniową decyzję GDOŚ, który podtrzymał ubiegłoroczną decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Kielcach, z warunkami stopniowego wygaszania stada. "Sąd umorzył postępowanie, ponieważ pełnomocnik skarżącego złożył wniosek o cofnięcie skargi" - poinformowano PAP w sekretariacie wydziału informacji sądu.

Popiel nie zgadzał się na zapisy w decyzji RDOŚ z lipca 2014 r., dotyczące zezwolenia na hodowlę. RDOŚ odmówił zgody na hodowlę i rozmnażanie zwierząt. Zezwolił na przetrzymywanie zwierząt do 2019 r. Bizony w określonym czasie miały być sterylizowane i kastrowane, a te które pojawiłby się w przypadku niekontrolowanego rozrodu, powinny zostać uśmiercone - napisano. Określono też wymogi co do ogrodzeń pastwiska, aby zapobiec ucieczce zwierząt.

Jak argumentowano, prowadzenie hodowli bizonów amerykańskich stanowi istotne zagrożenia dla populacji żubra w Polsce - zwierzęcia objętego ścisłą ochroną. Gatunki te, blisko spokrewnione, mogą się krzyżować i przenosić między sobą pasożyty i choroby. Nawet z zamkniętych hodowli bizonów, pasożyty na żubry - zwierzęta o dużej podatności na choroby - mogą przenosić inne gatunki zwierząt.

W dokumencie powołano się też na Strategię Ochrony Żubra zatwierdzoną przez Ministra Środowiska (MŚ) w 2007 r., w której zapisano iż "nadrzędnym celem hodowli restytucyjnej żubrów w Polsce jest zapewnienie trwałości istnienia krajowej populacji żubrów, dalszy jej rozwój oraz ochrona jej zmienności genetycznej i zdrowotności".

GDOŚ w styczniu tego roku utrzymał w mocy decyzję RDOŚ. GDOŚ przypomniał m.in. iż bizon amerykański jest gatunkiem wymienionym w rozporządzeniu MŚ z 2011 r. w sprawie listy roślin i zwierząt gatunków obcych, które w przypadku uwolnienia do środowiska przyrodniczego mogą zagrozić gatunkom rodzimym lub siedliskom przyrodniczym. Przypomniał też, że żubr jest chroniony prawem międzynarodowym, unijnym i krajowym.

Właściciel hodowli zaskarżył decyzję do WSA. Po nagłośnieniu sprawy w mediach, strony zasiadły do stołu rozmów, by zastanowić się nad wspólnym kompromisem.

Jak podkreślił w rozmowie z PAP prezes zarządu Zespołu Pałacowo-Parkowego w Kurozwękach, pełnomocnik właściciela hodowli Michał Popiel, porozumienie satysfakcjonuje hodowców. "Wcześniejsze zapisy nakazywały w krótkim czasie wygaszanie stada - sterylizację krów i kastrację byków oraz uśmiercanie młodych, które mimo tego, by się w stadzie znalazły. Taki sposób wygaszania hodowli wydawał nam się niehumanitarny. Liczymy, że w ciągu 15 lat pojawi się też w Polsce kompleksowe prawo, dotyczące prowadzenia hodowli żubrów, które zastąpią u nas bizony" - podkreślił.

Zaznaczył, że zwierzęta są hodowane w dobrych warunkach - na 100 hektarach pastwisk, mają też dostęp do lasu i poideł z wodą.

Popiel dodał, że dzięki istnieniu hodowli bizonów, pracę ma 82 mieszkańców Kurozwęk i okolic. "Przyjmujemy ok. 100 tys. turystów rocznie, a dzięki uzyskanym w ten sposób dochodom remontujemy krok po kroku pałac i cały teren" - zapewniał.

Pałac w Kurozwękach - zwany Małym Wawelem - to rezydencja licząca 600 lat. W 1944 r. rodzinę Popielów (herbu Sulima) pozbawiono tego majątku. Na początku lat 90., pamiętający średniowiecze zamek z krużgankowym dziedzińcem oraz park powróciły w ręce spadkobierców ostatnich właścicieli. Jan Marcin Popiel po powrocie z belgijskiej emigracji rozpoczął tam prowadzenie działalności hotelarsko-turystycznej.

Stado bizonów amerykańskich jest jedną z atrakcji Kurozwęk. Od grudnia 2000 r., kiedy to sprowadzonych zostało z Belgii 20 jałówek i 2 byki, rozrosło się do ponad 80 sztuk i stale się powiększa.

Turyści mogą oglądać zwierzęta podczas pieszego spaceru, z bryczki albo z wnętrza wozu "safari bizon", który wjeżdża pomiędzy zwierzęta. W pałacowej restauracji można też spróbować wielu potraw przyrządzonych z bizoniego mięsa - ma ono specyficzny smak, ponieważ zwierzęta są karmione ekologicznie.

W Kurozwękach funkcjonuje też mini-zoo i stadnina koni. W wakacje można bawić się tu w turystykę z zagadkami błądząc w labiryncie, wytyczanym co roku w kilkuhektarowym polu kukurydzy. Pałac jest też miejscem imprez kulturalnych - m.in. koncertów muzyki klasycznej.



© Portal Spożywczy 2022-05-28 10:17:54