Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Piraci coraz większym zagrożeniem dla wymiany handlowej

Piractwo morskie w coraz większym stopniu zakłóca wymianę handlową pomiędzy Europą i Azją. O tym, jak wygląda atak piratów na statek i jak można go odeprzeć opowiada nam Polak, który pracuje jako ochroniarz jednostek pływających w rejonie Afryki.

 

Piractwo XXI wieku - nie tylko wybrzeże Somalii

Choć w powszechnym odczuciu piraci najczęściej kojarzeni są z XVI-wiecznymi opowieściami o przygodach morskich buntowników, zjawisko piractwa, które odżyło na przełomie XX i XXI wieku, ma zupełnie inny charakter.

Obecnie piraci atakują statki handlowe na wodach w pobliżu Afryki. Jak definiuje Międzynarodowe Biuro Morskie (IMB) piractwo to „czynność wejścia na pokład jakiegokolwiek statku z zamiarem popełnienia kradzieży lub innego przestępstwa oraz z zamiarem lub zdolnością do użycia siły dla poparcia tego czynu”.

Znanym obszarem działalności współczesnych piratów są wody zatoki Adeńskiej przy rogu Afryki, gdzie statki handlowe, tankowce czy kontenerowce atakują Somalijczycy. Statki, które płyną przez Kanał Sueski, Morze Czerwone i Zatokę Adeńską transportują około 20 proc. światowego handlu i 95 proc. ładunków z Unii Europejskiej do Azji.

Ataki można podzielić na dwa rodzaje - rabunkowe, gdy uzbrojeni piraci wchodzą na pokład statku, zabierają wszystkie cenne rzeczy, jakie znajdą i go puszczają, oraz ataki, których celem jest porwanie, uwięzienie załogi po czym wymuszenie okupu na armatorze. Po fali pierwszych ataków w latach 90-tych XX wielu i początkowych dwutysięcznych, rządy części państw skierowały na morza w okolice wschodniej Afryki swoje okręty wojenne, co jednak nie rozwiązało problemu. Odpowiedzią armatorów było zatrudnianie uzbrojonej i wyszkolonej ochrony.

Problem piractwa - okiem fachowca

Portalspożywczy.pl dotarł do Polaka, który zawodowo zajmuje się ochroną statków handlowych w tamtym rejonie. Rozmawiamy z Pawłem, który zajmuje się ochroną statków.

Czy problem związany z piractwem jest nadal aktualny? Zmalał czy wzrósł w ostatnim czasie?

- Zdecydowanie wzrósł. Ataków czy prób ataków jest naprawdę więcej. Nie ma miesiąca bez ataku. Większość z nich to wprawdzie tylko podejścia. Piraci gwałtownie podpływają na szybkich łodziach do sporo wolniejszych statków. Gdy zorientują się, że na pokładzie jest uzbrojona ochrona, zazwyczaj rezygnują z prób wdarcia się na pokład. Jeśli szybko odpłyną, to często takie incydenty nie są nawet zgłaszane czy rejestrowane w urzędach morskich. Kapitanów odstrasza ogromna biurokracja, która się z tym wiąże. Stąd oficjalne statystyki są nie do końca wiarygodne.

A jeśli piraci nie zrezygnują i nie odpłyną?

- To giną.

 Załóżmy, że na statku nie ma ochrony i piraci wejdą na pokład. Co się dzieje wówczas?

- To zależy. Jeśli piratom uda się schwytać załogę, to wysyłają żądanie okupu. Zdarza się, że jest on płacony. Jeśli jednak załodze uda się na czas schronić się w tzw. cytadeli (to bezpieczne pomieszczenie na statku, które można otworzyć tylko od środka), to kapitan powiadamia będący najbliżej okręt wojenny. Wówczas może dojść do siłowego odbicia statku. Warunkiem jest jednak, aby wszyscy marynarze przebywali w cytadeli. Wszyscy. Jeśli choć jeden będzie poza nią, to wątpliwy jest atak komandosów. Załóżmy jednak, że marynarze są w cytadeli, a piraci mimo wezwań nie chcą się poddać - wówczas przylatują śmigłowce, które z szybkostrzelnych karabinów maszynowych strzelają w pokład statku. Niszczą wszystko - strzelają w mostek kapitański, w pokład - strzelają do wszystkiego. Ma to albo zabić piratów, albo skłonić ich do schowania się, aby wówczas żołnierze jednostek specjalnych mogli bezpiecznie opuścić się na linach na pokład. Wówczas przeszukują cały statek, pomieszczenie po pomieszczeniu. Jeśli piraci się nie poddadzą, to giną. Każdy ma szansę się poddać, jeśli jednak zacznie strzelać do żołnierzy, to zawsze kończy się to jego śmiercią.

Jeśli ryzyko dla piratów jest tak duże, to dlaczego to robią?

- To szerszy problem. Wiem, że jeśli armator zapłaci okup wysokości przykładowo 10-20 milionów dolarów, to pirat ze statku, który ryzykuje życiem, dostanie z tego 100 czasem 300 dolarów. Dla tych ludzi to tyle, co mogą zarobić na lądzie przez 2,5 roku lub dłużej. Ktoś im zaproponował takie zajęcie, ktoś dał im szybkie łodzie motorowe i karabiny. Mózg piractwa, ktoś, kto to organizuje i tym zarządza, jest gdzieś indziej. Somalijczyków kuszą szybkie pieniądze, nieosiągalne dla nich w inny sposób.

Piraci morscy XXI wieku - nowe taktyki działania

Mówisz o Somalii. Czy inne rejony są również tak niebezpieczne?

- Teraz najbardziej niebezpiecznie jest przy Nigerii. Wynika to z kilku powodów. Rząd Nigerii rozszerzył swoją strefę morską do 70 mil. Dodatkowo nie zgadza się, aby na statkach przepływających przez te wody była uzbrojona ochrona. Nigeryjczycy deklarują, że ich marynarka wojenna będzie ochraniała żeglugę. I karzą sobie za to słono płacić. Ich ochrona jest z resztą czysto iluzoryczna, gdyż Nigeryjczycy często w dzień są żołnierzami, a w nocy piratami. To poważny problem.

Czy Twoim zdaniem piractwo może realnie wpłynąć na wymianę handlową bądź ją zahamować?

- Zdecydowanie tak. Przede wszystkim proceder się nasila, a nie słabnie. Ilość ataków i prób ataków rośnie. Piraci mają także nową taktykę.

 Na czym ona polega?

- Zanim zaatakują wysyłają motorówkę wyładowaną materiałem wybuchowym. Steruje nią albo samobójca, albo jest kierowana radiowo. Gdy taka motorówka uderzy w statek, następuje wybuch i uszkodzenie jednostki. Gdy załoga stara się zapanować nad sytuacją, następuje atak właściwy i abordaż. Wbrew pozorom atak samobójczy jest łatwiejszy do odparcia. Czasem silny ogień zaporowy sprawia, że kierujący motorówką nie wytrzymuje psychicznie i rezygnuje.

Czy praca ochroniarza na statku jest trudna?

- Jest specyficzna. Aby dostać kontrakt, trzeba mieć udokumentowane przynajmniej pięcioletnie doświadczenie wojskowe w jednostce liniowej. Uciążliwa jest rozłąka z bliskimi - kontrakty trwają od trzech miesięcy do pół roku, przy czym armatorzy coraz bardziej starają się je wydłużać. Ciężko powiedzieć w domu - "pa kochanie, idę do pracy. Będę za pół roku." Dodatkowo taka praca jest odpowiedzialna i stresująca. Są ścisłe procedury, których trzeba przestrzegać. Za zbyt wczesne otwarcie ognia można iść na wiele lat do więzienia. Z drugiej strony odpowiada się za bezpieczeństwo załogi, ładunku i statku. Poza tym trafia się na różnych ludzi. Współpracowałem praktycznie ze wszystkimi nacjami i poznałem ich zalety i wady. Nie raz trudno się porozumieć i współpracować w warunkach stresu bojowego.

Piractwo XXI wieku - dane oficjalne

Informacje, jakie podaje nasz rozmówca, znajdują odzwierciedlenie w danych Międzynarodowego Biura Morskiego, które podało w corocznym raporcie, że liczba aktów piractwa na statkach wzrosła w 2020 r. o 20 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. W ubiegłym roku łącznie zarejestrowano 195 aktów piractwa i napadów z bronią w ręku, w porównaniu ze 162 w 2019 roku. Spośród 135 marynarzy porwanych na całym świecie, aż 130 uprowadzono w Zatoce Gwinejskiej, u wybrzeży Afryki Zachodniej, co jest rekordem w tym rejonie. Zatoka Gwinejska stała się w ostatnich latach nowym epicentrum piractwa na świecie, deklasując inne rejony jak Zatokę Adeńską.



© Portal Spożywczy 2021-10-17 22:02:18