Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Maga Foods. Dwa tysiące osób straci pracę przez milczenie rządu i zwykły błąd?

Pracownicy Maga Foods i przedstawiciele AgroUnii ponownie protestowali przeciwko zamknięciu fabryki. Tym razem udali się pod siedzibę Prawa i Sprawiedliwości na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie.

Kolejny protest w obronie Maga Foods

Pracownicy Maga Foods i przedstawiciele AgroUnii ponownie protestowali przeciwko zamknięciu fabryki. Tym razem udali się pod siedzibę Prawa i Sprawiedliwości na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Na miejscu czekały na nich zastępy policji. Do tej pory żaden przedstawiciel rządu nie wypowiedział się na temat wpisania na listę sankcyjną spółki, która twierdzi, że nie ma ku temu żadnych powodów. Pracę i pieniądze stracić może z powodu tej decyzji nawet 2 tys. osób.

Pierwszy protest odbył się 14 czerwca pod siedzibą MSWiA. Maga Foods liczyła na wsparcie ze strony polityków PiS, w tym Jarosława Kaczyńskiego. Firma po trafieniu na czarną listę ministerstwa została odcięta od możliwości legalnego działania. Rykoszetem odbiło się to na ok. 2 tysiącach osób związanych z jej działalnością. 

Dlaczego pracownicy Maga Foods protestują?

- Jestem dumny z moich pracowników, że się zorganizowali i wykrzyczeli swoje oczekiwania przed MSWiA. Nie poddamy się, bo racja jest po naszej stronie - mówił w rozmowie z Portalem Spożywczym Piotr Pawiński, szef Maga Foods.

- Wczoraj byliśmy z desperackim apelem w siedzibie PiS-u, z wizytą u posła Sobolewskiego poprosić o wsparcie pana Jarosława Kaczyńskiego. Zostaliśmy szczególnie ośmieleni przykładem z Pacanowa, gdzie prezes ujął się za pracownicą poczty. Z naszą firmą związanych jest ok. 2 tys. dostawców, pracowników, osób, które włączone są w jej działalność, w powstawanie i dystrybucję produktów. Może za tymi 2 tysiącami osób prezes Kaczyński także zechce się ująć - mówił szef firmy produkującej surówki i soki.

Zobacz także: Maga Foods bankrutuje. Liczy na interwencję Jarosława Kaczyńskiego [WYWIAD]

Tydzień po pierwszych protestach, 21 czerwca ok. 100 pracowników i przedstawiciele AgroUnii pojawili się na Nowogrodzkiej w Warszawie, pod siedzibą PiS. Ulica została zablokowana a na miejscu czuwały zastępy policji oraz dziesiątki radiowozów.

 

Maga Foods zniszczył błąd urzędnika?

- Ta firma nigdy nie zostałaby zamknięta, gdyby nie błąd urzędnika. Dzisiaj nikt za to nie odpowiada – mówił lider AgroUnii w trakcie pierwszego protestu przed MSWiA i wskazywał, że warzywa, które psują się w chłodniach rolników nie mogą być przerabiane, bo firmę bezzasadnie zamknięto a przywiezioną na protest kapustę ochrania policja.

- Kiedy przywoziło się do waszej firmy [Maga Foods - przyp. red.] warzywa, które nie były najlepsze, to rozmawiało się z panem Robertem i mówił, że ich nie przyjmie, że coś trzeba poprawić. A oni nie potrafią się przyznać do błędu. I to jest największy błąd władzy dzisiaj – że nie umieją się przyznać do własnego błędu – mówił Kołodziejczak i wskazywał, że pracownicy spółki od 2 miesięcy nie dostali wynagrodzenia.

Zobacz także: Maga Foods ogłosi bankructwo. "Przez przypadek znalazła się na liście sankcyjnej"

Problemy Maga Foods uderzają w dostawców

Mówił także, że blokada działalności oznacza miliony złotych straty także dla dostawców, którzy do firmy dostarczali warzywa.

Akurat traf tak chciał, że moje gospodarstwo, moja rodzina, znajomi, dostarczali warzywa do waszej firmy. I ja nie wiem, czy to, co zrobiło ministerstwo to są znamiona jakiejś walki politycznej. Pokazanie komuś miejsca w szeregu i pokazanie, że jeśli będzie niewygodny, to zamkną firmę, która jest strategicznym odbiorcą twoich warzyw – krzyczał lider AgroUnii.

Pracę w Maga Foods straciło ok. 100 Ukraińców

Poruszył także temat narodowości osób pracujących w Maga Foods, bo blisko połowa z 200 pracowników firmy to osoby z Ukrainy. Oznacza to, że zamiast sankcji, które miały uderzyć w Rosję, ministerstwo niejako ukarało pracowników, którzy przyjechali do pracy z Ukrainy. Biorąc pod uwagę liczną grupę dostawców i osoby współpracujące z firmą, szef spółki, Piotr Pawiński wyliczył, że obecny paraliż firmy dotyczy ok. 2 tys. osób.

– Dla nas to tragedia, bo kiedy zaczęła się wojna w Ukrainie, wielu naszych pracowników pościągało tu swoje rodziny, kobiety, dzieci, wynajęło mieszkania. Kiedy sankcje uderzyły w Maga Foods, oni zostali po prostu bez pracy – mówił w rozmowie z agencją Newseria dzień przed protestem Nazarii Ostafinchuk z agencji pracy tymczasowej SPS, który od wielu lat pośredniczy w zatrudnianiu pracowników przez podwarszawskiego producenta surówek.

Będzie kolejny protest w sprawie Maga Foods

Michał Kołodziejczak zapowiedział także, że jeśli ministerstwo rolnictwa i MSWiA nie podejmą kroków, żeby umożliwić firmie dalsze funkcjonowanie, to za tydzień pracownicy Maga Foods i AgroUnia zorganizują drugi protest, ale zamiast na chodniku będą protestować na ulicy. Jak wskazał, w wyniku błędu urzędnika zmarnowanych zostało 500 ton żywności.



© Portal Spożywczy 2022-08-17 01:15:20