Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Przeczytaj cały wywiad z prezesem Wawela Dariuszem Orłowskim

Na temat rozbudowy zakładu w Dobczycach, planów dotyczących inwestycji na Ukrainie, rozbudowy sieci salonów firmowych i prognoz co do rynku słodyczy rozmawiamy z prezesem Wawela Dariuszem Orłowskim.


Autor: www.portalspozywczy.pl, Paulina Bełżecka
Data: 08-04-2011, 12:44
Prezes Wawela Dariusz Orłowski

Spółka jest w trakcie dużej inwestycji, w rozbudowę zakładu w Dobczycach. Na jakim etapie jest ta inwestycja i kiedy się zakończy?

Inwestycja rozpoczęła się w zeszłym roku i zakończy się na początku 2012 roku. Kończymy rozbudowę hali produkcyjnej, jesteśmy w trakcie zamawiania wyposażenia, czyli maszyn i urządzeń. Jedne z nich chcemy zakupić pod koniec pierwszego półrocza, a drugie pod koniec roku.

Wydatki na inwestycje w rozbudowę zakładu wyniosą około 25 mln zł i będą pochodziły ze środków własnych. Nie będziemy z tym mieć problemów, gdyż generujemy gotówkę na bieżąco.

Czy nowe linie produkcyjne pozwolą na stosowanie nowych technologii lub wprowadzanie nowych produktów?

Na pewno nowe linie dadzą nam nowe możliwości. Nie chcę mówić więcej, bo konkurencja śledzi tę inwestycję.

Czy spółka planuje jeszcze inne inwestycje, np. akwizycje?

Przewidujemy tylko organiczne inwestycje, we własny zakład. Cały czas dementuję pogłoski o akwizycjach. Nie znaczy to, że nie jesteśmy zainteresowani akwizycjami, ale nic się nie dzieje w tym temacie.

Czy zwiększone moce przełożą się wprost na wzrost sprzedaży? Spółka notuje wzrosty wyników w 2010 roku. A jak będzie w tym roku?

Inwestujemy z myślą, by wzrosła sprzedaż, ale nie mogę się wypowiadać, o ile może wzrosnąć.

Myślę, że wyniki w 2011 roku będą lepsze niż w roku ubiegłym. Chcemy też, przy większych przychodach przynajmniej utrzymać ten poziom rentowności, który osiągamy obecnie.

Ile Wawel wyda w tym roku na marketing?

Wydatki na marketing proporcjonalnie wzrosną do wzrostu przychodów, to jest trend, który trwa od wielu lat i w tym roku nie będzie dużych zmian. Na wydatki marketingowe przeznaczamy około 5 proc. przychodów. W tym roku będzie podobnie.

Planujemy wiele akcji marketingowych, cały czas jesteśmy aktywni na każdym etapie dystrybucji, także jeśli chodzi o media. W tym roku w tym obszarze nie będzie zmian, aktywność będzie bardzo podobna. To daje efekty od wielu lat i na pewno będziemy to kontynuować.

Obecnie spółka ma 16 salonów firmowych i zapowiada, że chce dalej rozwijać sieć. Ile docelowo salonów chce mieć Wawel?

Nie jesteśmy nastawieni na dużą dynamikę wzrostu liczby salonów. Sklepy muszą mieć dobrą lokalizację, miejsce, które nam odpowiada. Jest to jeden z głównych kryteriów. Takich lokalizacji nie jest.

Liczba salonów specjalnie dynamicznie nie będzie rosła, może być większa o kilka sklepów otwartych w tym roku i to będzie poziom docelowy. Liczbę do 20 salonów uznajemy jako ostateczną.

Prowadzenie sieci detalicznej to nie jest działalność, na której będziemy się skupiać. Chcemy mieć salony firmowe, które będą narzędziem służącym do kontaktu z klientami, do pokazywania naszej oferty.

Przy naszych przychodach kilkanaście czy dwadzieścia sklepów nie będzie istotnie zwiększać sprzedaży grupy. To nie będzie coś co będzie decydowało o wynikach firmy.

Czy inwestycja na Wschodzie jest już całkowicie zaniechana?

Ukraina jest trudnym rynkiem, bardzo wymagającym, funkcjonującym na innych zasadach niż rynki zachodnie, w tym Polska. Tam trzeba przede wszystkim zachować dużą ostrożność.

Nasza inwestycja na Ukrainie cały czas jest w dobrej kondycji, nie notuje dynamiki wzrostu takiej jakiej oczekiwaliśmy, czego powodem jest sytuacja w otoczeniu biznesowym, ale zakład osiąga zyski, nie musimy do niego dokładać.

Obecna sytuacja to status quo - mamy zakład, w którym nic się nie dzieje i nie ma efektów, jakich byśmy oczekiwali. Musimy czekać.

Nie chcemy mieć zakładu, który się nie rozwija, jednak przy inwestowaniu na innych rynkach trzeba mieć świadomość, że otoczenia biznesowe może się zmienić, raz jest lepsze raz gorsze i niestety ma to wpływ na działalność firmy.

Co jest największą przeszkodą dla firmy, która chce zainwestować na Ukrainie?

Na Ukrainie jest wszystko przeszkodą: prawo gospodarcze, korupcja, brak kadr. Nie chodzi tylko o to, że jest to trudny rynek, bo o tym wiedzieliśmy. Problem polega na tym, że sytuacja się nie poprawia. Zmiany na Ukrainie nie są tak dynamiczne jak oczekiwaliśmy.

Czy jeszcze spółka daje sobie czas?

Nie mamy powodu by się stamtąd wycofywać, jednocześnie uważamy, że ryzyko inwestycji byłoby w tej chwili zbyt duże. Stąd postanowiliśmy jeszcze chwilę wstrzymać się z inwestycjami.

Uważamy generalnie, że rynki wschodnie są trudne i w najbliższym czasie będziemy się skupiać na rozwoju organicznym. Pomimo to, Ukraina z różnych powodów może okazać się dla nas sensowna.

Jak Pan ocenia w tej chwili sytuację na rynku słodyczowym w Polsce? Czy ten rynek jest już bardzo nasycony, czy jeszcze ma szanse rosnąć? Czy obserwuje Pan zmianę trendów i upodobań konsumentów w Polsce?

Rynek stabilnie rośnie od lat i wzrost będzie się. Oczekuję, że będzie to wzrost w granicach 5-8 proc. w najbliższych latach. Jest zatem jeszcze miejsce aby się rozwijać.

Nie zauważamy gwałtownych zmian, trendy raczej są stabilne. Widoczne są zmiany w strukturze handlu. Ciągle widzimy rozwój detalu po stronie sieci handlowych i ten trend będzie się dalej rozwijał. Zauważamy wzrost sklepów dyskontowych.

Czy w takim razie spółka myśli o wchodzeniu w tzw. marki własne, także w związku z przewidywanym rozwojem sieci dyskontowych?

Na razie nie sądzimy, by wejście w rynek private labels było to dla nas interesujące. Nasza marka rozwija się na tyle dynamicznie, że nie musimy szukać możliwości sprzedaży poprzez marki własne.

Jeśliby w przyszłości ten trend okazał się słabszy, na pewno zainteresujemy się segmentem private labels. Na najbliższy rok lub dwa nie widzę jednak takiej możliwości.

Czytaj także:

Prezes firmy Wawel o planach inwestycyjnych na 2011 r.

Ponad 25-proc. wzrost zysku netto Wawelu

 

© Portal Spożywczy 2021-04-13 03:33:49