Wydruk strony Portalu Spożywczego - www.portalspożywczy.pl

Minister finansów: nie mamy szalejącej drożyzny, za inflację odpowiedzialny rząd PiS

W Polsce na tle innych krajów Unii Europejskiej nie mamy szalejącej drożyzny. Inflacja w Polsce była najniższa w regionie. Wszystkie inne kraje z naszego regionu zanotowały w tym czasie dwucyfrowy wzrost cen żywności. Na Litwie wyniósł 19,5 na Łotwie 21,7 proc. Bułgarii 24,2 proc. To dopiero jest szalejąca drożyzna - powiedział w Sejmie minister finansów Jan Vincent Rostowski.


Autor: Katarzyna Walterska, portalspozywczy.pl
Data: 24-07-2008, 16:18

Na wniosek PiS, w Sejmie trwa debata na temat wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych, w szczególności cen żywności i paliwa, a także działań służących poprawie sytuacji rodzin posiadających niskie dochody.

Minister finansów podkreślił, że za obecny poziom inflacji dopowiada polityka rządu Jarosława Kaczyńskiego oraz prezesa Narodowego Banku Polskiego Sławomira Skrzypka.

- Nie jestem pewien, czy wszyscy posłowie opozycji wiedzą, co to jest szalejąca drożyzna. Może niektórzy posłowie są zbyt młodzi, żeby to wiedzieć. Gdy specjaliści od marketingu stwierdzili, że ludzie obawiają się drożyzny, natychmiast obwinili za to rząd nawet nie próbując dowiedzieć się, co to takiego jest. Opozycja oczywiście nie musi interesować się faktami, wystarczy grać na nastrojach społecznych - mówił minister finansów.

W 1989 roku w niektórych miesiącach ceny rosły ponad o 20 proc. w skali roku a inflacja przekroczyła 600 proc. - To była szalejąca drożyna. Wtedy cena bochenka chleba wrosła w ciągu roku 3,5 krotnie. Skąd się bierze taka drożyzna? Najczęściej jest to łączny efekt złej polityki banku centralnego, polityki budżetowej oraz niekorzystnych szoków zewnętrznych. Wzrost cen to efekt nieodpowiedzialnego działania NBP, który najpierw neguje zbliżający się silny wzrost cen, a gdy on się pojawi przekonuje, że ma on charakter obiektywny, niezależny od polityki pieniężnej lub tylko przejściowy. Taka polityka ma tym szybciej dramatyczne skutki, im bardziej rząd jest skłonny do silnego wzrostu wydatków budżetowych i im słabsza jest konkurencja na rynku krajowym - powiedział Rostowski.

Powołując się na dane GUS powiedział, że ogólny wzrost cen wyniósł w czerwcu 4,6 proc. a według europejskiego urzędu statystycznego 4,3 proc. Polska ma praktycznie najniższą inflację w regionie. - Inflacja jest dokładnie taka sama, jak w całej Unii Europejskiej - dodał.

- Wysokiej inflacji można było zapobiec, gdyby nie błędna polityka rządu Jarosława Kaczyńskiego i NBP w 2007 roku - podkreślił.

Rostowski przypomniał, że w październiku ubiegłego roku, w ostatnim miesiącu rządów PiS ceny żywności wzrosły w porównaniu z 2006 rokiem o 6,9 proc. - PiS wytyka nam, że ceny mięsa wzrosły o 4,7 proc. tymczasem PiS oddawał władzę z cenami mięsa wyższymi o 5,9 proc. niż były w 2006 roku - powiedział.

- Nie przypominam sobie, aby wówczas PiS domagał się debaty o drożyźnie - mówił Rostowski.

Minister finansów przypomniał słowa ówczesnej wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej, która stwierdziła w lipcu 2007 roku, że byłaby zdumiona, gdy RPP podniosła stopy procentowe, ponieważ procesy inflacyjne w Polsce były pod kontrolą.

- We wrześniu 2007 roku mówiła, że nie ma potrzeby ingerencji w wysokość stóp procentowych. Nawet w październiku powiedziała "nie sądzę że taka decyzja zapadnie, byłabym tym zdziwiona. Wiem, że takie są oczekiwania rynku, ale Polska takiej huśtawki nie potrzebuje" - mówił Rostowski cytując, Gilowską.

Dopiero po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska, w listopadzie 2007 roku RPP głosowała za podwyżką stóp procentowych, aby przeciwdziałać inflacji.

© Portal Spożywczy 2021-01-16 15:36:58