Biedronka będzie działać jako placówka medyczna?

Trwa walka sklepów o to, aby móc działać w niedziele objęte ustawowym zakazem handlu. Pod koniec czerwca Dino wprowadziło do statutu spółki zmiany, których celem miało być „umożliwienie ewentualnego podjęcia dodatkowych działalności przez Spółkę w przyszłości, jeżeli Zarząd Spółki uzna to za uzasadnione biznesowo”.

O jaką dodatkową działalność chodzi? Mogą to być: wypożyczanie i dzierżawa sprzętu rekreacyjnego i sportowego oraz pozostałych artykułów użytku osobistego i domowego, działalność agentów turystycznych, działalność obiektów kulturalnych, działalność pozostałych organizacji członkowskich, gdzie indziej niesklasyfikowana oraz sprzedaż detaliczna elektrycznego sprzętu gospodarstwa domowego prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach. Zmiany sugerują więc, że sieć przygotowuje się najprawdopodobniej do otwarcia swoich sklepów w niedziele niehandlowe świadcząc inne usługi.

W drugiej połowie lipca zakaz handlu postanowił obejść Carrefour. Placówki prowadzone przez franczyzobiorców otworzyły się jako „kluby czytelnika”, bo zaaranżowano w nich prowizoryczne czytelnie. Były już wypożyczalnie sprzętu sportowego, kluby, a nawet dworcowa poczekalnia. Tym razem na „autorski” pomysł wpadła Biedronka, która chce otworzyć swoje sklepy w niedziele niehandlowe jako placówki medyczne.

Biedronki będą otwarte jako placówka medyczna?

Jak zdradził dwa tygodnie temu w rozmowie z Portalem Spożywczym Piotr Adamczak, szef NSZZ „Solidarność” w Biedronce, szefowie poszczególnych placówek już wcześniej dostawali wytyczne dotyczące szykowanych w działalności sklepów zmian.

Na początku myśleliśmy, że to jakieś plotki czy żart, ale te informacje były rozsyłane oficjalną drogą, poprzez wewnętrzną, służbową pocztę, SMS-y

– mówił w rozmowie z naszym portalem szef „Solidarności”.

Te informacje potwierdził w rozmowie z nami także Alfred Bujara, szef handlowej „Solidarności”, który z końcem lipca zapowiedział, że sklepy Biedronki faktycznie planują otwarcie swoich placówek już w sierpniu.

Placówka medyczna: co będzie robić Biedronka?

Czym jest placówka medyczna? Z informacji zawartych na stronie NFZ, to – oprócz placówek publicznych - każda placówka prywatna udzielająca świadczeń zdrowotnych poza publicznym systemem opieki zdrowotnej w państwie leczenia, w szczególności:

  • przychodnia, w tym przychodnia podstawowej opieki zdrowotnej i przychodnia opieki specjalistycznej,
  • szpital, klinika, instytut,
  • praktyka zawodowa grupowa albo indywidualna, m.in. lekarzy, lekarzy dentystów, pielęgniarek, czy położnych,
  • laboratorium diagnostyczne.

W praktyce może się więc okazać, że w niedzielę, w konkretnych sklepach np. przez dwie godziny obecna będzie pielęgniarka, która zmierzyć może klientom temperaturę lub ciśnienie. Na razie jednak nie wiadomo, co planuje detalista i czym chce zaskoczyć rynek i klientów.

Biedronka komentuje doniesienia o placówkach medycznych

Maila w tej sprawie wysłałam do sieci 6 lipca. Pytałam m.in. o to, czy Biedronka naprawdę ma zamiar funkcjonować jako placówka medyczna, czy jest to związane z przygotowaniami do jesiennej fali koronawirusa i jakiego typu usługi medyczne ma zamiar oferować. Niestety do dnia publikacji artykułu (3 sierpnia) nie doczekałam się żadnej odpowiedzi.

Sieć nie odpowiedziała także na późniejsze pytanie o to, czy chce i będzie tę sprawę w ogóle komentować.

Pracownicy Biedronki i tak pracują w niedziele

Co ciekawe, część pracowników Biedronki i tak pracuje w niedziele. Sieć co prawda nie prowadzi sprzedaży na miejscu, a sklepy są zamknięte, jednak jej pracownicy mogą zgodnie z przepisami zatowarowywać sklepy. Kompletują także zamówienia dla klientów, którzy zakupy robią tego dnia poprzez aplikację Glovo. Bo w niedziele klienci nie mogą póki co iść po zakupy do Biedronki, ale zakupy z Biedronki mogą przyjechać do nich.

Do naszej redakcji napłynęło wiele skarg na ten temat. Pracownicy są rozczarowani brakami kadrowymi i tym, że muszą pracować także w niehandlowe niedziele. Po tekście o brakach towaru w Biedronkach i brakach kadrowych, o których mówili m.in. przedstawiciele związków zawodowych, czytelnicy pisali do nas maile dotyczące warunków pracy w sieci. Poniżej publikujemy cytaty z dwóch z nich, dotyczących pracy w niehandlowe niedziele.

Zobacz także: Puste półki w Biedronce. Dlaczego brakuje towarów? Pracownicy o kłopotach sieci

Witam, jest to wszystko prawda, mało tego, u żony w nadmorskiej Biedronce pracuje się 365 dni w roku, ludzie nie wytrzymują psychicznie, poza zwykła pracą są zmuszani do pracy dodatkowej: Glovo, pakowanie paczek zakupów we wszystkie święta katolickie i państwowe. Ludzie się zwalniają, a inni robią za nich, są ciągle w pracy (...).

 

Na nasz sklep, który ma ponad 1 800 000 zł miesięcznie obrotu, mamy 10 etatów całych i 3 etaty na 3/4. Tymi pracownikami mamy obsadzić zmiany ranne, popołudniowe i nocki. (...) I jeszcze te otwarte niedziele, które ponoć znowu mają wrócić. Zero jakiegokolwiek dodatku do godzin pracy. Myślimy, że nikt o nas nie pamięta i nie dba, że związki mają nas serdecznie gdzieś. A na rejonowych [kierowników - przyp. red.] nie można liczyć, żeby wysłuchali naszych problemów i choćby zaczęli się starać o przyznanie więcej etatów na sklep. Wydaje nam się, że praca w Biedronce zaczyna przypominać pracę sprzed lat, kiedy głośnio mówiono się o tym, że Biedronka to obóz pracy. Wiele osób z rodziny i znajomych coraz częściej wybiera inne markety ze względu na to, że panuje bałagan, że półki są puste, a towar jest nieporozkładany i zostawiony na składankach na sklepie. Liczymy na to, że właściciel i jego pracownicy, dyrektorzy sklepów dostrzegą zaistniały problem i poprzez odpowiednie działania sytuacja w firmie ulegnie polepszeniu.

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl


Największa konferencja poświęcona sektorowi spożywczemu i handlowemu w Polsce 7-8 listopada 2022 • Warszawa • Hotel Sheraton Grand Warsaw

Zarejestruj się!