Podatek od hipermarketów ma mieć dwie stawki, a w tym roku do kasy państwa ma wpłynąć dzięki niemu 638,1 mln zł.

W artykule brytyjskiego dziennika Financial Times - oprócz echa znanej już w Polsce dyskusji o tym, że marże największych detalistów (Tesco, Auchana, Lidla czy Biedronki) nie są wysokie i niektórzy z nich, wskutek podatku od handlu, poważnie obawiają się strat - jest jeden nowy, ciekawy wątek. Dotyczy on Biedronki, której roczna wartość sprzedaży to 9,2 mld euro (dane za 2015 r.), co przeliczone po kursie z końca grudnia daje około 39 mld zł. Jeśli projekt podatku handlowego wejdzie w życie, to sieć zapłaci około 45 mln zł tej daniny miesięcznie.

Otóż Jeronimo Martins zapowiada, że co prawda nadal chce rozwijać sieć w Polsce, ale biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą, Portugalczycy postanowili skupić się na podnoszeniu efektywności w sklepach, które już działają. Przekładając ten komunikat z języka korporacyjnego na ludzki, wychodzi, że kierownicy sklepów w Biedronce będą musieli sprzedawać więcej z metra powierzchni handlowej oraz szukać oszczędności - a jeśli się nie uda, wówczas sentymentów nie będzie. 

Niedawno Patrick Renault, prezes Grupy Muszkieterów, stwierdził wprost, że w Polsce najprawdopodobniej dojdzie do restrukturyzacji niektórych sieci, a część placówek w najtrudniejszej sytuacji czeka konsolidacja lub likwidacja. I dodał, że nawet Biedronka zaczęła już zamykać pierwsze placówki. 

Czytaj więcej na next.gazeta.pl

 

 

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl