- Merlin.pl to dla nas peny biznes, nie zastanawiamy się czy na tym zarobimy, a jedynie, ile na tym zarobimy, bo wyrasta on na polskiego Amazona. Zbudujemy dla niego nową platformę, poszerzymy ofertę o wszystko, co się da sprzedać w internecie i wraz nowymi punktami odbioru, które budujemy zamkniemy koło z sukcesem. Dodatkowo dla e-sklepu widzimy duże synergie z siecią convenience Małpką Express, która pod koniec tego roku będzie liczyła 500-530 placówek. Żabki nie przegonimy, ale zbliżmy się do niej, bo w tym koncepcie nie popełniamy błędów, które wkradły się u podstaw budowy Żabki. Uważamy, że można lepiej rozłożyć akcenty budując sieć małych sklepów i teraz to robimy. Sądzimy, że kilka tysięcy placówek i pozycja nr. 2 w Polsce wśród sieci conveniece to nasze miejsce - dodał Schmidt.

Jak mówi, w sierpniu 2013 roku po wygaśnięciu umowy o niekonkurowaniu z Biedronką spółka rozpoczęła projekt budowy dyskontów. Do końca 2013 roku sieć miała ich 8, teraz jest 12, a 100 kolejnych jest w budowie. Do końca 2014 roku ma być 80. - Później rok do roku chcemy otwierać między 100 a 150 dyskontów Czerwona Torebka. Kiedyś otwieraliśmy jedną Biedronkę lub Żabkę dziennie, więc w pełni wierzę w te liczby, bo nasz dział ekspansji naprawdę dobrze sobie radzi - mówi Przemysław Szmidt.

Jego zdaniem, póki co koncept dyskontu sprawdza się idealnie. Dojrzewanie tych placówek czasami wybiega nawet ponad oczekiwania spółki. - Docelowo szacujemy, że na rynku jest miejsce na 7 tys. dyskontów. Obecnie jest ich ponad 3 tys. do końca roku może być 4 tys. Dlatego wierzymy, że możemy zagospodarować jeszcze sporą część rynku - mówi członek Rady Nadzorczej Czerwonej Torebki.

- Z naszej perspektyw nie konkurujemy z Biedronką czy Lidlem, bo one idą w stronę supermarketu. My pozostajemy przy tradycyjnej formule dyskontu, tak jak ją konstruowaliśmy pod nazwą "Biedronka". Wierzymy, że ten format ma potencjał i okaże się dobrą inwestycją. My będziemy konkurowali raczej z małym handlem niż z dyskontami. Chcemy ominąć pośrednika, który kupuje często drożej niż my i odsprzedaje towar do małego sklepu. Postanowiliśmy zająć to miejsce i konsolidować ten segment rynku. Chcemy być obecni w każdej miejscowości, która ma 5-10 tys. mieszkańców z potencjałem zakupowym. Naszym partnerem jest fundusz PineBridge, więc nie narzekamy na jakiekolwiek braki kapitałowe, ale jak wiadomo do budowy sieci trzeba zaangażować naprawdę potężne środki, więc zobaczymy jak będzie się to dalej toczyło - zakończył Przemysław Schmidt.

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl