Restrykcyjna ustawa ma pomóc w walce z zafałszowaniami produktów spożywczych, nie ma jednak na celu wpędzać w problemy finansowe firm, które incydentalnie lub w niewielkim zakresie dokonują nadużyć.

- Problemy finansowe mogą mieć te firmy, w których produkcji udział produktów fałszowanych jest bardzo duży. Z reguły są to młode i nieduże przedsiębiorstwa, które powstały w wyniku szybko rosnącego popytu na dany towar. Działają na rynku produkując niskiej jakości wyrób, który mimo tego dobrze się sprzedaje ze względu na ogromny popyt - mówi Stanisław Kowalczyk, Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Według Głównego Inspektora, dla takich przedsiębiorstw nowa ustawa może być problemem. W momencie gdy nowe prawo wprowadza surowsze kary sięgające nawet 10 proc. przychodów firmy. A także przewiduje tzw. kary amerykańskie, czyli pozwala kumulować kary z ostatnich 24 miesięcy - Jednocześnie Kowalczyk zaznacza: - Nie stawiałbym znaku równości między wyższą sanacyjnością przepisów a ewentualnymi upadłościami zakładów. I moim zdaniem takiej zależności nie ma. Między innymi dlatego, że każdy zakład produkuje określoną liczbę produktów i nie fałszuje ich wszystkich jednocześnie. Produkty są zawsze fałszowane w wybranych grupach.

Zwykle firmy ze znanymi markami nie pozwalają sobie na fałszowanie produktów, ponieważ gdyby zostały przyłapane na tym procederze straty, które poniosłyby z tego tytułu wielokrotnie przekroczyłyby zyski.

Jednocześnie Główny Inspektor podkreśla, że znowelizowana ustawa to efektywne narzędzie w walce z nieuczciwymi producentami. Według nowych przepisów w takiej sytuacji kontroli można dokonać w obecności funkcjonariusza publicznego innego niż inspektor. - Bywało tak, że po przyjeździe policjantów w ciągu godziny prezes nagle się pojawiał mimo, że jak twierdzono wcześniej był np. za granicą - oburza się Inspektor. - Jednocześnie ustawa daje nam możliwość nałożenia dotkliwych sankcji za utrudnianie lub uniemożliwianie kontroli. Kiedyś zdarzało się, że kontrolerzy musieli czekać po kilka godzin aby móc dokonać kontroli, a gdy im to umożliwiano praca na zakładzie była kończona, a hala produkcyjna posprzątana - dodaje Kowalczyk.

Kolejna kwestia to możliwość nakładania wysokich kar na przedsiębiorców nie stosujących się do przepisów. Oczywiście - jak twierdzi Główny Inspektor - kary nie będą stosowane na ślepo, i inspektorzy nie od razu będą stosować najwyższe możliwe do zastosowania sankcje.

- Ustawa zobowiązuje kontrolera aby ocenił skalę i szkodliwość zjawiska, a także dotychczasową historię zakładu w kontekście popełnianych uchybień. Nikt nie będzie nakładał od razu kary w wysokości 10 proc. przychodów firmy (z roku ubiegłego) - wyjaśnia Stanisław Kowalczyk.

Według Głównego Inspektora Niezwykle istotnym i skutecznym elementem w walce z fałszowaniem żywności będzie możliwość publikowania nazw firm, które nie przestrzegają przepisów. - Informacje będą publikowane na stronie internetowej Głównego Inspektoratu oraz Wojewódzkiego Inspektoratu, na terenie którego działa dana firma - mówi Kowalczyk.

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl