Co motywuje Polaków do lokalnych wyborów?

Na jaką potrzebę odpowiada Lokalny Rolnik?

- Lokalność nie jest niczym nowym, nigdy nigdzie nie odeszła. Jednak Polska, która była rynkiem dość zamkniętym przez wiele lat, nagle się otworzyła i obok różnych odcieni szarości wpadły tu kolory różnych zachodnich firm, marek i ich dużo ciekawszy niż poprzedników storytelling. Wpadliśmy w zachwyt nad tego rodzaju produktami, tego rodzaju produkcją i marketingiem. Ale po tych 25 latach zatęskniliśmy do tego, co znaliśmy od zawsze, do smaków z przeszłości, z dzieciństwa. Dodatkowo pojawił się kryzys klimatyczny, problemy z łańcuchami dostaw. Przyszła nostalgia za tym co lokalne, znane, co jest blisko nas. A dodatkowym driver'em w tej chwili jest to, że dużo trudniej jest sprowadzać różne rzeczy z drugiego końca świata. Co więcej, nie ma takiej potrzeby - 90% rzeczy, które potrzebujemy, najprawdopodobniej znajduje się 50 km od nas - mówił Andrej Modic, prezes zarządu, Farmer Direct Sp. z o.o. (LokalnyRolnik.pl), podczas sesji "Foodtech i Retailtech – innowacje i strat-upy zmieniają obraz rynku" w ramach XV Forum Rynku Spożywczego i Handlu.

LokalnyRolnik.pl - misja firmy

- My jako Lokalny Rolnik przez pierwszych 5 lat myśleliśmy, że jesteśmy e-commercem. Jednak od 2 lat wiemy, że jesteśmy firmą logistyczną, która przy okazji jest e-commercem, a naszym zasadniczym celem jest to, by dostarczać produkty niezbędne do jak nawiększej rzeszy ludzi, jak najbliżej się da. Działamy zgodnie z naszą misją, która opiera się na trzech filarach. Pierwszym z nich jest zdrowe społeczeństwo: produkty, które oferujemy nie mają żadnych szkodliwych substancji, są naturalne, niezakonserwowane - bo znajdują się blisko miejsca zamieszkania naszego klienta. Poza tym mają krótki termin przydatności - bo nie stoją na półce. To dowód na to, że można nawet bez innowacji dawać ludziom bardzo, bardzo zdrowy produkt. Po drugie - lokalny dobrobyt. Ponieważ mamy lokalnych dostawców i namawiamy ludzi, żeby kupowali lokalnie, to pieniądze nie płyną szerokim strumieniem np. do Portugalii, tylko zostają nawet nie tylko w Polsce, ale w naszym lokalnym otoczeniu. Ludzie, do których finalnie te pieniądze trafiają, wydadzą je również tu, więc całe nasze środowisko się rozwija. Trzecia kwestia to czyste środowisko. Produkcja bez zbędnej chemii, bez nawozów, bez utrwalaczy, blisko czyli bez ogromnych emisji w transporcie - wylicza Andrej Modic.

LokalnyRolnik.pl - grupa docelowa

- Nasza grupa docelowa to ludzie, którym naprawdę zależy na zdrowym lokalnym żywieniu. 85% klientów Lokalnego Rolnika to kobiety, ponieważ to one w większości wypadków podejmują decyzję o zakupach spożywczych. Raczej zamieszkujące na peryferiach dużych miast a nie w ich centrum. Coraz więcej świadomych ludzi z miast przeprowadza się na wieś, stając się rolnikami z wyboru i widzimy coraz więcej zamówień z takich miejsc - dodaje.

Jak powstał serwis Lokalny Rolnik i kim są założyciele? 

Lokalny Rolnik to sprzedaż żywności przez internet. Ale takie zakupy można zrobić w sklepie za rogiem - dlaczego ktoś miałby kupować ją przez internet? Co było inspiracją do założenia firmy Lokalny Rolnik?

Jeśli chodzi o to, co powszechnie nazywa się żywnością, na pewno poza wygodą nie ma specjalnego powodu, byśmy ją kupowali przez internet. Ale Lokalny Rolnik to nie jest sprzedaż żywności, ale internetowy targ prawdziwego jedzenia. Pod pojęciem “prawdziwego jedzenia” rozumiem taką żywność, która jest trudno dostępna w sklepach - produkty wytwarzane w małych gospodarstwach, przez rzemieślników, bez chemii, w sposób zrównoważony z poszanowaniem otoczenia. Jest to żywność wyjątkowa, dlatego kupowanie jej w Lokalnym Rolniku ma sens. 

Koncept Lokalnego Rolnika tak naprawdę wymyślił niemal 40 lat temu mój tata: ja pochodzę ze Słowenii, gdzie dobre jedzenie rzemieślnicze jest dużo łatwiej dostępne niż w Polsce; w moim domu zawsze tak jedliśmy, u nas nigdy nie kupowało się w marketach, zawsze mieliśmy różnych bezpośrednich Wytwórców jedzenia. Czasem zamawiało się coś wspólnie z sąsiadami, rodziną - takie grupowe zakupy funkcjonowały u nas cały czas.

Do Polski przyjechałem w 2002 r.: nie mając znajomości rynku żywności, szczególnie lokalnego, przez długi czas byłem zdany na markety. To jedzenie mi nie smakowało, poza tym mój organizm alarmował, że to nie jest jedzenie zdrowe, niemniej przez 10 lat nie robiłem z tym nic.

Wszystko zmieniło się, gdy urodziła się moja córka: okazało się, że choruje na autyzm i ma alergie pokarmowe na wszystko, każdą żywność. Po pierwszych trzech latach, spędzonych głównie w szpitalu, córka pojechała po raz pierwszy na wakacje do moich rodziców - tam jadła wszystko, prosto z ogródka, i nic jej nie było…

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl