Partnerzy portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu

Minister edukacji chwali przepisy dot. sprzedaży żywności w szkołach

  • Autor: PAP
  • Data: 29-08-2015, 15:57
Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska jest przekonana, że obowiązujący od 1 września zakaz sprzedawania w sklepikach szkolnych tzw. śmieciowego jedzenia przyniesie pozytywne efekty. Wielu rodziców będzie spokojniejszych, dając dziecku pieniądze na jedzenie - uważa.
Minister edukacji chwali przepisy dot. sprzedaży żywności w szkołach
fot. Shutterstock

Od 1 września 2015 roku, czyli z początkiem nowego roku szkolnego, wchodzi w życie nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, zgodnie z którą firmy prowadzące sklepiki szkolne nie będą mogły sprzedawać w nich tzw. śmieciowego jedzenia. Rozporządzenie resortu zdrowia określa także wymagania dotyczące posiłków przygotowywanych w stołówkach szkolnych.

Krytycy przepisów wyrażają opinię, że dzieci i tak będą kupowały niezdrowe jedzenie poza szkołą, a stołówki mogą mieć problem z przestawieniem się na przygotowywanie zdrowszych posiłków.

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

"Absolutnie nie przyjmuję argumentu, że stołówki nie są w stanie przestawić się na zdrowe odżywianie, to jakiś absurd. Stołówki mają służyć dzieciom i posiłki mają być tak przygotowane, żeby były zdrowe" - powiedziała dziennikarzom Kluzik-Rostkowska, która w sobotę w Katowicach uczestniczyła w III Kongresie Polskiej Edukacji.

"Jeżeli firmy, które przygotowują te posiłki nie są w stanie, to bardzo proszę, żeby szkoły zainteresowały się innymi firmami, które będą" - podkreśliła.

Szefowej MEN również nie przekonują opinie, że skoro chipsy i inne niezdrowe produkty można kupić podczas przerwy poza szkołą, powinny one być również dostępne w szkolnych sklepikach. "Myślę, że bardzo wielu rodziców będzie spokojniejszych dając te drobne pieniądze dzieciom do szkoły wiedząc, że w sklepiku te dzieciaki napotkają tylko zdrowe jedzenie" - uważa Kluzik-Rostkowska. Zaznaczyła przy tym, że jeżeli rodzice mają swoje przekonania żywieniowe, rząd nie zamierza z tym walczyć.

Za przesadzony minister uważa argument, że dziecko, które nie dostanie tego, "co jest niezdrowe, ale ulubione" w sklepiku szkolnym, "natychmiast ucieknie przez bramę i pójdzie do sklepu". Zauważyła też, że małe dzieci raczej na przerwach ze szkoły nie wychodzą.

Zgodnie z nowymi przepisami, od 1 września szkolne sklepiki nie mogą już sprzedawać chipsów, napojów energetyzujących, jedzenia typu fast food i instant. W kanapkach sprzedawanych w sklepikach szkolnych będą musiały znaleźć się warzywa; ponadto mogą one zawierać np. szynkę z indyka, przetwory z ryb i jaja, ale nie można do nich dodawać majonezu i salami.

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
  • Piotr 2015-10-05 09:32:34

    Pani minister wspiera nielegalny handel wśród dzieci. Kiedyś walczono z narkotykami i dopalaczami teraz legalnie minister wprowadziła nowy handel batonami i cukrem.

    Odpowiedz

Powiązane tematy:

Partnerzy serwisu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
Bądź na bieżąco!Subskrybuj nasz newsletter
Obserwuj nas

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!