• partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
Partnerzy portalu

Nie chodzi o 1 proc. - chodzi o zasady

Spowolnienie gospodarki jest faktem, podobnie jak faktem jest, że recesji w Polsce nie ma. I chyba nie będzie, jeśli...
  • Autor: Andrzej Faliński
  • Data: 07-09-2012, 10:45

No właśnie, jeśli nie naruszymy delikatnej równowagi rynku wewnętrznego, tym istotniejszej, że ok. 60 proc. PKB kreujemy właśnie na nim. A naruszylibyśmy ja z całą pewnością idąc za sugestiami ostatnich propozycji politycznych, zakładających obłożenie ekstra-podatkiem obrotowym dużych firm sektora handlu i banków. Nie moja rzeczą jest być adwokatem sektora finansowego - poradzi sobie argumentacyjnie beze mnie; choć - z drugiej strony - aż „pióro" mnie świerzbi, by wskazać na ekonomiczne oczywistości, takie jak wzrost kosztów pieniądza i jego niezbyt dobre skutki dla wszystkich firm, a głównie dla firm mniejszych. A skoro tak, więc dla firm handlowych także, a to już moja rzecz, więc pozwoliłem sobie o tym wspomnieć.

Handel płaci VAT (nie tylko handel) i dla handlu podatek ten jest niemal symbolem jego roli w gospodarce i życiu społeczności gospodarujących obywateli - od każdego niemal ruchu pieniadza i towaru podatek ten natychmiast jest odprowadzany i zasila wspólną państwową kasę - bez przerwy, w permanencji. To podatek o znaczącej wysokości, uiszczany w sposób nie do uniknięcia dla dużej firmy handlowej. Podatek ten jest na swój sposób obrotowy i co więcej daje ok 60 proc. przychodów fiskusa (nie tylko od handlu, oczywiście, ale z wielkim jego udziałem). Pomysł więc, by od niektórych firm handlowych, tylko dlatego, że są duże pobierać dodatkowo 1 proc. podatku obrotowego, jest - delikatnie mówiąc - ani racjonalny, ani sprawiedliwy (dodam, że wysokość podatku nie ma tu większego znaczenia, bo jest tu łamana zasada nieopodatkowywania opodatkowanego, czego nawet argumenty o spec-ustawie nie zmienią ). Jest to więc ruch niezbyt praworządny, w świetle obowiązującego w Polsce prawa: od Konstytucji RP, poprzez ustawy gospodarcze ,aż po odpowiednie elementy prawa europejskiego, któremu Polska, jako członek UE po prostu i bezwyjątkowo podlega.

Owszem w niektórych krajach pomysły takie się zrodziły wcześniej, np. na Węgrzech, ale zarówno reakcja UE (także MFW, EBC), jak i reakcja rynku wewnętrznego i całej gospodarki węgierskiej na takie zabiegi, w ogóle stan gospodarki na Węgrzech, każą zachować do takich i podobnych restrykcji daleko idąca rezerwę. Patrząc na Polskę, broniącą się skutecznie przed recesją wysiłkiem handlu wewnętrznego w głównej mierze, scenariuszy węgierskich ani nie pochwalam, ani nie zalecam - to byłaby niemal dywersja ekonomiczna w kraju tak pozytywnie zależnym od swego rynku wewnętrznego. Nie podejmuję wątku politycznego takich pomysłów, nie wchodzę w logikę strategii populistycznych i ich nasycenia ksenofobią, woluntaryzmem itp. rzeczami - zostawiam to politologom (i politykom).Mam za to ochotę i czuję się w obowiązku pokazać kilka konsekwencji takiego opodatkowywania handlu w Polsce.

Przed wszystkim odstręcza od tego prawo - wystarczy przeczytać Art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji i zapisany tam zakaz dyskryminacji w życiu gospodarczym, potem powrócić do Art. 22 Konstytucji, stanowiącego, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej może nastąpić tylko ze względu na ważny interes publiczny - jakiż to interes publiczny każe wyciągnąć przed nawias równości gospodarczej duże firmy? Może to akurat, że sprzedają one każdemu za dobrą ceną multum dostępnych na rynku towarów. To co? - mają przestać?, albo zacząć sprzedawać drogo? A może przestać inwestować i tworzyć miejsca pracy, nawet w czasie recesji? Doprawdy tego nie rozumiem. Przecież, bez względu na wielkość firmy broni nas chyba Art. 20 Konstytucji ustanawiający w Rzeczpospolitej Polskiej wolność prowadzenia działalności gospodarczej? Poza tym jesteśmy członkami UE. Czy poprzez wprowadzenie podatku obrotowego domagamy się likwidacji obowiązującego w całej Unii Europejskiej zharmonizowanego systemu VAT? A może chcemy w ten sposób , jako kraj, doprowadzić do zarzucenia art. 401 dyrektywy Rady 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej? Niech już nie zabrania państwom członkowskim wprowadzania innych podatków obrotowych niż VAT.

Można mnożyć retoryczne pytania, ale wniosek nasuwa się jeden - za to w formie kolejnego pytania: czy aby na pewno chcemy demontować podstawy opodatkowania całej wspólnoty? Czy to jest na pewno dobry kierunek myślenia politycznego i ekonomicznego o podatkach w Polsce i UE? Osobiście mam wątpliwości. Dla tych i innych powodów jeden z wiceministrów finansów zapewnia, że podatek taki nie będzie wprowadzony. Dobrze, to krzepi, ale... ministrowie się zmieniają, a pomysły wracają. Przecież niedorzeczność tę proponował kilka lat temu jeden, nieżyjący już, polityk, późniejszy koalicjant dzisiejszych pomysłodawców. Mimo wiec słusznych i uzasadnionych zapewnień Pana Ministra, pozostaje gdzieś tam ślad obawy... tym bardziej zasadnej, że - jak czytamy w Encyklopedii Gazety Prawnej „VAT obciąża w każdej fazie obrotu gospodarczego nie cały obrót, ale wyłącznie wartość dodaną w tej fazie. Podatek obrotowy natomiast w każdym stadium obrotu płacony jest od całej należności, tj. ceny sprzedaży. Przy podatku obrotowym przedsiębiorca nie może odliczyć podatku zapłaconego przez kontrahenta we wcześniejszej fazie obrotu. Przy podatku od towarów i usług istnieje możliwość odliczenia."

Poza tym: podatek obrotowy ze szczególną siłą uderza w konsumenta, bo sprzedający towary handlowiec kompensuje sobie ów koszt ( jak i każdy inny) wysokością ceny. Oznacza to również skutki makroekonomiczne w postaci silnego i bardzo szybko działającego impulsu inflacyjnego oraz zaostrzenia się eliminujących z rynku mniejsze firmy form konkurencji. Pogarsza się też rentowność, co w sposób naturalny obniża obroty i wpływy z tytułu innych podatków, VAT, CIT i PIT (ten ostatni poprzez uderzenie w rynek pracy - zatrudnienie bowiem zacznie spadać). Czy proponujący szybkie rozwiązanie za pomocą „1 proc." spróbowali te efekty zbilansować? - jeśli nie, zachęcam. Jeśli nadto są trudności metodyczne, to sugeruję sięgnąć po wyliczenia z Węgier - nie ma tam zbyt wiele optymizmu, ale z pewnością jest jakiś algorytm oceny skutków. Pośród nich z pewnością sumarycznym „skutkiem skutków" jest recesja - czy aby na pewno potrzebujemy jej w Polsce? Dla mnie płynie stąd jedna podstawowa nauka - nie warto szkodzić silnym, by w ten sposób osiągać polepszenie sytuacji słabych. W finalnym rachunku ci ostatni zawsze zapłacą najwięcej (lub dostaną odpowiednio mniej), bo proporcjonalnie wypada dla nich więcej kosztu, wtedy, gdy wszyscy płacą nie mniej niż....

W Polsce akurat jest tak, że większość sieci handlowych, to firmy polskie, które w krwawej konkurencji wybiły się do najwyższego poziomu handlowego profesjonalizmu, konkurując z najlepszymi firmami handlowymi świata, konkurując - jak widać - zwycięsko. Czy chcemy im ten sukces osłabić? Czy chcemy także firmom zagranicznym zatruć sukces na naszym rynku nieoczekiwanym i nieprawomocnym w świetle obowiązującego prawa podatkiem? Przecież to wszystko razem to podstawa polskiego sukcesu, opartego na sile rynku wewnętrznego. Oczywiście są instrumenty prawne, są instytucje, np. sądowe, by dochodzić swego, ale chyba nie o to chodzi. A co byłoby, gdyby, korzystając z dobrodziejstwa wspólnego rynku, firmy handlowe, o dowolnym kapitale, także polskim, przeniosły się do innych krajów, wraz z częścią płaconych podatków. Czy to możliwe? - tak. Czy realne? - póki co nie, bo jeszcze nic takiego o czym piszę się nie stało. Nie chodzi mi o jakąś retorsję skrzywdzonego biznesu, działająca jak ekonomiczna Wunderwaffe, ale o spójność i przyzwoitość w grze ekonomicznej z państwem, sumującą się we wzajemnym zaufaniu sfery publicznej i prywatnej. A pomysły w stylu „1 proc." zaufanie to istotnie i praktycznie (jak na Węgrzech) podkopują. Ja tego w moim kraju nie chcę i jako obywatel RP mam prawo nie chcieć.

Mniejsza teraz o skojarzenia prawne i „mocarne" argumenty o naruszeniu zasady swobody przepływu usług i kapitału w ramach UE określone w TWE i Traktacie o funkcjonowaniu UE. Chodzi o pryncypia wolnej gospodarki w wolnym kraju. W krótkiej perspektywie chodzi tu negatywy szczegółowego rozwiązania w chwili, gdy Polska gospodarka zaczyna wykazywać pierwsze oznaki spowolnienia gospodarczego. W dłuższej jednak perspektywie chodzi o coś dużo ważniejszego - zasady ustrojowe i wiarygodność naszego kraju jako części systemu wolnego , światowego rynku inwestycyjnego, konsumpcyjnego, finansowego, itd. Póki co załamania gdzie indziej służą nam napływem inwestycji, zagrożonych niepewnością ekonomiczną i niepewnością zasad gdzie indziej. Czy chcemy tę tendencję rosnącego do nas zaufania, wyliczalnego w konkretnych kwotach inwestycji i transakcji zakłócić, dla jakichś nie do końca jasnych powodów? Moim zdaniem nie warto.

Powiązane tematy:

Partnerzy serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
  • partner serwisu
subskrybuj portalspozywczy.pl

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku



Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


NEWSLETTER

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami naszego portalu.

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
  • Mirek 2012-09-10 11:32:18

    Jeju, ledwo dotarłem do końca. Co za bzdury Pan pisze Panie Dyrektorze. 1% jeśli jest nielegalny wobec Unii, to ok, ale niestety to jest jedyny warunek żeby go nie wprowadzić. Pisze Pan, że duże sieci dają miejsca pracy. To jest taki głupi argument, żeby sobie wmówić. że wpuszczanie sieci do miasta jest dobre. Ja nie wiem skąd ma Pan dane, ale jest dokładnie na odwrót. Przez sieci padają mniejsze sklepy a to wierzchołek góry, potem dostają po dupie, hurtownie, producenci itd. Z sieciami handlują tylko wybrani, co według Pana dzieje się z resztą? Padają piekarnie, mleczarnie, zakłady mięsne bo sieci zabrały im rynek zbytu. Co za tym idzie? Rośnie bezrobocie, bo każdy szuka kosztów, a największy to zawsze pracownicy. Pójdźmy dalej: co z pieniędzmi z zysku zrobią sieci, a co lokalny przedsiębiorca? Więc sieci wyślą do centrali w Portugalii, Francji, Anglii Niemiec itd. Lokalny - wybuduje dom, kupi samochód, może zasponsoruje kogoś, otworzy drugi sklep, ale wszystko w Polsce, daje pracę innym i tym samym zmniejsza bezrobocie. Po co komu sześciu przedstawicieli handlowych jeżdżących po sklepach, jak może mieć jednego co będzie odwiedzał same Hipermarkety? Ogólnie w każdej branży widoczny jest ewidentnie spadek sprzedaży, każdy zwalnia ludzi, a czemu? Bo ludzie chodzą do sieci. Sklepikarza nie stać na taką marże jak ma sieć handlowa. Nie stać żeby sprzedawać mięso 20% taniej niż cena rynkowa. Że stracą małe firmy - właśnie przy rozwoju sieci, małe firmy padają, bo nie wytrzymują konkurencji z dużymi sieciami. Że większość firm, to firmy polskie?? To było zabawne - KTÓRE???? Piotr i Paweł, który ledwo zipie i zalega finansowo chyba wszystkim, Chata Polska? A może chodziło o zagraniczne co są w Polsce typu: Biedronka, Intermarche, Delikatesy Centrum, Lewiatan, Tesco, Netto Auchan, Carrefour, Real, Aldi, Lidl czy budowlane: Castorama, Leroy Marlein, Obi, Brico Marche, a może Media Markt? Proszę wypisać tą WIĘKSZOŚĆ!! Ta większość, w większości sprzedaje produkty pochodzące z firm zachodnich, a taki Lidl to 80% produkty niemieckie i Pan twierdzi że przyczyniają się do rozwoju polski? Rozwijają to się dzięki nim najlepiej Chiny. A słyszał Pan o firmach które padły przez sieci? Zainwestowały, nabrały kredytów żeby sprostać wymogom sieci, po czym okazały się zbędne i z kredytami zostały. Czy mogło im się to przytrafić przy rynku tradycyjnym? Na pewno nie! Także sieci są wygodne dla konsumentów, ale proszę mi wierzyć, że bardzo nie zdrowe dla gospodarki i dla rozwoju Polski. A inflacja nie ma tu wiele do gadania, bo inflacji nie mierzy się cenami w sklepie, tylko cenami u producentów szanowny Panie. A sieci nie to, że odnoszą u nas sukces, który możemy zatruć, tylko doją Polskę ile wlezie. To nie jest kwestia czy chcemy naruszyć zaufanie do nas, tylko czy chcemy dać się niszczyć. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Mirek 2012-09-10 12:04:42

    A jeszcze: Poczuł się Pan w obowiązku pokazania skutków opodatkowania sieci: Że przestaną inwestować? A poza sobą w kogo one inwestują? Stawiają fabryki? Kurcze wydaje mi się, że stawiają tylko kolejne sklepy, żeby zdobywać kolejne rynki kosztem Polaków. Mają sprzedawać drogo? Nie drogi Panie, mają sprzedawać rynkowo. Marża w hipermarkecie wynosi 40-50%, a czasem i więcej, skoro przy takich marżach są i tak tańsi niż Pan Kowalski w sklepie przy marży 20%, to myśli Pan że to jest Ok? Kiedyś pewna sieć przyszłą do zakładu mięsnego i powiedziała, że chce kiełbasę śląską która kosztuje 9zł,za 6zł. przy niezmienionym udziale mięsa, ale będzie brała tonami. Właściciel pogonił ich, bo miał świadomość, że w tej cenie to sam tonami by ją sprzedawał w polsce, ale są i sieci, które wprowadzają np. Parówki za 4,99zł/kg w sprzedaży. Cena super - udział mięsa 0%. Czy według Pana to jest dobry kierunek? Podatki? No cóż spójrzmy z punktu spojrzenia takiej wiejskiej gminy. Czy lepiej mieć 6 sklepów spożywczych, czy dwa sklepy i jedną Biedronkę? No ciekawe. A niech Pan mi przypomni ile podatku dostanie się gminie z Biedronki, a ile z 4 sklepów? Gdzie pójdą pieniądze z zysków? A co by według Pana było, jakby sieci wyszły z Polski? Jak dla mnie rozwinąłby się polki handel, bo po rybę szłoby się do rybnego, po ciuchy do odzieżowego, każdy sklep musiałby mieć minimum 3 osoby. A w jednym Markecie wystarczy jedna osoba na dział. I według Pana, w którym momencie spada bezrobocie???

    Odpowiedz
  • Wer 2012-09-10 16:53:52

    Do Mirka: Jeśli pracujesz w handlu, to się poważnie zastanów, z tym twierdzeniem na temat wysokości marży w marketach. Na czym można mieć marżę rzędu 30-40% to i Kowalski w swoim sklepie taką marżę wyciągnie. A na czym sieć nie dobija do takiej marży, to już inna bajka. Większość ceny utargowana jest na wolumenie zakupu, którego niestety Kowalski nie wyciągnie, bo nie ma tego gdzie sprzedać. Poza tym sieć nie zamawia przez pośrednika (hurtownię), tylko u producenta, więc z tej racji nie pokrywa czyjejś marży. To nie jest porównywalny pułap- mały sklep vs sieć handlowa. Co do pochodzenia produktów, to każdy market ma obowiązek podać producenta. nie zgodzę się, że większość produktów sprzedawanych w marketach pochodzi z rynku zachodniego. Proponuję, żebyś przeszedł się do sklepów różnych sieci i popatrzył na producentów. Zwłaszcza świeża żywność, to żywność lokalna, a ma ona największy udział sprzedażowy dla dużej sieci. Klient przychodzi do marketu głównie po tanie produkty spożywcze. Natomiast porównywanie wszystkich sieci handlowych do dyskontowego Lidla, to już znacząca pomyłka. Jeśli chodzi o ten pułap cenowy, to bezpieczniej spojrzeć na Biedronkę, a tam zobaczysz na półkach \"Sokołów\" i wielu innych polskich producentów.

    Odpowiedz
  • s 2012-09-10 17:45:13

    psy szczekają, karawana jedzie dalej... niestety

    Odpowiedz
  • KASIA 2012-09-10 18:24:56

    Zgadzam się z Panem Mirkiem.Dodam ,że Eurocash jest tak jak Biedronka firmą portugalską a włascicielami są dwaj bracia.Opanują handel detaliczny i hurtowy i dopiero będą ceny dyktować polskiemu konsumentowi. Ciekawe co wtedy powie rząd i pan Faliński? Chociaż pewnie nic nie powie bo po co i komu? zresztą kogo to obchodzi?????

    Odpowiedz

NEWSLETTER

Bądź na bieżąco!

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!