W Polsce przeciwników zakazu także przybywa. Potwierdza to badanie ARC Rynek i Opinia, do którego dotarła „Rzeczpospolita". Największa grupa, bo 36 proc. badanych, uważa, że sklepy powinny być otwarte we wszystkie dni, a co piąty popiera opcję z dwiema handlowymi niedzielami w miesiącu. Ten wariant obowiązywał w 2018 r. W tym roku handlowa jest jedna niedziela w miesiącu, a w przyszłym nie będzie ich już wcale.

– Polacy nie chcą, by szala przechyliła się w kierunku dalszego ograniczania handlu, a ograniczenie do dwóch handlowych niedziel w miesiącu wydaje się optymalne – mówi Adam Czarnecki, wiceprezes ARC Rynek i Opinia.

Od kilku miesięcy przeważają opinie, że ograniczenia handlu w niedziele rynkowi już szkodzą, a negatywne zmiany się tylko pogłębią. Już teraz na zakazie najmocniej zyskują sklepy na stacjach benzynowych oraz dyskonty, które dzięki wielkim nakładom na reklamę i organizowaniu dodatkowych promocji skutecznie przyciągają klientów w dni poprzedzające niedziele bez handlu. W efekcie ich sprzedaż rośnie znacznie szybciej niż w przypadku małych sklepów. Do tego małych placówek ubywa, choć ustawa miała im pomóc. Tylko w 2018 r. z rynku zniknęło ich ok. 11 tys. – wynika z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska.

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii mówiła niedawno, że jeśli właściciele małych sklepów jasno zakomunikują, że dla nich istotne jest rozszczelnienie tego systemu i model obowiązujący w 2018 r. był wystarczający, jeśli takie analizy byłyby jednoznaczne, to jest możliwa korekta ustawowa. 

Z nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że resort pracy wystąpił do wielu firm oraz organizacji o dane pokazujące wpływ zakazu handlu na rynek. Nie wiadomo, czy ma to związek z pracami nad nowelizacją zaostrzającą ustawę, która już jest w Sejmie, czy chodzi jednak o coś innego. 

Całość w "Rzeczpospolitej"

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl