Obecnie Europejczycy wyrzucają rocznie prawie 90 mln ton żywności. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest kilka - przede wszystkim coraz bardziej konsumpcyjne społeczeństwa kupują nadmiar żywności, która, niespożyta, marnuje się. Ale prawdą jest również to, że wielu konsumentów nie jest świadomych różnicy pomiędzy datą minimalnej trwałości a datą ważności. Wystarczy, że ktoś zobaczy, iż produkt jest już przeterminowany i natychmiast ląduje on w koszu. Dlatego unijni urzędnicy doszli do wniosku, że najwyższy czas zapobiec tego typu nawykom, przynajmniej w przypadku produktów, których przydatność do spożycia jest znacznie dłuższa.

Dlatego Unia Europejska zamierza rozpocząć likwidację daty trwałości od takich produktów jak makarony, ryż i kawa. Na liście znajdują się również m.in. konserwy rybne, salami, miód, sery żółte, dżemy, pikle oraz sałatki delikatesowe. Komisja Europejska proponuje, aby z opakowań wielu produktów usunąć napis: "Najlepiej spożyć przed...". Tym samym chce, aby konsumenci sami ocenili czy produkty z tej listy nadają się jeszcze do spożycia.

Propozycja zyskała już poparcie kilku krajów, w tym, Danii, Szwecji, Luksemburga, Austrii i Niemiec. Holenderska minister rolnictwa Sharon Djiksma uważa, że takie rozporządzenie nie tylko przyczyni się do zminimalizowania problemu z wyrzucaniem żywności, ale również pozwoli europejskim rodzinom zaoszczędzić około 2,5 tysiąca złotych rocznie, ponieważ właśnie tyle pieniędzy ląduje w koszu. Nie bez powodu również były brytyjski premier Gordon Brown kilka lat temu zaapelował do Brytyjczyków, by we własnym zakresie ukrócili marnotrawstwo żywności, co - według niego - ma związek z rosnącymi cenami, ponieważ generuje niepotrzebny popyt.

Jednak rozporządzenie budzi u wielu ekspertów także wątpliwości. Bernard Burdick, specjalista ds. żywności w Centrali Ochrony Konsumenta w Nadrenii Północnej-Westfalii uważa, że np. produkty pełnoziarniste i ekologiczny ryż brązowy niełuskany zawierają również tłuszcze i związki białka, a z kolei tłuszcz może zjełczeć. Czy w takim razie będą one zdrowe dla użytkowników?

Zdaniem Alicji Kalińskiej, specjalisty z zakresu żywienia z warszawskiej poradni dietetycznej SetPoint, pozostawienie decyzji konsumentowi jest dość kontrowersyjne. - Likwidacja daty trwałości w niektórych przypadkach może być rozsądnym rozwiązaniem, mam namyśli produkty suche, takie jak makaron czy kawa. Jednak data ta nie została umieszczona na produktach bez przyczyny, ma nas ona chronić przed spożyciem żywności zepsutej i groźnej dla naszego zdrowia. Istnieje również niebezpieczeństwo, że producenci przy takich regulacjach będą się chcieli chronić przed skargami konsumentów i reklamacjami i do żywności trafi jeszcze więcej dodatków chemicznych ją utrwalających - mówi Kalińska.

Część specjalistów uważa też, że nowe rozporządzenie nie będzie mieć wpływu na zachowanie kupujących. - Wydłużenie terminu przydatności nie wpłynie w znaczący sposób na zmniejszenie strat wynikających z marnotrawienia żywności. Kluczowe jest bowiem odpowiednie planowanie zakupów oraz podniesienie świadomości konsumentów w przypadku produktów świeżych, gdyż te są najczęściej wyrzucane. W przypadku zakupu produktów świeżych klienci sugerują się ich wyglądem, przez co odrzucają te, które prezentują się gorzej. Pierwsza selekcja odbywa się w sklepie, gdzie klienci rezygnują z ich zakupu, natomiast druga w domu, gdzie jeszcze pełnowartościowe warzywa i owoce lądują w śmieciach - mówi Marcin Dobek z agencji badawczej ABR SESTA.

Według badań przeprowadzonych przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), każdego roku 1,3 miliona ton żywności jest niszczona. Tymczasem według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) 870 milionów ludzi na świecie cierpi z powodu głodu, dwa miliardy jest niedożywionych, 1,4 miliarda osób ma nadwagę, a 500 mln jest otyłych.

W Polsce do wyrzucania niespożytej żywności przyznaje się aż 39 proc. badanych. Jest to o 9 proc. więcej niż w 2012 roku. Częściej żywność wyrzucają osoby pracujące, które mieszkają w dużych miastach. Niestety Polska znajduje się na piątej pozycji wśród państw Unii Europejskiej marnujących najwięcej jedzenia - tuż za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją i Holandią. Już w momencie produkcji i zbierania wyrzuca się bardzo dużo jedzenia (jeden pomidor na dwa i jeden chleb na pięć wypieczonych są niszczone jeszcze przed dotarciem do konsumentów). Kolejnym przykładem są ziemniaki, które czasem są za duże lub za małe i w ten sposób na etapie selekcji do sklepów są odrzucane pełnowartościowe produkty.

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl