W listopadzie odczuwalne były skutki drugiej fali epidemii koronawirusa i związanych z nią ograniczeń. Nauka i praca zdalna ogranicza zapotrzebowanie na produkty wygodne do zabrania ze sobą lub zjedzenia w biegu, co przekłada się na spadki sprzedaży w ujęciu rdr różnego rodzaju przekąsek, słodyczy impulsowych, a także napojów w małych opakowaniach. W listopadzie 2020 r. wartość sprzedaży batonów czekoladowych była o 16% niższa niż rok wcześniej, a wydatki na rogaliki z czekoladą i na gumy do żucia spadły aż o 34%. Druga fala epidemii przyniosła również spadek zapotrzebowania na napoje energetyzujące (w listopadzie wartość ich sprzedaży była o 7% niższa niż rok wcześniej), a także izotoniczne (spadek o 18%), ale słabiej niż przed rokiem w placówkach małego formatu sprzedawały się również wody, napoje gazowane, a także soki i napoje niegazowane (wydatki na te ostatnie spadły w porównaniu z listopadem 2019 r. aż o 20%).

W marcu i kwietniu, czyli tuż po wybuchu pandemii koronawirusa, sklepy małoformatowe były często wybierane na miejsce większych zakupów spożywczych, przez co duże wzrosty notowały kategorie kulinarne, produkty zbożowe, nabiał czy produkty mięsne. Jednak teraz bliskość, kameralność i związane z nią poczucie bezpieczeństwa nie wystarczają, by ponownie przyciągnąć klientów na duże zakupy. Jak wynika z danych CMR, w drugiej fali klienci na zakupy produktów spożywczych chętniej chodzą do większych placówek, dla których wprowadzone w drugiej fali limity klientów nie są aż tak uciążliwe jak te, które obowiązywały w kwietniu. W efekcie w listopadzie w sklepach małoformatowych sprzedaż produktów zbożowych, mlecznych czy kulinarnych utrzymuje się na poziomie podobnym, a czasem nawet niższym niż przed rokiem. Więcej niż przed rokiem klienci sklepów małoformatowych wydali m.in. na przyprawy (wzrost o 13% w ujęciu rdr), miody, warzywa kiszone (wzrost o 12%), dodatki do wypieków, a także parówki i inne wędliny paczkowane. Jednak wydatki na mąki i olej były już tylko o około 4% wyższe niż przed rokiem, natomiast wartość sprzedaży makaronu, mleka, płatków śniadaniowych czy mrożonek była o kilka procent niższa niż w listopadzie 2020 r.

Produkty, które stały się niemal symbolami pierwszych tygodni pandemii, w drugiej fali też sprzedawały się lepiej niż przed rokiem, ale wzrosty ich sprzedaży nie były już tak imponujące jak w marcu czy kwietniu. W listopadzie 2020 r. wartość sprzedaży drożdży i mydeł w płynie była o 30% wyższa niż rok wcześniej, natomiast wydatki na spirytus wzrosły w tym czasie o 55%. W listopadzie zapobiegliwi klienci sklepów małoformatowych więcej niż przed rokiem wydali również na świece i baterie (wzrost o 13% w ujęciu rdr).

W listopadzie 2020 r. średnia wartość transakcji w sklepach małoformatowych wyniosła 19,35 zł, o 20% więcej niż przed rokiem. Wyższa wartość średniego paragonu to po części efekt wzrostu cen, ale duże znaczenie ma też zmiana zwyczajów zakupowych związana z epidemią koronawirusa – zakupy są obecnie rzadsze, ale większe niż kiedyś. Jak wynika z danych CMR, w listopadzie 2020 r. średnia liczba opakowań w koszyku była o 12% wyższa niż przed rokiem.

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl